piątek, 2 grudnia 2016

Nowości ostatnich kilku tygodni: L'Oreal Paris Professionnel, Cosnature, Revlon, PUPA, Joanna, Pharmaceris, Lirene

Tak, tak, proszę Państwa. Nadszedł grudzień! Kiedyś bardzo lubiłam ten miesiąc, dzisiaj bywa różnie, ale mam spory sentyment. No bo kto z nas nie lubi świąt i całej tej świątecznej otoczki? ;-) Wiadomo, im bliżej świąt, tym bardziej chce się, żeby nareszcie było PO, a kiedy po wigilijnej kolacji (i tych późniejszych ;-)) odkrywamy, że ktoś podmienił nam spodnie na mniejszy rozmiar, tym szybciej chcemy mieć to za sobą. Czekamy już tylko na to, żeby rozpoczął się Nowy Rok. Choć ja nigdy nie lubiłam Sylwestra. Zawsze wchodzę w Nowy Rok ze skwaszoną miną. No nienawidzę po prostu. ;-) Ale nie ma co wybiegać za bardzo do przodu, skupmy się na tym co teraz i tutaj. A co będzie dzisiaj głównym tematem wpisu? Nowości! :D Także zapraszam, zobaczcie, co wpadło mi w ręce w ostatnich kilku tygodniach.


Nowa gama produktów do włosów z glicerolem i olejem kokosowym, L'Oreal Paris Professionnel - Nutrifier. Seria przeznaczona jest docelowo do posiadaczek suchych włosów, czyli w sam raz dla mnie. Do tego dorzucono mi ekologiczne płatki kokosowe, olej kokosowy oraz mleko kokosowe, którego nigdy dotąd nie miałam okazji wypić. Bardzo lubię takie przesyłki pół kosmetyczne, pół jedzeniowe. Ciekawe połączenie, łasuchy na pewno mnie zrozumieją. ;-) Cała gama prezentuje się bardzo "słonecznie" i po wykończeniu moich dotychczasowych szamponów/odżywek z Matrixa, nareszcie mogę się przerzucić na coś nowego. Ciekawa jestem, jak się sprawdzą na moich włosach.



Apropo Sylwka - wiem, że jeszcze zostało trochę czasu, ale... wybieracie się gdzieś? :D Ja tak, zatem o wystrzałową i przede wszystkim trwałą fryzurę ponownie pomogą mi zadbać nowe OGRRRRROMNE lakiery do włosów (500 ml!) Infinium oraz Infinium Pure od L'Oreal Paris Professionnel. Bardzo dziękuję! ;-)



Ze sklepu www.bio-beauty.pl mam okazję testować nową niemiecką markę kosmetyków naturalnych - Cosnature. Wybrałam nawilżający szampon z dziką różą (naprawdę bardzo fajny!) oraz oczyszczającą piankę z melisą i cytryną, której jeszcze nie spróbowałam. Muszę nadrobić :)



Wygląda na to, że pod koniec tego roku odkryłam kolejnych matowych ulubieńców pomadkowych. ;-) Wow, nigdy bym nie podejrzewała, że ja - chyba największa dotąd przeciwniczka matowych ust - tak to polubię. Oczywiście pod warunkiem trafienia na fajny produkt. Po przygodzie z TYM produktem nie miałam bowiem za dużej ochoty na kolejne tego typu nowości. ;-) Pomadki w kredce Golden Rose i najnowsze matowe pomadki REVLON Ultra HD matte lipcolor to w tym roku miłość od pierwszej aplikacji. I to dosłownie! ♡♡♡ Co "gorsza", pokochałam ten odcień czerwieni na swoich ustach, a zawsze z żalem musiałam stwierdzać, że choć tak bardzo podobają mi się czerwone usta u innych kobiet, to ja w każdym kolejnym jej odcieniu wyglądałam koszmarniej, niż przedtem. Także... yyy... no to by było na tyle. :D Tymczasem w tym przypadku uważam, że naprawdę to jedna z baaardzo nielicznych czerwonych pomadek, które po prostu są stworzone DLA MNIE. Od A do Z. Posiadam kolory 620 i 625 (czerwona). Mogłabym się nimi zachwycać do końca tego wpisu i przez 50 kolejnych, serio. Są po prostu przecudowne, a ich zapach.... ech.... Marzenie. ;-)



Wchodząc już powoli w klimat bardzo świąteczny, PUPA przygotowała kolejną świetną kolekcję 2016 Pupart, w której skład wchodzi kilka świetnych paletek w różnych rozmiarach i wariantach kolorystycznych. Moja to Pupart M, a w niej 1 róż w kompakcie, 1 róż w kremie, 1 puder, 3 pudry all over, 2 korektory w kremie, 1 baza pod cienie, 12 cieni do powiek, 1 podwójny aplikator, 8 błyszczyków i 8 pomadek w kremie. Brzmi czadowo, prawda? ;-) No i spójrzcie na te piękne opakowania. Uważam, że na prezent w sam raz!





Joanna wprowadziła do swojej oferty nową odżywkę do rzęs MultiLashes. Ciekawe efektów? W kartoniku dołączona jest zalotka w prezencie.



Bardzo miło zaskoczyła mnie marka Pharmaceris. ;-) Robię na Uczelni projekt o kosmetykach przeciwtrądzikowych i potrzebując pilnie składu jednego z produktów, którego nie umiałam nigdzie znaleźć, napisałam do marki z prośbą o jego udostępnienie. Otrzymałam w odpowiedzi... całą serię T tych produktów. Wow! To dopiero się nazywa niespodzianka! ;-)



Dotarły do mnie także kolejne nowości z Lirene. ♡♡♡ Jestem póki co bardzo zadowolona z kremów, balsamu pod prysznic i... podkładu Perfect Tone. Jest naprawdę fajny! Do tej pory wszystkie podkłady czy to Lirene czy Pharmaceris były dla mnie za ciemne (ach, ta niemalże albinoska uroda :D ). Cieszę się, że tym razem jest inaczej.


Na ten moment to byłoby na tyle, choć czekam teraz na zakupy z Dnia Darmowej Dostawy, muszę pokazać Wam nowe hybrydy i wreszcie ruszyć z tym tematem! ;-) Apropo zakupów... interesują Was też te "po tanioszce", czyli z Aliexpress? Koniecznie dajcie znać! Zapraszam też na INSTA @kosmetasia, gdzie sporo szybciej pojawiają się aktualne nowości. W Nowym Roku czas popracować na synchronizacją... :D


Coś wzbudziło Wasze zainteresowanie? ;)

niedziela, 27 listopada 2016

Upominek kosmetyczny od serwisu dla kobiet - Oladi.pl

Jakiś czas temu zostałam miło zaskoczona przesyłką z Oladi.pl , której zawartości wcześniej nie znałam, była dla mnie niespodzianką. Spodziewałam się, że będzie ona miła (jak to niespodzianka, chyba każdy z nas je lubi ;-) ), ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia. Kto czyta mnie nie od dziś wie, że jestem kosmetycznym (niestety nie tylko :D) łasuchem. Nic na to nie poradzę, że mój żołądek nie umie żyć bez słodyczy, a nos lubuje się w zapachach tak słodkich, że tylko ja w całym towarzystwie potrafię to znieść. :D Oj tam, oj tam. ;-)

Kiedy zatem zobaczyłam, jak barrrrrrrrdzo czekoladowa jest zawartość, oniemiałam. :D Pewnie gdybym zaczęła skakać z radości pod sufit, nadal nie byłoby w tym niczego podejrzanego. Prawda? Ekhm... :D Jeśli ciekawi Was, co wchodziło w jej skład i jakie są moje wrażenia po (nie)stety w większości zużytych już produktach, zapraszam do dalszego wpisu. ;) Całość przyszła zapakowana w koszyczku z dwoma sztucznymi kwiatkami. Wyglądało to naprawdę uroczo i całkiem fajnie prezentuje się jako dodatek do zdjęć!



Pierwszą z czekoladowych pokus była sól do kąpieli Czekoladowe Marzenie od Natural Aromas. Swoją drogą, marka dotąd kompletnie mi nieznana. Zapachem przypomina mi czekoladowe granulki zapachowe, których kiedyś używałam do palenia w kominku. ;) Producent na etykiecie wspomina, że jest to sól do kąpieli nasączona olejkami. Z kolei patrząc na skład mam pewne wątpliwości, bo mamy w nim jedynie Sodium Chloride, Parfum i barwnik E155. No cóż... ;-) Generalnie poza tym, że ładnie pachnie i wygląda, nie zauważyłam, by robiła coś więcej, ale to już kwestia gustu i tego, czego oczekujecie od produktów tego typu. Jeden chce, by produkt dodatkowo śpiewał, tańczył i podawał drinki (taki żarcik), a komuś innemu wystarczy, że coś ładnie pachnie i też jest zadowolony (mam tak z kolejną moją słabością, czyli żelami pod prysznic). Wolałabym jednak odczuwać choćby lekkie nawilżenie. Dość przyjemnie było poużywać, ale raczej nie pozostanie w mojej pamięci.



Wiecie, co jest jedynym "minusem" tak słodkich przesyłek? Że często są one tak bardzo realistyczne, smakowicie wyglądające i pachnące, że ZAWSZE, ale to zawsze sto razy się zastanawiam, czy mogę to zjeść, czy jednak nadal jest to kosmetyk xD Też tak macie? ;) Trafiło też do mnie czekoladowe mini-masło do ciała, ale szczerze mówiąc nie spodobał mi się jego zapach, choć nawilżało naprawdę dobrze.



W paczce znalazło się też czekoladowe mydło od Lavea (również nieznana mi dotąd marka). Pachniało obłędnie, wyglądało przeuroczo! Brązowa mini-babeczka, stworzona z myślą o naprawdę każdym najmniejszym szczególe. A w niej... zatopione tysiące mini drobinek, mieniących się na złoto! Cudeńko :D Zawsze tak strasznie szkoda mi używać produktów tego typu. Mogłabym poustawiać je wszystkie na półkach i patrzeć bez końca. Bardzo podobał mi się jej czekoladowy, słodziutki zapach. Nie był przytłaczający, wręcz przeciwnie. Miał w sobie też coś energetyzującego. Co mnie zdziwiło - mimo małych rozmiarów, mydełko było naprawdę wydajne. Ale to, co ucieszyło mnie najbardziej (i zawsze cieszy w przypadku mydeł do rąk) to to, że nie przesuszało moich dłoni, a w okresach jesienno-zimowych przesusza mi je praktycznie wszystko. ;-) Nie ma ani jednej rzeczy, do której mogłabym się doczepić w przypadku tego mydła. Nawet powiem, że tęsknię. ;-)



Spójrzcie same, jest przeurocze!



Ktoś, kto komponował zestaw zapachowy do tej paczki albo przypadkiem tak rewelacyjnie trafił w mój gust, albo dobrze rozejrzał się po blogu. Co jest następne? No co? :D Olejek zapachowy (który razem z wodą wlewamy do kominka) o zapachu... trufli. O matko, jak to pachnie! <3 Choć przyznam, że bardziej od słodkich truflowych nut, paradoksalnie, wyczuwam tu bardziej delikatne cytrusy xD Tak czy siak, zapach jest bardzo ładny, nie dusi, a sami wiecie, że kocham wszystko, co można palić - oczywiście wyłącznie w ramach aromaterapii. Także jestem na tak. :D



Natomiast miłością mojego życia, ale to taką naaaapraaaaawdę mocną stał się pozornie zwykły czekoladowy żel pod prysznic. Pomińmy fakt, że kocham prawie wszystkie żele pod prysznic. Pomińmy też fakt, że lubię mieć ich otwartych naraz o wiele za dużo, niż powinien mieć przeciętny człowiek. Pomińmy nawet to, że często odkrywam coś fajnego. Ten przebił wszystkie na głowę! O mamusiu, jak on pięknie, cudownie pachnie!!! Słodki, fantastyczny, intensywny. Najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z wanny. Miał dosyć specyficzną konsystencję, raczej nazwałabym go galaretką, niż typowym żelem pod prysznic, ale nie zmienia to faktu, że zakochałam się w nim od pierwszego powąchania. Na pewno będzie jednym z ulubieńców tego roku. ;)



Oprócz produktów, znalazłam też tę fajną torbę na zakupy z logo Oladi.pl . Zawsze mi się przydają. Dziękuję ;)


Dajcie znać, czy znacie Oladi.pl i kosmetyki zaprezentowane w tym wpisie? ;) Lubicie czekoladowe aromaty?

środa, 23 listopada 2016

Mix pudełek od SHINY BOX: THINK PINK 2016, U.R.O.K. VI, plus DODATKOWE produkty. || Kosmetasia ocenia

Wybaczcie moje 'małe' spóźnienie na temat październikowej zawartości pudełek ShinyBox, ale jak to mówią 'lepiej późno, niż wcale', dlatego nie przedłużając: zapraszam wszystkich do ponownego przejrzenia, co znalazło się w październikowej edycji pudełka Shiny Box THINK PINK 2016, szóstej edycji U.R.O.K. oraz upominków w ramach bycia Ambasadorką Shiny! ;) Jestem ciekawa, czy coś wpadnie Wam w oko?


Zacznijmy od Think Pink 2016, czyli pudełka, które co roku wspiera kampanię na rzecz walki z rakiem piersi. Design pudełka w sposób oczywisty nawiązuje do tej ważnej akcji.



poniedziałek, 7 listopada 2016

Drogeria Natura - My Secret przedstawia nowe, niesamowite lakiery do ust Shocking Lip Laquer. Prezentacja wszystkich kolorów

Nie tak dawno do Drogerii Natura trafiła seria nowych lakierów do ust od My Secret - Shocking Lip Laquer. Jeśli jesteś fanką produktów do ust i lubisz tego typu wpisy, na pewno trafiłaś we właściwe miejsce. Zapraszam Was dzisiaj na prezentację wszystkich 11 kolorów wchodzących w skład tej niesamowitej serii! Jest na co popatrzeć.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...