czwartek, 27 grudnia 2012

wyznania maskaroholiczki, cz.1 - MAYBELLINE NEW YORK ;-)

Cześć, Dziewczyny :)

Każda z Was na pewno ma swój ulubiony kosmetyk, za którym wskoczyłaby w ogień (przenośnia) ;-) I nie mam tu na myśli konkretnej marki czy odcienia, ale konkretny rodzaj kosmetyku. Ja od wielu, wielu lat mam zupełną obsesję na punkcie tuszy do rzęs. Zaraz po nich plasuje się moja ogromna miłość do róży do policzków, ale o tym innym razem ;)
Pierwsze miejsce jednak bez wątpienia należy do maskar. Moje rzęsy nigdy nie były ładne, gęste, ani tym bardziej długie, a maskary chociażby w minimalnym stopniu zawsze potrafiły to zmienić. Makijaż oczu jest dla mnie najważniejszy, mogę bez problemu wyjść na studia bez podkładu, bez różu,  ale rzęsy muszą być podkreślone zawsze. Bez nich moje oczy wydają się być opuchnięte, małe i odpychające. Nie cierpię ich wtedy. :>

Moja kolekcja maskar jest naprawdę spora. Czasami aż łapię się za głowę, stojąc w sklepie, poszukując coraz to nowszych maskar i myśląc 'Asiu, zastanów się, po co Ci kolejna maskara? :D Zostaw!" Odchodzę, wracam i... eee.... biorę nową :D - i tak to się przeważnie kończy. Nieuleczalny nałóg. :P Ale co ja biedna na to poradzę? :) Po prostu je uwielbiam i najchętniej pisałabym i testowała tylko i wyłącznie maskary. Nie mogłabym być szczęśliwsza, niż wtedy, kiedy wpada w moje ręce jakaś nowa maskara, wierzcie mi :P (oczywiście mam tu na myśli radość spowodowaną nowym kosmetykiem, a nie to, że szczęście w życiu osiągam dzięki maskarom, ale to chyba logiczne :) )

Jeszcze przed świętami dowiedziałam się, że wygrałam kolejną maskarę z Maybelline New York, oczywiście nikt się teraz nie zdziwi, kiedy powiem, jak mnie to cieszy :D Co prawda nie do końca wiem, jaką, ale mam nadzieję, że będzie to najnowsza Feather-Look :P
To właśnie skłoniło mnie do tego, bym pokazywała Wam moje maskary w częściach - poszczególnymi markami :) Całość na raz by większość z Was przyprawiła o zawał, a nie chcę nikogo mieć na sumieniu :D

I w ten oto sposób na pierwszy ogień pójdą wszystkie maskary z Maybelline New York, które posiadam. :) Wg mnie nie jest ich dużo, bo jak na maskaroholiczkę przystało, marzy mi się mieć wszystkie, jakie tylko wypuścili na rynek, no ale trudno :P
Stan maskar z Maybelline New York na dzień dzisiejszy:

1. Maybelline New York, The Colossal Volum'Express- tusz zwiększający objętość - [recenzja] - Niestety zupełnie nie polubiliśmy się z tą maskarą i uważam, że spośród mojej prawie 70 sztukowej kolekcji to najgorszy tusz, jaki tylko miałam okazję używać. Dostałam go od marki w czasach, kiedy byłam ich aktywną Trendsetterką i organizowałyśmy z Dziewczynami tzw. Home Party, na którym rozdawałam znajomym maskary The Falsies.

2. Maybelline New York, The Colossal Cat Eyes Volum'Express - tusz pogrubiający - przyznam, że pogrubiać, to on raczej nie pogrubia, ale nie zmienia to faktu, że bardzo go lubię. To naprawdę świetny tusz na co dzień, sprawdza się super, nie zostawia grudek, nie osypuje się, rzęsy nie są po nim sztywne. Daje bardzo naturalny look, ale zdecydowanie podkreśla rzęsy, nie to, co standardowy Colossal. Po tamtym nie widziałam żadnej różnicy przed i po. No i oczywiście te kocie motywy są super! :D

3. Maybelline New York, One by One Volum'Express - tusz pogrubiająco-rozdzielający - [recenzja] - bardzo lubię tę maskarę, chociaż zdecydowanie bardziej zauroczyła mnie jej młodsza siostrzyczka z nr 4 :) Niemniej, na pewno do niej powrócę.

4. Maybelline New York, One by One Satin Black Volum'Express - tusz pogrubiająco-rozdzielający - to zdecydowanie moja ulubiona maskara od MNY. Uwielbiam w niej wszystko, zaczynając od świetnego, mega kobiecego designu, przez świetną, silikonową szczoteczkę, a kończąc na przefantastycznym efekcie, jaki mi daje. Z rzęsami czyni bóstwo i nie wyobrażam sobie, że mieliby ją wycofać. Maybelline - nie pozwalam! Idźcie w tę stronę, a będę najszczęśliwsza :) Będę kupowała ją regularnie, bo zupełnie mnie zauroczyła. ;-)

5. Maybelline New York, The Falsies Volum'Express - tusz pogrubiający - z tą maskarą przeszłam dramat :P Byłam na nią strasznie napalona, koniecznie chciałam zobaczyć, jak fantastyczny efekt mi zafunduje. I co? I klapa. Nienawidziłam tego tuszu przez długi czas. Po dosyć sporej przerwie postanowiłam, że będę go używała tylko dlatego, żeby się nie zmarnował i tak też zrobiłam. Cieszę się strasznie, bo diametralnie zmieniłam o nim opinię. Sekret tkwił wyłącznie w tym, aby nauczyć się operować jego dosyć dziwną szczoteczką. Kiedy już nabrałam w tym wprawy i wiedziałam, pod jakim kątem należy ją ustawiać, byłam naprawdę zadowolona z rezultatów i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej powrócę. :) na zdjęciu 2 sztuki, bo tak mi się spodobała, że nie sposób było nie kupić kolejnej :)

6. Maybelline New York, The Falsies Black Drama Volum'Express - To również jeden z moich ulubionych tuszy od MNY, chociaż zwykły Falsies chyba bardziej skradł moje serce :) Przy tym również trzeba nauczyć się 'osbługi' szczoteczki, a wszystko pójdzie gładko i pięknie. Plus oczywiście za kolejny fantastyczny design. Uwielbiam te ich kobiece motywy na opakowaniach ;)

7. Maybelline New York, Define-a-lash - tusz wydłużający - tusz rzeczywiście genialnie wydłuża rzęsy, ale w zasadzie to jedyny efekt, jaki od niego otrzymacie. Mam wrażenie, że jest strasznie suchy, że jest go za mało, szczoteczka drapie mnie w oczy. Dla posiadaczek rzadkich rzęs zdecydowanie odradzam. Na pewno natomiast sprawdzi się u osób, które mają piękny wachlarz, grubych, naturalnych rzęs. Wtedy zwykłe wydłużenie rzęs z jego pomocą zapewne Was zadowoli. Ja do niego niestety nie powrócę ;)

8. Maybelline New York, Lash Stilletto Volume - tusz pogrubiający i wydłużający - kupiłam go zachwycona jego starszą siostrzyczką z nr 9, ale niestety trochę się rozczarowałam. Wydawało mi się, że szczypią mnie po nim oczy, a efekty też nie powalały mnie na kolana. Na pewno jest to dobry tusz na dzień, ale nie zauważyłam w nim zbyt dużego pogrubienia rzęs. Nie powrócę, ale też z pewnością nie zaliczę go do wielkich bubli.

9. Maybelline New York, Lash Stilletto - tusz wydłużający - zupełnie nie wiem o co chodzi, ale ten tusz, który generalnie ma tylko wydłużać, również rzęsy pogrubia, chociaż nie jakoś mega spektakularnie. To moja pierwsza maskara z MNY, dlatego mam do niej ogromny sentyment :) Bardzo się polubiłyśmy, chociaż początki też były trudne, jak w przypadku The Falsies nr 5 ;) Wystarczyło dać jej trochę czasu i wszystko mnie w niej zachwycało :) Nie wiem, czy do niej powrócę, bo od wtedy MNY bardzo podwyższyło swój poziom, ale wcale tego nie wykluczam :)

10. Maybelline New York, Illegal Length - tusz wydłużający - niestety jak dla mnie to drugi tusz z MNY, którego absolutnie nie toleruję. No po prostu go nie cierpię... włókna, które pozostawia na rzęsach, aby je wydłużyć, pozostają wszędzie na twarzy. To gorsze, niż osypywanie się tuszu, czy tworzenie grudek, naprawdę. Zdecydowany niewypał od czasu Colossala... Użyłam go 3 razy i więcej nie mogę. Chętnie go komuś oddam, bo leży już nieużywany...

Ufff... :) To tak w mini-skrócie o samych maskarach z Maybelline New York. Generalnie jak widzicie nie jest źle. Tylko 2 z 10 zupełnie do mnie nie przemawiają, 1 z 10 jest taka sobie, a pozostałe 7 z 10 uwielbiam. Wśród nich moi ulubieńcy to: One by One, One by One Satin Black, The Falsies oraz Lash Stilletto :) Uwielbiam ich opakowania, ich silikonowe szczoteczki, ich design, naprawdę ciężko jest mi przejść koło nich obojętnie, będąc w sklepie :)
Na dzień dzisiejszy marzy mi się jeszcze Feather-Look, The Falsies Flared i Colossal Diamonds, Colossal Smoky Eyes i Colossal 100% black, więc jak widzicie jest ich jeszcze trochę. <3

A Wy? ;-) Lubicie Maybelline New York i ich maskary? Macie wśród nich jakąś swoją ulubioną? Czy jeszcze nie miałyście okazji ich używać? Na którą skusiłybyście się najpierw? ;-)

192 komentarze:

  1. Kiedyś wielbiłam Define a lash i zostawiłam sobie jego szczoteczkę, uwielbiam takie :P Niezła kolekcja, czekam na pozostałe części serii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja go niestety nie polubiłam, ale też zawsze zostawiam sobie stare szczoteczki ;)

      Usuń
  2. Ja miałam chyba tylko dwie;/
    Colossal Volum'Express, która polubiłam i taką w rózowym opakowaniu (kanciastym), nie pamiętam nazwy, ta niezbyt mi przypasowała;/
    Towja kolekcja jest naprawdę duża;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj którąś z tej serii One by One ! ;) (jeśli lubisz silikonowe szczoteczki)

      Usuń
  3. Ile masz tuszy? Prawie 70 sztuk? :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :D ale licząc ilościowo, bo rodzajowo koło 60 :)

      Usuń
    2. Oszalałaś! :D
      Ja mam raptem 2 tusze :D

      Usuń
    3. o mamo... :D nie wyobrażam sobie tego ;D rodzice mogliby mnie tym straszyc, że mi wszystko odbiorą, wtedy bym była chyba najgrzeczniejsza pod słońcem, hahhahaa ;D

      Usuń
  4. satin black też bardzo lubię i zdecydowanie jest lepsza od 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :) chociaż na początku wydawało mi się, że jest gorsza, to jednak po dłuższym czasie używania sama stwierdziłam, że lepsza :D

      Usuń
  5. nigdy nie miałam mascary z silikonowa szczoteczka
    jakos do mnie nie przemawia ale może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do mnie też nigdy nie przemawiały, a teraz myślę, że są najlepsze, bo praktycznie nie ma szans, byś sobie nimi posklejała rzęsy :)

      Usuń
  6. matko i córko :) ja też uwielbiam maskary, ale Twoje stadium choroby jest daleko przede mną :P hahaha

    OdpowiedzUsuń
  7. Imponująca kolekcja. ja nie miałam żadnej z wyżej wymienionych. Wszystkie masz otwarte? terminują się chyba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre już dawno niestety mi się skończyły :( ale ja kolekcjonuję opakowania po starych maskarach :)

      Usuń
    2. Aaaa, to wszystko jasne;)

      Usuń
    3. o to samo miałam pytać:) jakoś nie wyobrażam sobie, aby używać 70 maskar w tym samym czasie.

      Usuń
    4. ja sobie wyobrażam, ale spoko, żal by mi było, bo przynajmniej połowa jest moimi ulubieńcami :P

      Usuń
  8. mam nr 1 :) jest świetny! ale już powoli się kończy :) co do maskar.. faktycznie masz ich dużooo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. posiadam jeszcze 2 inne ale nie z Maybelline ;P

      Usuń
    2. z Eveline i HEAN :) zmierzam się do ich opisania :)

      Usuń
    3. chętnie przeczytam :) z hean nie mam żadnej, a z eveline tylko jedną i ją uwielbiam :)

      Usuń
  9. Mam kilka tych twoich z MNY. Lubie je! Ciekawa kolekcja.

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie colossal cat eyes to kompletny bubel, okropnie się osypuje już po 2-3 godzinach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ile osób, tyle opinii :) szkoda, że Ci nie podpasował ;) Spróbuj one by one :)

      Usuń
  11. Świetne podsumowanie! Zapiszę sobie, gdybym kiedyś potrzebowała porady, co kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) ciekawe, czy ktoś przebrnie przez całosc.. :D

      Usuń
  12. Ja kocham the Falsies Volume Express :) Zużyłam już masę opakowań - świetny pomysł na notkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja długo do niego musiałam dojrzewac :P ale też bardzo go lubię :) póki co zużyłam 2 opakowania, ale to na pewno nie koniec ;)
      dzięki :) miałam nadzieję, że znajdę drugą taką dzikuskę jak ja, ale wychodzi na to, że mnie stąd wyeliminują z obawy przed zarazą, hahaha, to wyniszczający nałóg dla portfela, ale za to jaki piękny dla rzęs! :D

      Usuń
    2. Hehehe ja miałam podobnie ze szminkami i już kryłam się z każdym kolejnym zakupem, teraz na szczęście odrobinę mi przeszło, ale chyba mania przerzuciła się na cienie do powiek :) Masz rację, że dla portfela wyniszczający, ale za to o ile szczęśliwszymi osobami jesteśmy :D
      Co do Falsies'a miałam też wersję Black Drama, ale podobnie jak Ty, też wolę wersję podstawową już nie mówiąc o Falsies Flared Wings - z nim się zupełnie nie polubiłam :/

      Usuń
    3. Ooo... to dobrze, że mówisz, w takim razie mi pewnie też nie podpasuje :/ ale na Feather-Look się czaję ogromnie ;P

      Usuń
  13. Też nie lubię colossala, a mój ulubiony z maybelline to one by one (zwykły, bo satin black jeszcze nie testowałam). Teraz czaję się na feather-look, ale poczekam najpierw na recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa widzisz, to fajnie. więc polecam satin black, na pewno Ci się spodoba bardziej niż one by one. Ja w to nie wierzyłam, a zobacz, jak wpadłam :)

      Usuń
  14. Aż mi się oczy szeroko otworzyły jak zobaczyłam taką ilość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, to dobrze, że nie dowaliłam Wam jeszcze z innych marek na raz, bo wszystkie miałybyście zgon na miejscu :D

      Usuń
    2. Wow o.o Jestem w szoku.. ale chyba nie tylko ja :PP

      Usuń
    3. haha, domyślam się ;-)

      Usuń
  15. jestem taka sama jak Ty- mam chyba ze 20 tuszy :D kocham je kupować i to się nie zmieni ;) kocham tuszeeeeeee ♥.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo w końcu jakaś swoja! ;D <3

      Usuń
    2. mi także wszyscy mówią o obsesji ale ja nie mogę się oprzeć - tuszę są takie piękne i kuszące :) i też nie wyobrażam sobie wyjść bez pomalowanych oczkków ;D

      Usuń
    3. dokładnie ;) dla mnie to dramat :D

      Usuń
    4. Lash Stiletto też lubię :D

      Usuń
    5. no widzisz :D lubię takie osoby ;D

      Usuń
  16. Też mam 5 otrzymaną w ramach HP ;) I inne od MNY, tą z pulsującą szczoteczką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo :p a nie kojarzę Cię z mny ;) masz inny nick pewnie? ;)

      Usuń
    2. mishi - odeszłam po 3 gali, kiedy porobiło się nieprzyjemnie, bardzo nieprzyjemnie pomiędzy zespołem mny a trends. Nadal się np. nie doczekałam obiecanych wygranych, nie mówiąc już o kosmetykach z 2 gali :P Ale już nie ma co, dawno to było (: Także potem te zmiany, weszłam kilka razy, ale to już nie to.

      Usuń
    3. no dokładnie, ja jakoś po 3 gali też przestałam miec ochotę, by tam byc :( i chyba właśnie przez to założyłam blogspota, bo potrzebowałam blogowania, ale nie w miejscu, gdzie 'guru-nabijaczki' znajdujące się najwyżej w rankingu oszukiwały na każdym kroku i zabiłyby Cię, bylebyś tylko nie pojechała na Galę zamiast nich i nie zabrała ich nagród, o które tak walczyły oszustwami... :) Tu jest spokojniej ;)

      Usuń
    4. Zdecydowanie spokojniej, chociaż ja po odejściu z mny, siedziałam na tyłku, a nie na blogspocie ;) Dopiero po jakimś czasie się skusiłam. Zawsze walka była nieuczciwa, a jak zgłaszałaś to było jedno wielkie "zazdrościsz". Niby czego? Oszustwa? Fotek z neta? Swoją drogą, że wtedy ludzie z mny nie reagowali na plagiaty. Ba! Nagradzali własne prace, to jak z tym walczyć?
      Tutaj jest inaczej, spokojniej, sympatyczniej. Nadal mam kontakt z niektórymi trends :)

      Usuń
  17. OMG! A ja myślałam, że moje 10 maskar to już ilościowa tragedia...a jednak nie jest ze mną aż tak źle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam tusze Maybelline, mogłabym je kupować na okrągło, ponieważ posiadam nr 1 i 4 i na żadnej się nie zawiodłam. Moim zdaniem są rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. WOW :P Nie miałam jeszcze ani jednego tuszu z MNY, ale pewnie na początek skusiłabym na jakiś wydłużająco-pogrubiający, jeśli miałby pozytywne recenzje :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Oh my gosh! Niezła kolekcja a to dopiero początek :D Zastanawiałam się już jakiś czas temu nad 4ką i kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bierz koniecznie!!! w ogóle się nie zastanawiaj! będziesz na pewno zadowolona! :)
      dokładnie, to dopiero początek ;-)

      Usuń
  21. a ja myślałam, że moje 3 tusze to dużo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHAHA :P nie ;) wcale nie dużo, uwierz mi :)
      najgorsze jest to, że ten mój nałóg wcale mi nie przeszkadza i moja lista tuszy, o których marzę wciąż rośnie... :D

      Usuń
  22. Imponująca kolekcja. Rozbawiło mnie ogromnie to, że ja akurat najbardziej lubię jedyneczkę, wręcz kocham. Dla moich długich, ciężkich rzęs jest świetna. I nie rozmazuje się:) Najlepsza jaką miałam. Może to zależy od rodzaju rzęs, sama nie wiem;) Dodam, że nie piszę tego kąśliwie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, dla długich rzęs na pewno się sprawdzi. Moja przyjaciółka ma z natury długie, ciemne, piękne rzęsy i efekty, jakie u niej daje colossal są wspaniałe. No u mnie niestety się nie sprawdził, ale też wieeeele osób go uwielbia, więc pewnie wszystko kwestia rzęs :)

      Usuń
  23. Wow szaleństwo:) Myślałam ze moje 8 tuszy to dużo;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czuję się teraz strasznie... już się boję, co o mnie myślicie, hahaha :D no ale co? każdy ma swojego bzika :P

      Usuń
  24. Mam Illegala i wg mnie nie jest taki zły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest straaaaszny :P ale efekt daje nawet niezły :)

      Usuń
  25. o jaaa...! imponująca kolekcja!
    zbierasz maskary prawie tak samo, jak ja lakiery- post baaardzo przydatny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. mnie tam żadna z maybelline nie podpasowała. miałam pare i pare miałam okazję testować i szczerze powiedziawszy to był dla mnie horror:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każda ma inny gust, więc rozumiem, ja akurat bardzo je lubię :)

      Usuń
  27. Ładna kolekcja. Sięgam pamięcią i nie przypominam sobie abym miała którąś z tych przedstawionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niezła kolekcja tuszy z MNY u mnie również trochę się ich nazbierało, z większości jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na Trendsetterkę przystało, Aguś! ;)

      Usuń
  29. Uwielbiam maskary, ale jeśli chodzi o MNY to żadna z nich mnie nie zachwyciła...:/

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Swego czasu też byłam Maybellinomaniaczką , z tych pokazanych przetestowałam wszystkie oprócz : 7,9,10.
    Najbardziej nieprzypadła mi do gustu 8 , dlatego na 9 nawet nie spojrzałam - owa 8 strasznie "kaleczyła"mi powieki ;-/
    Obecnie jestem Bourjois-tuszo-maniaczką ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9 nie kaleczy, więc śmiało możesz inwestowac :)

      Usuń
  32. Haha świetna kolekcja i można by powiedzieć,że jesteś ekspertem jeśli chodzi o tusze MNY:)) ja niestety za każdym razem kupując jakikolwiek tusz od nich,byłam zawiedziona:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekspertem to pewnie nie, bo te wszystkie mega znane gwiazdy YT czy blogspota pewnie testowały ich więcej, ale przetestowałam całkiem sporo, więc jakieś tam doświadczenie mam :)

      Usuń
    2. No wiesz co, ja myślałam,że jak mam 3 tusze,to już za dużo :D Myślę, że doświadczenie już masz spore:)

      Usuń
  33. 70 maskar, o matko i córko :D niezła kolekcja :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Używałam większość z tych tuszy i dla mnie numer 1 jest i pozostanie one by one!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie będzie ona nr 2, ale też ją uwielbiam :)

      Usuń
  35. Niesamowita kolekcja :) mam z MNY tusz, którego u Ciebie nie widziałam. Maskarę wibrującą. Na początku jej nie lubiłam, ale teraz się bardzo lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewne chodzi Ci o pulse perfection? :) myślałam o niej i kiedyś mnie kusiła, teraz już mi przeszło. ;)

      Usuń
  36. Ja mam 10 i u mnie się świetnie sprawdza :)
    Ostatnio zauważyłam, że mam zwiększoną ilość tuszy do rzęs, ale Twoim zbiorom nie dorównuję, zwłaszcza, że pokazałaś dopiero pierwszą część :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ;P zapewniam, że nie dorównujesz, ale nawet Ci zazdroszczę ;)
      chociaż z drugiej strony fajnie miec taką jedną a porządną obsesję :D ja uwielbiam maskary i ślinię się na widok każdej nowej :)

      Usuń
    2. Ja mam świra na punkcie żeli pod prysznic :) Mam ich spory zapas, ale i tak zawsze jak jestem na zakupach, to jakich wrzucę do koszyczka :)

      Usuń
  37. Masz aż 70 tuszy do rzęs?! Wow! :-) Zazdroszczę kolekcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro dokładnie sobie przeliczę :D ale 60kilka spokojnie ;)

      Usuń
    2. oczywiście nie wszystkie są świeże ani tym bardziej otwarte, bo mam kilka w zapasie, kilka nowości i oczywiście stare, puste opakowania, bo lubię je kolekcjonowac :D

      Usuń
  38. No ladne masz zbiory :) czekam na dalsze recenzje.A co do Maybelline to lubie Colosal ale Smokey Eyes.

    OdpowiedzUsuń
  39. ja uwielbiam ten pierwszy ale jestem w takim sozku ze matko ;o

    70 ?! szacunek ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha, domyślam sie ;D
      ale spoookojnie, sporo jest już zdenkowanych ale trzymam, bo lubię, a kilka też zupełnie nowych, nieotwieranych :)

      Usuń
  40. Ja swego czasu bardzo lubiłam 5., ale coś w niej zmienili i kompletnie nie odpowiada moim potrzebom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? ojej, to szkoda, bo chciałam ją kupic :( jesteś pewna, że coś zmieniali? może po prostu trafiłaś na jakiś fatalny egzemplarz?

      Usuń
  41. Miałam jedynie Falcies Black Drama (nawet 2 razy) i choć bardzo go lubiłam, potem przerzuciłam się na tańszą mascarę z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja mam/miałam wodoodpornego Collosala i klasyczną Falsies i z żadnym z nich się nie polubiłam. Pierwszy nie robił nic, a w drugim szczoteczka doprowadza mnie do szału. Za to One by One uwielbiam, zarówno klasyczną, jak í wodoodporną. Teraz kupiłam jeszcze Satin Black, bo byłam jej mega ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym właśnie mówię - w przypadku Falsiesa trzeba poświęcic sporo czasu, żeby nauczyc się dobrze trzymac szczoteczkę przy aplikacji. Jak już to opanujesz, to będziesz miała rzęsy do nieba :) daj mu drugą szansę, jak ja :)

      I jak Satin Black? Ja koooocham! <3

      Usuń
  43. Czasem podkradam 3. jak jestem u babci i akurat nie wezmę swojej, ale na co dzień używam 5 (i miałam z nią identyczne przejścia jak Ty :D).
    Uprzejmie donoszę iż benefitowa przesyłka dziś do mnie dotarła, po raz kolejny baaardzo dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa widzisz ;) chyba sporo osób ma z Falsiesem problemy, bo moje koleżanki, czy przyjaciółki też początkowo go nie lubiły, a teraz za nim przepadają :)

      bardzo się cieszę, Kochana, że wszystko pięknie dotarło :) w sumie późno, częśc dziewczyn otrzymała je już w poniedziałek, w dzień Wigilii, ale najważniejsze, że wszystko dotarło :) Teraz tylko oby się sprawdziło w testowaniu ! :)

      Usuń
    2. Jutro będę eksperymentować ;) Moja też pojawiła się w Wigilię, ale mam wredną pocztonoszkę, której nie chce się wchodzić do klatki. Efekt taki, że mimo iż cały dzień jestem w domu, pod wieczór w skrzynce znajduję awizo :/ A że to była Wigilia, to już nie zdążyłam odebrać i musiałam czekać aż do dzisiaj, nim pocztę otworzyli. Ale w końcu jest, upragniona, wypatrywana i stoi dumnie na półce z kosmetykami :)

      Usuń
    3. Rozumiem :) ostatnio też miałam taką przygodę z kurierem z Siódemki :/ okropnośc..:(
      więc niech się sprawuje dobrze!:D

      Usuń
    4. Siódemka to zło... Gdyby nie moja miłość do zakupów w internecie, to nigdy bym z tej firmy nie skorzystała, ale czasem to jedyna opcja dostawy, jaką oferuje sprzedawca. Dzięki ;)

      Usuń
  44. Używałam 3 przez ciebie prezentowanych :D One by One była jedną z moich ulubionych, a Define-a-lash wspominam bardzo ciepło na moich rzęsach robiła cuda, szkoda że ją wycofali :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo a wycofali ją? :O mi się chyba trafił jakiś zaschnięty i stary egzemplarz, bo tuszu w niej było tyle, co nic (define-a-lash)

      Usuń
  45. Duuuuuużo ich :P Nie szkoda ci że wysychają takie pootwierane? Nr 5 czeka na swoją kolej, bo dostałam w prezencie, ale nie chce żeby mi wyschła póki n skończe dwòch otwartych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbyś przeczytała dokładnie to nie zadałabyś takiego pytania :P
      poza tym systematycznie zużywam te, które sama kupiłam, a tak naprawdę większośc, bo 2/3 mojej kolekcji (nie mówię tylko o MNY) wygrałam, więc takich mi nie szkoda, zwłaszcza, jeśli efekty dają średnie lub dzienne :P

      Usuń
  46. Skusilam sie raz na oslawionego Colossala i niestety porazka na moich rzesach ,tusz trafil ostatecznie do kosza.mi sie niestety nie podoba design tych tuszy ,skusil sie wylacznie z ciekawosci .
    Mam juz swoj ukochany tusz i jest nim Loreal Lash Architect 4D i na razie kupuje ciagle ten;)
    Rozumiem Twoja obsesje ;)ja mam taka do podkladow ,cieni i szminek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem ;) mi też nie podpasował. Ale fakt faktem, miałam wtedy bardzo małe doświadczenie w operowaniu tuszami i znacznie brzydsze i rzadsze rzęsy, niż obecnie, więc może to też miało wpływ.
      Ja jeszcze do róży ;)

      Usuń
  47. Łał, niezła kolekcja;) Ile używasz tych tuszów? Na opakowaniach jest napisane, że do 6 miesięcy, ale słyszałam, że po 3 należy je wyrzucić. Jak się na to zapatrujesz? Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to naprawdę zależy od tuszu, ja wcale nie wyrzucam ich po 6 miesiącach, bo miałam już sytuacje, kiedy po miesiącu nie nadawały się kompletnie do użytku (np. Eveline) a miałam też takie, kiedy używałam ich znacznie dłużej, niż pół roku (np. oba One by One'y) :)

      A używam różnie, w zależności od humoru, nastroju, ochoty i przede wszystkim sytuacji, bo nieraz zależy mi na mocniejszym efekcie, niż dziennym :)

      Usuń
  48. no kochana pobilas mnie:) Ja bylam posiadaczka Maybelline New York Define-a-lash czy mi przypdal do gustu- raczej nie wogole to efekty sa zadowalajace jak sie laczy maskary tzn. nakladasz tusz wydluzajacy a na niego np pogrubiajacy i to dziala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz? ;) ja zawsze sobie wtedy coś posklejam ;)

      Usuń
  49. Świetny zbiór maskar :D ja mam tylko 2 :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, podziwiam :P ja nie dałabym rady :D mam zbyt wiele ulubionych i nawet jakbym teraz miała wybrac spośród tych 70 tylko te ulubione to spokojnie byłoby ich ze 20:D

      Usuń
  50. 1 i 2 posiadałam ;D aktualnie używam MAYBELLINE NEW YORK VOLUM EXPRESS LIFT- UP już po raz kolejny, jakoś mam sentyment do niego;d

    OdpowiedzUsuń
  51. bardzo lubię maskary z MNY, choć nie próbowałam ich tylu co Ty, ale po Twoich mini recenzjach wypróbuję na pewno jeszcze nr 3 i 4 :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Witaj!
    tak jak ty uwielbiam testowac maskary.Najczesciej sięgalam właśnie po te z Maybeline'a.Każda,ale to KAŻDA nie rozczarowala.Ostatnim moim zakupem byla wlasnie Colosal(żólta).Nie dosc ze po jakims czasie strasznie obsychala,to zostawiala grudki,sklejala rzesy i kruszyla się.A to wszystko w zaledwie dwa tyg po otwarciu.KOSZMAR!
    Lubie maskary extremalnie pogrubiajace i wydlużające,wiele przetestowalam i jak narazie żadna mnie do konca nie zadowolila.Mozesz cos polecic?


    zapraszam do mojego bloga,gdzie opiniuje kosmetyki.dopiero zaczynam,ale jest juz kilka recenzji.

    opiniuj-kosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbowałaś Max Factor Masterpiece Max? :) Albo Bourjois Volume Glamour Ultra Curl? Lub Benefit They're real?

      Usuń
  53. wow! jesteś szalona! :) ja jestem uzależniona od maseł/balsamów do ciała ale i tak pobiłaś mnie na głowę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, każdy ma swojego świra, ja maskary uwielbiam ;)

      Usuń
  54. OMG ile maskar! Ja aktualnie nie mam ani jednej :P Szalona jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow ! :O poważnie ani jednej? umarłabym :P

      Usuń
  55. Ja też mam ich sporo, ale nie aż tyle :D!

    OdpowiedzUsuń
  56. Bardzo fajny post , przydatny ! Czekam na dalszą część :)) Przydałyby się też zdjęcia rzęs z nałożoną maskarą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) Kochana, chętnie bym je Wam zrobiła, ale tak jak wspomniałam już wcześniej - mnóstwo z nich jest już zdenkowanych, więc nie mam jak, musiałabym od nowa każdą kupic, a nie wszystkie byłyby warte ponownego zakupu :)

      Usuń
    2. Zawsze możesz zrobić zdjęcia tych najulubieńszych ,albo może postanowienie noworoczne ;) robić zdjęcie każdej maskary na rzęsach :P

      Usuń
    3. ooo, świetne! i jakie to by było oryginalne w porównaniu do tych wszystkich postanowień typu 'chcę schudnąc' :D

      Usuń
    4. Widzisz jaka jestem kreatywna ^_^ xD Pozdrawiam :D

      Usuń
    5. widze, widzeee! ;D musze sie od Ciebie uczyc ;D

      Usuń
  57. Kochana, gdyby mój chłopak zobaczył Twój zbiór to już dawno wysłałby Cię do wariatkowa a mnie razem z Tobą - on nie rozumie jak ważne jest posiadanie kosmetyków ;)

    Też lubię maskary i mam ich kilka ale Tobie chyba nigdy nie dorównam kroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, faceci nie kumają takich spraw ;D

      Usuń
  58. To tylko część ze wszystkich Twoich maskar? :O Zaskoczyłaś mnie ;D Troszkę ich jest ;D

    OdpowiedzUsuń
  59. Jesteś prawdziwą maskaroholiczką ^^ Na czwórkę na pewno się skuszę! :))
    P.s. Obserwuję :))

    OdpowiedzUsuń
  60. Bardzo lubię illegal lebght.

    Ale były też tusze z tej firmy, które mnie nie zachwyciły jak np collosal w opakowaniu z panterką.

    A w czasach, gdy nie lubiłam tradycyjnych szczoteczek kupowałam regularnie nr 7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 i 7 to akurat tusze, do których nigdy nie wrócę :)

      Usuń
  61. A tak z ciekawości - jak długo tuszy używasz po otwarciu?

    Dużo osób straszy, że można tylko 3 miesiące, a przecież na opakowaniach pisze 6, a czasem i więcej.

    Ja łącznie mam kilkanaście, więc daleko mi tam do Ciebie:P

    A pamiętam czasy, gdy miałam jeden tusz. Jak to możliwe?! :D

    A te tusze, których już nie używasz też trzymasz w kolekcji czy jak?

    --
    Osobiście takiej kolekcji bym nie ogarnęła, ale jak ktoś lubi czemu nie. Jeden przepije, jeden będzie kolekcjonował kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to naprawdę zależy od tuszu, ja wcale nie wyrzucam ich po 3 czy 6 miesiącach, bo miałam już sytuacje, kiedy po miesiącu nie nadawały się kompletnie do użytku (np. Eveline) a miałam też takie, kiedy używałam ich znacznie dłużej, niż pół roku (np. oba One by One'y) :)
      A używam różnie, w zależności od humoru, nastroju, ochoty i przede wszystkim sytuacji, bo nieraz zależy mi na mocniejszym efekcie, niż dziennym :)
      Te, których nie używam leżą bez sensu, bo nie mam co z nimi zrobic... :( na szczęście to takie tusze, które dostałam/wygrałam, a nie sama kupiłam, więc mi nie szkoda, zwłaszcza jeśli to wg mnie niewypały i buble :)

      Usuń
  62. Coś czuję, że jak wykorzystam Colossal Volum' Express wodoodporną, przetestuję One by One.

    OdpowiedzUsuń
  63. uwielbiam te maskary! :) organizuję konkurs, w którym do wygrania dowolna bransoletka Libellule, zachęcam do wzięcia udziału! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spamu nie lubię, ale dzięki, że to nie sam spam :P

      Usuń
  64. Twój blog został nominowany do Liebster Blog Award. Szczegóły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie biorę udziału w tagach, ale dzięki.

      Usuń
  65. WOW :)! Muszę kiedyś wypróbować ich maskary :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Kilka z nich miałam, ale moim hitem od dawna jest Bell Push Up i już przestałam testować nowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, nie znam, a przynajmniej nie kojarzę, zaraz oblukam :D

      Usuń
  67. haha, nietypowa kolekcja.:D
    Całe mnóstwo, codziennie innym się pewnie malujesz.:D
    I to nie byle jakie, ja używam Maybelline New York, The Colossal Volum'Express, genialny jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. codziennie innym :D chociaz ostatnio wykanczam ten najnowszy z Astora ;P a z tych na zdj. większosc jest juz zdenkowana ;)

      Usuń
  68. Podzielam zdanie, uwielbiam tusze Maybelline!

    OdpowiedzUsuń
  69. jak dla mnie tusze z Maybelline maja za duze szczotki, mam male oczy i opadająca powiekę i strasznie trudno mi jest nimi operowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie mam oczu zbyt wielkich i również posiadam opadającą powiekę. to wina wprawy a nie samej szczotki :) każdej trzeba się wbrew pozorom nauczyc. (patrz przykład The Falsies)

      Usuń
  70. The Colossal Volum'Expres nie lubię, jest znacznie gorsza od Falsies (oceniam wersje wodoodporne). Czytałam tyle zachwytów nad maskarami Maybelline (ogólnie, nie wyszczególniając), ale mnie osobiście one nie zachwycają. Są mocno przeciętne. Znacznie lepsze sztuki znajduję w ofercie Max Factora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tych seriach przedstawiam wszystkie po kolei, jadąc markami a nie wg tego, jakie najbardziej lubię. Napisałam, jakie są najlepsze spośród tych, które mam. Nie znaczy to jednak, że to moje ulubione maskary ever. Co prawda One by One Satin Black do takich należy, ale ogólnie chodzi tu o to, żebym wskazała najlepszą i najgorszą z danej marki ;)
      Też wolę maskary z Max Factor, ale tam po 1 - cena prawie połowę wyższa. A po 2 - o nich będzie później ;P

      Usuń
  71. Mam nie które!! I jestem z nich zadowolona:) Są super!!

    OdpowiedzUsuń
  72. no nieźle, ja mam 2 tusze w tym jeden prawie wyschnięty ;D

    OdpowiedzUsuń
  73. halo, halo :D jest na sali lekarz? :p

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...