środa, 3 kwietnia 2013

Obudzić w sobie dziecko :)

Cześć! :) Kiedy myślę o dzieciństwie, przede wszystkim widzę siebie jako małego grubaska wiecznie zaczytanego w książkach, gazetach i komiksach. Książki towarzyszyły mi zawsze, bez przerwy coś czytałam, kreśliłam, notowałam. Uwielbiałam zwłaszcza książki z ilustracjami, kiedy to mogłam zafascynowana oddawać się tym rytuałom - czytać, oglądać, a moja dziecięca wyobraźnia podsuwała mi najróżniejsze i najbarwniejsze sceny, jakie tylko mogła mi przynieść. I właśnie to widzę, myśląc o dzieciństwie. To były moje najszczęśliwsze momenty (nie tylko, ale głównie). Poziom endorfin wzrastał do granic możliwości, a kolejne książki z listy bibliotecznej kolejno zostawały wykreślane, bowiem czytałam je wszystkie kolejno do momentu, kiedy w bibliotece nie było już nieznanej przeze mnie pozycji. :D

Przeczytałam naprawdę mnóstwo książek. I z roku na rok zaczęłam zauważać pewną prawidłowość - nie lubię polskich autorów. Z wyjątkiem np. Krystyny Siesickiej, Ireny Jurgielewiczowej, czy wreszcie Małgorzaty Musierowicz, której dzisiaj poświęcę ten wpis :) Czytałam, dawałam szansę wielu pozostałym polskim twórcom, ale niestety nie mogę ich przetrawić. Ich styl jest albo szorstki, suchy, gburowaty - co całkowicie niszczy moje dziecięce wyobrażenia i zamiast słodkiego miodu lanego wprost do serca, otrzymuję papryczkę chilli, wyżerającą całą tę dziecięcą miłość. Jest też druga strona medalu - powieści całkowicie przesłodzone, przesadzone i przedobrzone. Ociekają lukrem, który powoduje mdłości - jest wszędzie i wylewa mi się nawet oczami. Brrr...

Ale jest jedna taka dobra duszyczka, która zawsze ciepłem, miłością i poczuciem humoru zalewa moje serce - pani Małgosia Musierowicz. Poznałam ją w 6 klasie podstawówki, z przymusu. "Kłamczucha" była fajną książką, ale mnie też jakoś specjalnie nie zachwyciła. Pani bibliotekarka (jako że byłam 'stałym bywalcem' :D) znała mnie już bardzo dobrze i namówiła mnie, bym przeczytała kolejne części jej książek wchodzących w skład "Jeżycjady". Powiedziała, że sama je uwielbia i na pewno mi się spodobają. Miała rację. Z książki na książkę czułam się coraz bardziej związana z rodziną Borejków i - co więcej - sama chciałam się w niej znaleźć. Zresztą to pragnienie nieprzerwanie trwa do dzisiaj :) Ponieważ te książki czytam nadal, mimo, że upłynęło już 7 lat. Za każdym razem czuję się tak samo, jak tamta mała dziewczynka - kochana, oczarowana, zafascynowana, z wypiekami na twarzy śledząca bieg wydarzeń moich ukochanych Borejków.

Pozwoliłam sobie skopiować zdjęcie całej kolekcji ze strony Akapit-Press, gdzie zresztą można kupić całą serię, co jest pomysłem samym w sobie doskonałym i pewnie, gdy już zostanę milionerką to to uczynię ;)
źródło zdjęcia


Nigdy w żadnych innych książkach nie znalazłam tyle ciepła i miłości, co w "Jeżycjadzie". I wiem, że nie są to książki wielkich lotów, krytycy pewnie nawet na nie nie spoglądają, bo przecież to nie jakaś górnolotna literatura, ale dla zwykłych śmiertelników to naprawdę wystarczy. ;) W prostocie tkwi siła. Może to też zależy od moich własnych wspomnień, bo czytając o losach Babi i Dziadka Borejko, widzę swoich dziadków i ich dom zawsze pełen ludzi, miłości i wspaniałej, rodzinnej atmosfery. To z kolei napędza moje wspomnienia o świętach, zjazdach rodzinnych itp., gdzie zawsze było mnóstwo ludzi. :) A może to zwykły sentyment ukochanej pisarki z dzieciństwa? - nie wiem, niemniej zawsze będzie moim polskim nr 1 :)

W "Jeżycjadzie" znalazłam wszystko to, czego szukam w każdej z książek - emocje, niepewność, miłość, radość, smutek i ból - przy każdej części płakałam razem z bohaterami, śmiałam się z ich życiowych perypetii i drżałam niepewna o to, co wydarzy się dalej. Poza tym, pani Małgosia ma wspaniały, kobiecy styl pisania. Dzięki jej książkom na nowo odkrywam miłość do języka polskiego. Opisuje wszystko tak barwnie, tak dokładnie, że czuję jakbym tam była, czuję to wszystko, co powinnam czuć i oczyma wyobraźni widzę dom Borejków, bohaterów - to wszystko, co tworzy tę piękną historię. I wierzę w każde jej słowo. Mimo, że jestem już starą babą - w tej kwestii nic się nie zmienia. Czytam obecnie "McDusię", która zebrała dużo nieprzychylnych opinii i myślę o tych wszystkich recenzentach, że po prostu się nie znają. Przecież ona się wcale nie zmienia! Wciąż jest ciepła, magiczna, urocza i zabawna. Czego się spodziewaliście? Wątków kryminalnych? Serii morderstw? To nie ten typ, kochani i wydaje mi się, że sięgając po jej książki nikt nie powinien oczekiwać po niej takich rzeczy. To mają być po prostu ciepłe i rodzinne książki, a w tej kwestii aż tak zaskakującym się nie da być ;-) I nie ma, że boli :P

Byłoby mi ciężko wybrać jednego ulubionego bohatera, bo wszyscy są barwni, kolorowi i tak bardzo różniący się od siebie, przez co, chcąc nie chcąc, wzbudzają sympatię czytelników. :) Uwielbiam Babi i Dziadka - za ich oddanie, uczucia i całą historię, która się od nich zaczęła :) Róża, Laura i przesłodka Łusia (z tym swoim słodkim 'poniekąd' :D ) też należą do mojego grona bohaterów, których chętnie śledzę :) Ale tak naprawdę każdy jest wyjątkowy na swój sposób :)

W swoim zbiorze mam niestety tylko 4 książki (od Żaby do McDusi), resztę czytałam z bibliotek, ale marzy mi się mieć je wszystkie w jednym miejscu. Nie pytajcie, po co, bo sama tego nie wiem. Czuję po prostu, że to byłoby właściwe. :) Mają tylko jedną wadę - stanowczo za szybko się kończą :)

A Wy? Lubicie książki pani Małgosi Musierowicz i całą Jeżycjadę? :) Która część najbardziej zapadła Wam w pamięci? :) Który bohater wzbudził Waszą największą sympatię, a którego szczerze nie lubiłyście? :)
Nie wiem, jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać jej nowej powieści "Wnuczki do orzechów". :)

66 komentarzy:

  1. "Kwiat Kalafiora' miałam za dzieciaka i na pewno czytałam, ale w ogóle nie pamiętam o czym była :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe moje 'starsze dzieciństwo' było wypełnione książkami Musierowicz, byłam nimi oczarowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do dzisiaj jestem i myśląc o nich dosłownie się rozpływam :) są magiczne :)

      Usuń
  3. Małgorzaty Musierowicz nie znam, ale za to Krystyny Siesickiej przeczytałam chyba wszystkie książki. Miałam je jeszcze ze zbiorów mojej mamy. "Czas Abrahama", "Jezioro Osobliwości" na długo zostały w mojej głowie. Znam też nowsze jej książki, m.in "Woalki"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.Krysię także uwielbiam i też przeczytałam wszystkie jej książki :) Właśnie "Jezioro Osobliwości" kocham najbardziej :) oraz "Kapryśna piątkowa sobota" :)
      A Jeżycjadę koniecznie musisz poznac jeśli tylko gdzieś się na nie natkniesz! :)

      Usuń
    2. oj tak! jezioro osobliwości najlepsze, zapałka na zakręcie jeszcze!

      Usuń
    3. oooo właśnie! jak mogłam zapomniec o mojej ukochanej zapałce na zakręcie! :) ryczałam jak bóbr :D

      Usuń
  4. najlepsze książki eveeeeeeeer!
    ja jeszcze uwielbiam Mikołajka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. love, love, love! <3 uwielbiam wszystkich Jeżycjadomaniaków ;D

      Usuń
  5. Uwielbiałam jako dziecko te książki! Nie było lepszych :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki Musierowicz to również moje nastoletnie lata ;-) Zresztą nadal chętnie bym sięgnęła ... Mają tyle uroku i czaru, mimo że nie jest to wielka literatura, ma w sobie olbrzymie ciepło :) Niestety, nie odnalazłam tego w ostatnich powieściach, dla mnie wszystko się kończy na Kalamburce, takie mam odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? a ja wciąż to wszystko w nich czuję :) w McDusi rozczula mnie Łusia :)

      Usuń
  7. uwielbiam! cała seria dumnie stoi na półce, niektóre egzemplarze mają więcej lat niż ja:P jedna z ulubionych serii, i tak jak u Ciebie jeden z wyjątków odnośnie ojczystych pisarzy.
    z każdą kolejną książką która zostaje wydana martwię się o Babi i Dziadka:( uwielbiam ich, że o jeju. i jeszcze Gabrysię i Łucję. chociaż uwielbiam wszystkich. i pamiętam jak bardzo płakałam jak Dmuchawiec umarł, też był jednym z moich ulubieńców.
    a co do posiadania książek; poszukaj na allegro, ja niektóre egzemplarze dorwałam po 5zł i przesyłka. i to starsze wydania, co uwielbiam.
    i nie tylko Ty jedna nie możesz się już doczekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz wszystkie części? ojeju, jak ja Ci zazdroszczę! :) strasznie je kocham i też chciałabym miec wszystkie, to chyba moje największe książkowe marzenie :)
      i też tak jak Ty ostatnio coraz strachliwiej czytam o losach Babi i Dziadka :( jeszcze jak opisuje jacy są chudzi i krusi to kompletnie się zamartwiam i boję się, że jak w końcu zdecyduje się ich uśmiercic to właśnie to będzie ten moment, kiedy ta cała magia uleci z jej książek :( oni są tym głównym filarem miłości i to dzięki nim to wszystko ma tak naprawdę sens. Myśląc o ich rodzinie najpierw myślę o nich. Reszta to dopełnienie, ważne, ale dopełnienie. Kiedy Dmuchawiec umierał to ja też ryczałam jak bóbr :(
      Buziak! :*

      Usuń
  8. Ojej ile ja się tego naczytałam :) Mam 22 lata a już zapomniałam o tych książkach dawno temu :) Pamiętam, że moją ulubioną pozycją był Kwiat Kalafiora :) Jak wspominam dzieciństwo to mam wrażenie że czasy - lata 90 i początek 2000 roku były najlepsze, a teraz... Wszędzie smartfony, ipody, igadżety itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz dzieciństwo już nie istnieje i cieszę się, że moje było takie jakie było. Skromne ale szczęśliwe :)

      Usuń
  9. Nie wiem jak to się stało, ale ja nie czytałam żadnej książki Musierowicz :(
    Ale na pewno to nadrobię ;)
    A powiedz, czy Jeżycjada ma jakiś układ chronoligiczny, czy nieważne od której części zaczniemy??
    Jak możesz to, proszę, odpisz u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma układ chronologiczny, bo to tak jakby 'saga'. Każda książka opisuje jedną konkretną osobę, ale są w to wplątane wszystkie pozostałe wątki z poprzedniej części i oczywiście nowe zdarzenia. Układ idzie tak jak na tym zdjęciu. Każdy rząd od góry po kolei od lewej książki do prawej.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź :*

      Usuń
  10. Mam wszystkie części! A McDusia moim zdaniem wyszła lepiej niż niejedna część. I także uwielbiam Łusie i zwłaszcza rodzinę Pałysów. Tylko szkoda, że kolejne części wychodzą tak rzadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. To mnie chyba najbardziej drażni w tym wszystkim. Kiedyś jak tych części było z 12 czy ileś i każda była w mojej bibliotece to czytałam to wszystko chronologicznie - jedną skończyłam, kolejną zaczęłam itd. A teraz? Jedna książka raz na 2 lata, a w międzyczasie czytam miliony innych i coraz ciężej się czasami połapac :( dlatego marzy mi się moja własna cała kolekcja, mogłabym wracac do nich kiedy chcę i jak często chcę ;)

      Usuń
  11. Musierowicz pewnie w szkole coś czytałam bo nazwisko coś mi mówi,ale pewnie na tym się skończyło skoro nic więcej jej autorstwa nic nie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
  12. same cieplutkie skojarzenia mam z tymi książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam cały Twój post i szczerze powiedziawszy Twoje dzieciństwo było bardzo podobne do mojego, ja również chłonęłam wszystko z bibliotecznych półek, ach to były czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne :) chyba najpiękniejsze :) teraz też mogę iśc, wypożyczyc itp. ale to już nigdy nie będzie to samo

      Usuń
  14. Uwielbiam "Jeżycjadę", jest jedyna w swoim rodzaju i uwielbiam do niej wracać :) Choć ja zakochałam się w tych książkach dopiero jako "nastolatka" w liceum, a nie w podstawówce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszyscy zawsze ekscytowali się tymi książkami, a ja je wspominam jako udrękę dzieciństwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeee nie znasz się! ;D jest kochana ;D

      Usuń
  16. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do książek Małgorzaty Musierowicz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie przeczytałam żadnej książki z Jeżycjady. Jakoś wolałam inną tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja w podstawówce również namiętnie czytałam książki, byłam w Aktywie Bibliotecznym i nie było przerwy, żebym nie siedziała u Pani Tereski i nie pomagała w jakiś bibliotecznych sprawach ;) Niestety, teraz nie mam już tak dużo czasu na czytanie, sama w sumie nie wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach! Kocham, kocham, kocham!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja się przyznam,że chyba nie pamiętam żebym je czytała :D Zapewne tak, ale jakoś nie przypominam sobie :D Co nie zmienia faktu,że od dziecka byłam stałą bywalczynią miejskiej biblioteki :D Zawsze z koleżanką wypożyczałyśmy najwięcej książek ;D Uwielbiałam je wręcz pochłaniać ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. O mamuniu! Uwielbiałam te książki i pochłaniałam je w ogromnych ilościach!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. ja niestety nigdy nic nie czytałam :( dopiero w liceum! się to zmieniło i wiem co straciłam :( /E

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam Jeżycjadę! :) Nawet dziś w bibliotece okupowałam regał z książkami autorstwa M. Musierowicz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś wzięłaś? ;) i buziaki dla kolejnej fanki! <3

      Usuń
  24. Oo Jeżycjada! Pamiętam, kilka lat temu zaczytywałam się w tych książkach! :)
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych, Optymistyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj! :) i cieszę się, że jest nas więcej :)

      Usuń
  25. Musierowicz coś kiedyś czytałam, ale nie pamiętam co. Raczej mi sie nie podobało, nie znosiłam lektur szkolnych. Z dzieciństwem kojarzą mi się Dzieci z Bulerbyn, ta książka bardzo mi sie podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lektur też nie, ale przecież to nie lektury. jedna co najwyżej, max. dwie ;)

      Usuń
  26. Uwielbiałam Małgosię Musierowicz jako dziecko, nawet pamiętam jak kiedyś na targach książki stałam w mega długiej kolejce po jej autograf, który złożyła na moim egzemplarzu "Tygrysa i Róży". Jako dzieciak pochłaniałam też "Tomki" Szklarskiego, Pana Samochodzika, Chmielewską - "Nawiedzony Dom", "Skarb" i przygody Tereski i Okrętki, to były czasy... Aż się łezka w oku zakręciła. Jak chciałabym wrócić w te beztroskie lata, znów mieć naście lat i za największy dramat w swoim życiu uznawać klasówkę z chemii. Ech... Dziękuję za ten wpis, cudownie było sobie przypomnieć te magiczne książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja dziękuję, że wpadłaś i skomentowałaś wpis, który łączy nas obie :) buziam cieplutko! :*

      Usuń
  27. Pamiętam, że bardzo lubiłam kiedyś i Siesicką i Musierowicz. Byłam zauroczona Zapałą na zakręcie i Kłamczuchą właśnie:) Nie czytałam jednak ich książek już od kilku dobrych lat..ciekawe czy gdyby teraz wpadła mi jakaś w ręce to nadal bym lubiła te autorki, nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że tak. wydaje mi się, że sporo osób myśli, że to książki dla dzieci albo maksymalnie dla nastolatek, a ja uważam, że jeśli ktoś kiedyś miał z nimi do czynienia to i po wielu latach chętnie i z sentymentem do nich wróci :)

      Usuń
  28. Aaa gdzie słowo Jeżycjada, tam muszę koniecznie kliknąć ! :) zaczęło się od 'Języka Trolli' pożyczonego przypadkiem od kuzynki, która starsza 4 lata, doświadczona, pożyczała mi (dalej jestem nastoletnia ale wówczas byłam ledwo nastoletnia :D) swoje ulubione książki. I szczerze mówiąc przeczytałam bez większego zachwytu, pierwsze strony dla czytelnika, który zaczyna od tej części, a nie chronologicznie wydają się być zupełnie bez sensu i nie na miejscu.. Ale po dłuższej przerwie zabrałam się za 'Kłamczuchę', potem za 'Kwiat kalafiora' w którym oczarowała mnie Gabrysia, potem za 'Szóstą klepkę' i tak pojechałam od początku do końca, a dość niedawno pochłonęłam 'McDusię', co do której mam takie same uczucia jak Ty :) Książki są wspaniałe, można wracać do nich w każdej chwili i żałuję również, że nie mam wszystkich części, jedynie marne 6... :( Kończę swój wywód, ale wybacz nie mogłam się powstrzymać ! Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również ciepło Cię pozdrawiam! fajnie, że jesteś kolejną duszyczką, z którą mi w tym temacie tak bardzo po drodze:*

      Usuń
  29. ja to nigdy nie lubilam czytac ksiazek :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba współczuję, bo naprawdę wiele straciłaś ;D

      Usuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...