czwartek, 18 kwietnia 2013

Yankee Candle, topimy się!

Dotknął mnie jakiś zastój blogowy i od tygodnia nic nie umiałam napisać. Dzisiaj też pewnie wyjdzie to drętwo, ale trzeba od czegoś zacząć, żeby znów wbić się w rytm. Postawiłam na najłatwiejsze, czyli na opisanie kolejnego wiosennego zapachu od Yankee Candle. Tym razem morski Turquoise Sky, który generalnie mogłabym określić tylko jednym, prostym słowem - sól.
To chyba najsłabsza kompozycja zapachowa, z jaką się do tej pory spotkałam. Nie odpycha tak mocno jak Paradise Spice czy Red Velvet (mistrzowie zaduszenia), ale nie ma w sobie zupełnie nic ciekawego, przynajmniej ja nie odczuwam żadnej przyjemności z wąchania soli. Świeżości także nie czuję, wg mnie jest to ciężki, słony zapach.

Póki co mamy wiosenny remis - Waikiki Melon i A child's wish - cudowne 2 woski, które z całą pewnością przywodzą na myśl wiosnę, bez zbędnego wysiłku umysłowego i na pewno domówię kolejne, a Paradise Spice i Turquoise Sky to brzydale z niecnymi zamiarami zgwałcenia zmysłu powonienia, o których chcę jedynie zapomnieć :( Pozostał jeszcze Black Coconut, ale tutaj mam dobre przeczucia, bo zapach strasznie mi się podoba. Jeśli tylko nie będzie mnie dusił to też zostanie ulubieńcem (oby, oby!) :)

Podoba mi się kolor tego wosku, jak również zdjęcie na naklejce, od razu kojarzy mi się z moim ulubionym Nicholasem Sparksem i jego "Listem w butelce", skojarzenia zatem były bardzo pozytywne. Niestety się zawiodłam. W zapachu wyczuwam wyłącznie sól, która dusi, pozbawia powietrza i powoduje u mnie nudności. Przy wąchaniu Red Velvet też cofała mi się cała zawartość żołądka, toteż mówię mu stanowcze NIE. Żegnaj, brzydalu. Historyjka byłaby tu zbędna (nawet nie mam na nią ochoty), ale konsekwencja konsekwencją, więc za każdym razem coś naskrobię. ;)



Po tygodniach spędzonych w pracy, postanawiacie z przyjaciółką wyjechać na weekend nad morze, póki jeszcze macie chwilowy luzik. Na miejscu, Twoja przyjaciółka wpada na genialny (jej zdaniem, oczywiście) pomysł nauczenia Cię pływania. Po co tam zaczynać od basenu? To dla dzieci! Od razu biegniecie do morza. Ale zaraz! Przecież Ty się boisz, poza tym nie zdążyłaś jeszcze zmyć z siebie resztek makijażu, dopiero co przyjechałyście. A niech tam! Przyjaciółka to przyjaciółka, a skoro tak prosi, nie można odmówić. W wodzie zaczynacie się wygłupiać i nie zauważacie wielkiej fali płynącej w Waszym kierunku. Nagle BUM! Z impetem zalewa Cię fala słonej, zimnej wody. Tracisz równowagę. Zaczynasz się topić, krztusić, przyjaciółka zamiast Cię ratować panikuje. Ratunku! Niezdarnie chwyta Cię za kostkę (sądząc zapewne, że to pozwoli Ci przeżyć), uniemożliwiając Ci tym samym zaczerpnięcie powietrza, gdyż Twoja głowa znajduje się aktualnie pod wodą (czego przerażona przyjaciółka zdaje się nie zauważać). Z opresji ratuje Cię przystojny ratownik. Scena prawie jak z romantycznego filmu... Zapewne sądzisz, że coś między Wami zaiskrzy. Wakacyjne przygody tworzą przecież nierzadko najlepsze wspomnienia. Szkoda tylko, że włosy, oblepione glonami kompletnie przykleiły Ci się do głowy, tusz odbił się zarówno na powiekach, jak i pod nimi, sprawiając, że wyglądasz jak wygłodniałe zombie. Do tego w Twoich nadmiernie wybałuszonych oczach wciąż widocznie jest przerażenie, spowodowane niedawnym prawie-zgonem z 'rąk' szaleńczej fali, a później z rąk niezdarnej, równie przerażonej jak Ty, przyjaciółki. W ustach, gardle i nosie wciąż czujesz słony smak wody, jest Ci niedobrze, ale uśmiechasz się do przystojniaka (jak sądzisz) uroczo i z wdziękiem, w rzeczywistości wyglądając jak zmokła kura z uśmiechem osła. Ratownik nieco rozbawiony Twoim nędznym widokiem i jeszcze gorszym (zważywszy na sytuację) uśmiechem, upewniwszy się przedtem, że już nic Ci nie grozi, z ulgą odchodzi, a Ty morderczo spoglądasz na przyjaciółkę. Pływanie? Nauka? Nigdy więcej! Ooo niee...


Cena: 6 zł
Dostępność: www.chocobath.pl, [klik]
Czy kupiłabym ponownie? Nie!

Stopień intensywności określiłabym jako średni w kierunku mocniejszego. Na szczęście nie jest bardzo mocny. No cóż, po prostu nie było nam po drodze. Ocena: 2/6, plus za to, że nie jest jakoś strasznie intensywny i nie rozbolała mnie po nim głowa. Myślałam, że morskie zapachy od Yankee Candle mnie zauroczą, ale zdecydowanie wolę owocowe, kwiatowe zapaszki, dlatego chciałabym, żeby Black Coconut okazał się strzałem w dziesiątkę. :)


Dajcie znać, czy wg Was Turquoise Sky też tak pachnie? ;) Czy może Wy byłyście nim zachwycone? :)

47 komentarzy:

  1. no fakt kolor i zdj super :) ale nie miałam okazji wąchać ;) E ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jak będziesz miała to poniuchaj, jestem ciekawa jaki mamy gust :D

      Usuń
  2. hmm.. to jeden z trzech wosków które sprawiłam sobie na początek. Dwa już wypróbowane i został tylko ten. Aż się boję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha;) nie no, spokojnie, każdy ma inne ulubione zapachy i każdemu podoba się co innego, a nuż Ci się spodoba? ;) a jakie jeszcze miałaś ?:)

      Usuń
    2. Mam jeszcze "A child wisch" i "Sicilian lemon" - w pierwszym się zakochałam, drugi absolutnie nie nadaje się do pokoju, paliłabym go najchętniej w łazience. Pachnie nieco lepiej niż cytrynowy płyn do mycia naczyń, tak bardziej... soczyście cytrynowo?

      Usuń
    3. a child's wish kocham i wielbię! cudowny jest, prawda?:) niby szalenie delikatny, co powinno mnie irytowac, a jednak ma w sobie coś tak pięknego, że jestem mu to w stanie wybaczyc ;) nie mam pojęcia jak pachnie silician lemon, miałam tylko sparkling lemon i był śliczny ale niestety wcale niewyczuwalny :(

      Usuń
  3. A mnie nie ogarnęła mania na Yankee Candle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mów 'hop' póki nie przeskoczysz! mówię Ci! ;D wcześniej miałam to samo zdanie, co Ty :D

      Usuń
  4. No kolorek i etykietka zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda , że dokładnie nie przeczytałaś :(

      Usuń
  5. Szkoda że słaby zapach, bo fotka z butelką faktycznie zachęca... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też żałuję ;) ale też w moim odczuciu świeży znaczy świeży, nieduszący, lekki, przyjemny... a tutaj to coś ze świeżością nie ma nic wspólnego :(

      Usuń
  6. Odwiedzam twojego bloga już od pewnego czasu i wszystko bardzo mi się tu podoba. Interesujące są końcowe historyjki, można się trochę zrelaksować i przeczytać zabawną sytuację jak i ta dzisiejsza z pływaniem :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Miło mi ogromnie i zapraszam jeszcze częściej. :) Buziaki! :*

      Usuń
  7. Nie wąchałam, choć kuszący. Lubię morskie zapachy, szkoda, że jest taki slaby... Zniechęciłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby było czym zachęcic, zrobiłabym to z przyjemnością ;)

      Usuń
  8. Tak myślałam czy go zamówić, jak zamawiałam swoje 10 wosków :D Ale w końcu zrezygnowałam, może to i lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że duszący zapach, bo kolor ma obłędny

    OdpowiedzUsuń
  10. woski kuszą mnie od dłuższego czasu ale nadal dzielnie się trzymam :) oby jak najdłużej, to ocalę moje konto od zagłady :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, trzymam kciuki ;) chociaż niektóre są naprawdę warte poznania! :)

      Usuń
  11. oby Blach Coconut okazał się bardzo dobry
    bo ten to rzeczywiście nie bardzo, wąchać sól? po co? jakby mi się tak zachciało to bym zwykłą powąchała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dokładnie ;) ten wosk w zapachu 'smakuje' tak jak smakuje sól do picia.

      Usuń
  12. Ja Red Velvet uwielbiam i jestem ciekawa czy ten też by mi się spodobał- lubię zapach słonego powietrza, w końcu mieszka się nad morzem hehe, no ale za samą solą już nie przepadam. Kolor wosku jest boski:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kocham zapach morza, ale ten nie ma z nim nic wspólnego, inaczej wyobrażałam sobie świeżośc ;)

      Usuń
  13. cały włożyłaś ? czy pokruszyłaś na kilka części ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że pokruszyłam, zwykle dzielę na 2 lub 3 części a tego i tak dałam jeszcze mniej bo z 1/5 całości, więc jakbym dała więcej to bym chyba od razu umarła ;) wg mnie włożyc całośc jakiegokolwiek wosku to 'profanacja' (że się tak wyrażę) i marnotrawstwo ;)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. na to wygląda , ale zawsze warto samemu poniuchac - wiadomo - inne gusta :)

      Usuń
  15. mimo wszystko i tak ma świetny kolorek! ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. mi się dzisiaj zaczął podobac, więc pewnie go niedługo zapalę :)

      Usuń
  17. Ten był pierwszym jaki zapaliłam z YC i tak jakby mocny jest co mnie w sumie ucieszyło bo nie wiele trzeba było żeby pachniało w cały pokoju, ale co do zapachu to oczekiwałam czegoś innego. Kojarzy mi się z pewnymi zdarzeniami z dzieciństwa więc jest ok ale bez szału raczej. Mam też sparkling lemon które jest cudowne ale bardzo szybko przestaje pachnieć co mnie denerwuje nieco. I mam też tego Twojego ulubieńca, który jest też moim ulubieńcem czyli melonka :D zapach jest taki że chętnie bym zjadła cały ten wosk :D i na razie poczekam aż wypale te wszystkie woski i wtedy może przejdę się do mydlarni po następne :)

    A jeszcze mam takie pytanie apropo wosków, bo nie wiem czy to tak zawsze jest czy mi się tak zrobiło, ale po jakimś czasie mimo że wosku w kominku jest jeszcze sporo zwyczajnie przestaje on pachnieć a wręcz zaczyna śmierdzieć takim gorącym woskiem no i wtedy go wylewam i daje nowy ale tak mi trochę szkoda tej części która ląduje w śmieciach. Co Ty robisz w takiej sytuacji? :)
    O ludzie jak się rozpisałam ;p Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, ja go wrzuciłam ledwie 1/5 całości a był tak wyczuwalny, że masakra, coś strasznego :(
      sparkling lemon jest piękny ale też właśnie niedawno pisałam, że jest słaby :( nie wiem, czy czytałaś? ;) kilka postów wstecz ;)
      cieszę się mega, że też Ci się melonek podoba ! ;D najlepszy zapach ever! <3


      oj tak, Kochana, one tak mają. Generalnie wg producenta cały wosk jakbyśmy wrzuciły to bez przerw będzie pachniec tylko 8 godzin co jest lekkim absurdem moim zdaniem i naciąganiem z ich strony byle tylko 'ze strachu' kupowac większe i droższe. Ja zawsze kruszę na kilka części i spokojnie mi każda z tych części pachnie po 8 godzin o ile nie dłużej (zwykle po 3-4 godzinach gaszę kominek) i na drugi dzień odpalam znowu, tak długo aż właśnie nie wywietrzeje ;) wówczas wyrzucam, bo już się do niczego nie przyda. Chociaż słyszałam, że takie zwietrzałe woski są idealne jako 'podkładka' pod olejki. No bo są w kominku, nie pachną, nie parują jak woda, a jak dolejesz obojętnie jaki olejek do niego to masz zapach olejku i masz gwarancje, że Ci się nie przypali i woda nie wyparuje, czyli mniej roboty. ;)

      Usuń
    2. Czytałam czytałam :)

      A co do "regeneracji" zużytych wosków to miałam właśnie jakiś olejek cytrynowy, bo był dodany do kominka jak kupowałam, ale nie wiem czemu, ale on nie połączył się zupełnie z woskiem, a jak rozgrzał się bardziej to zaczął normalnie bulgotać jakby się gotował i pryskać na wszystkie strony więc musiałam go usunąć. Nie wiem czemu tak było i czy to, że był to olejek z chińskiego sklepu ma jakiekolwiek wrażenie, ale chyba nie zamierzam już tak majstrować, bo trudno się to spiera z obrusów ;p

      Usuń
  18. Kolorek ma śliczny i kupując online skusiłabym się na niego. Teraz wiem, że nie warto ...

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolor wosku przepiękny, ale zaczęłam się zastanawiać czy kiedykolwiek w swoim życiu poczułam słony zapach, być może tak, ale inaczek go sklasyfikowałam? Zaintrygowałaś mnie tym zapachem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w planach wizytę w sklepie YC, ciekawe, z czym wyjdę :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czemu, ale i tak mam ochotę na ten zapach. Tak samo jak na A Child's Wish ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...