środa, 10 kwietnia 2013

Yankee Candle, tym razem duszny raj....

Pamiętacie, jak niedawno pisałam Wam, że chciałam sobie popsuć humor paląc wosk Waikiki Melon i nic mi z tego nie wyszło? Dzisiaj miałam ogromną ochotę na nowy zapach. Wahałam się pomiędzy Black Cononut, a Paradise Spice. W efekcie zwyciężył ten drugi, bo przecież uwielbiam banany.... No i dostałam w mordę, ożesz jak mocno!

Paradise Spice także wchodzi w skład tej wiosennej kolekcji. Łącznie z zapachami Turqouise Sky, Red Velvet i Soft Blanket to były właśnie te zapachy, które mnie odrzuciły od samego początku. Ale im dłużej wąchałam Paradise Spice, tym mocniej wyczuwałam w nim bananową woń, wszakże tak przyjemną dla moich nozdrzy. Jeszcze dzisiaj pytałam Was na Kosmetasia-BLOG w naszej dyskusji, czy ów Paradise Spice nie okaże się zbyt duszący, bo takie mam przypuszczenia. Wszakże, a jakże! (swoją drogą śmiesznie to brzmi :D). Ale żeby już nie było tak śmiesznie, zapraszam dalej. Recenzja na bieżąco, bo albo mi się coś w kwestii zapachów podoba - albo nie. Jeśli jestem pośrodku, wówczas daję sobie czas na ostateczną decyzję. Tutaj z kolei nie mam najmniejszych wątpliwości.


Ładnie wygląda, cała otoczka prezentuje się zachęcająco. Kiedy wąchamy wosk, przed włożeniem go do kominka, wyraźnie wyczuwamy bananowe nuty. To byłoby nawet całkiem przyjemne. Ale nie, coś musiano zepsuć, bo mój nos nagle został pokąsany przez jakieś zbłąkane, zupełnie nieproszone nuty zapachowe. Z kolei po włożeniu go do kominka, zapaleniu i kilkuminutowym odczekaniu, aż uwolni swój zapach, wyczułam w nim... pyszne pierniczki. Które niestety z czasem zaczęły stawać mi w gardle... Zanim to jednak nastąpiło, wąchając go przez folię, pomyślałam sobie, a niech tam, zapalę. A nuż zachwyci mnie tak, jak Waikiki Melon? Nie podobał mi się przecież we folii, ale w kominku przeszedł istną metamorfozę. Na plus, czarując, niczym przystojny młody lowelas, uganiający się z wdziękiem za każdą kobietą. Ten także się za mną uganiał. Oj tak. Zdecydowanie. Sapiący, dyszący, obleśny, przesadnie owłosiony typek. Brrrr... Aż mną wstrząsa. No ale dobrze, ucieknijmy od typka, wróćmy do kominka i przemiany w formie mojej tradycyjnej historyjki:

Ciekawa tego, jakie wspomnienia przyniesie Ci nowy wosk, wrzucasz do kominka Paradise Spice. Kładziesz się na łóżku i zmęczona zasypiasz. Jesteś niespokojna, coś strasznie Ci przeszkadza. Jak przez mgłę widzisz zbliżające się rodzinne święta. Ciekawa tego, co przyniesie Ci sen, mimowolnie chcesz w nim pozostać. Sen przybiera teraz nieco realniejsze kształty, barwy i zapachy. Widzisz mamę krzątającą się po kuchni. Kochana Mama, robi Twoje upragnione pierniczki. Ach! Już nie możesz doczekać się, aż zjesz je z ogromnym apetytem. Jesteś strasznie głodna. O! Udało się! Już! Pierniczki gotowe. Z zadowoleniem pytasz mamę, kiedy będziesz mogła je zjeść. Mama wybucha niekoniecznie przyjaznym śmiechem, mówiąc, że dopiero na święta i teraz pod żadnym pozorem nie wolno Ci ich ruszać! Wie dokładnie, ile jest sztuk. Akurat!-myślisz sobie. Przecież jakbyś zjadła chociaż jednego, nic by się nie stało, prawda? Ale mama jest nieugięta. Nie i koniec dyskusji! Jeśli chcesz, możesz jedynie sięgnąć po banana, niedługo i tak będzie obiad. Głód doskwiera Ci coraz mocniej, więc dobrze - zjadłabyś go z przyjemnością. Podchodzisz do miseczki z owocami, chwytasz w ręce jednego z nich i... oops! Banany nadgnite, starawe, brązowe. Może zatrute? Nie, nie, lepiej nie będziesz ich jadła. Poczekasz na obiad. Mama z przebiegłą miną doskonale znającej Cię osoby, oznajmia, że zapomniała czegoś ze sklepu i będzie w domu za kilka minut. Koszyczek z pierniczkami stoi na stole, a mama wyjeżdża na kilka minut - hurrra! Przecież już nic lepszego nie mogło Ci się teraz przytrafić! Czujesz się, jakbyś wygrała los na loterii. Żeby mamuśka nic nie podejrzewała, mówisz jej, żeby szybko wróciła. Mruczy coś pod nosem, ale niestety nie słyszałaś co. Drzwi wejściowe zamknęły się, mama wyszła. Pędzisz do okna, by na 100% być pewną, że mama wyjechała. Ufff! Nie ma jej! A koszyczek z pierniczkami został!!! Sięgasz więc ochoczo po pyszne pierniczki, które przecież tak uwielbiasz. Czujesz ich piękny zapach, widzisz jak przepięknie, kolorowo i pomysłowo są ozdobione. Mama mówiła, żebyś zostawiła je na święta. Ale co tam... Jest ich przecież tak dużo, że mama na pewno nie zauważy, że zniknął jeden, no ewentualnie dziesięć, prawda? Kto normalny liczyłby sztuki? Ty nawet nie wiesz, jaka to liczba i wątpisz, żebyś się tego w nich doliczyła. Z nieukrywaną radością oddajesz się błogiej chwili zakazanego zjedzenia mamcinych pierniczków. Podnosisz je do ust, w nozdrza uderza Cię ich apetyczna woń, tym chętniej nagryzasz jednego z nich... Ałłła! Szybko wypuszczasz go z rąk. Bolą Cię zęby i cała szczęka. Przyglądasz się im bliżej i bliżej... Eureka! Wygląda na to, że mama oszukała Cię, podkładając Ci do koszyczka stare, wieloletnie pierniczki, służące tylko za element dekoracyjny, których w żadnym razie nie sposób ugryźć, a co dopiero zjeść! Skąd zatem ten piękny zapach? Już wiesz... woń, którą odczuwasz to jedynie pozostałości po dzisiejszych wypiekach :( Ze złością i obrzydzeniem odkładasz te niby-pierniczki na miejsce i pędem ruszasz, by napić się wody. W dodatku, nie wiadomo skąd, na języku wciąż czujesz jakiś ostry, nieprzyjemny smak. Brakuje Ci powietrza. Wody! Wody! Nigdzie nie ma. Słyszysz za sobą stukot obcasów. To Mama. Spogląda na Ciebie szyderczo, w dłoniach trzymając taki sam koszyczek z dzisiejszymi świeżymi wypiekami, ze złośliwym uśmiechem mówi, że nadmierny apetyt nie popłaca, że przecież ostrzegała i proszę bardzo - masz za swoje... Taak, teraz już to wiesz... Jest Ci przykro, więc odchodzisz. Nagle... BUM!
Budzisz się wystraszona. A więc to tylko sen! Ale... co tak śmierdzi w całym domu? No tak... to ten wosk, sprawca Twoich lęków, koszmarów i złego samopoczucia. Natychmiast opróżniasz kominek, wyrzucasz wosk i wiesz, że nigdy więcej Paradise Spice u Ciebie nie zagości. Co to, to nie! Na pierniczki chwilowo również nie masz ochoty...


Cena: 6 zł
Dostępność: www.chocobath.pl, [klik]
Czy kupiłabym ponownie? Nie!

Stopień intensywności oceniam jak bardzo mocny. Niestety w przypadku tego jakże duszącego zapachu (dla mojego nosa) jest to dla mnie duuuuży minus. Wietrzę dom, mam zgagę i usiłuję o nim jak najszybciej zapomnieć. Ocena: 1/6. Zadusił mnie ten raj, zdecydowanie... Korzenne zapachy (mimo mojej ogromnej miłości do nich w kosmetykach), w formie wosków/świec itp. widocznie nie są dla mnie. Miałam ochotę na inne tego typu zapachy, cynamonowe lub coś w tym stylu, ale... już nie mam. Zdecydowanie najbardziej przemawiają do mnie te odświeżające i owocowe i na pewno na nie będę w przyszłości stawiała.

Znacie Paradise Spice? Co o nim sądzicie? A może Wam się jednak spodobał? :) Ciekawa jestem, kto będzie miał w stosunku do niego takie same odczucia, jak moje, a kto nie. Ja mam raczej dość specyficzne skojarzenia, ale bez wątpienia prawdziwe. Mój nos jest w tym mistrzem, co niejednokrotnie potrafi utrudnić mi życie. :>

48 komentarzy:

  1. szok! ja go natomiast uwielbiam :P i nawet bym się pokusiła o stwierdzenie, że to mój ulubiony wosk YC.
    I o dziwno ja słabo wyczuwam tam banany, bardziej ananas, tak czy siak cała kompozycja bardzo przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie czuję ani ananasa ani bananów ;P banany jedynie kiedy trzymam tartę w dłoniach, a kiedy się pali to coś tam się bananowego przebija, ale już znacznie brzydsze. okropny ;P

      Usuń
  2. chyba tylko ja nie mam bzika na punkcie wosków i świeczek yankee ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ mnie te woski kuszą... Dobrze wiedzieć na przyszłość, że ten jest nienajlepszy!

    OdpowiedzUsuń
  4. tego zapachu akurat nie lubię :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na razie jeden wosk, ale z chęcią przetestuję inne :-) Tego zapachu akurat nie mam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako świeczkowa maniaczka muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawa recenzja :)
    przynajmniej wiem,że nie zaopatrywać się w ten wosk :P wolę bardzo delikatne zapaszki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba też jeśli o woski chodzi :)

      Usuń
  8. ten zapach również nie przypadł mi do gustu, oddałam znajomej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mogłam posłuchac intuicji i go oddac a tak to została mi połowa i nie wiem co z nią zrobic :(

      Usuń
  9. A mówiłam odpal black coconut - nie posłuchałaś to Cię poddusiło za karę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhaa ;D chyba wyszło na Twoje! :D złośnico! :D następny będzie black coconut :*

      Usuń
  10. Mi też ten zapach nie podszedł ... Zużyłam go mieszając z innymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo i jak? :P dało się oddychac? ;)

      Usuń
    2. Trzeba było bardzo skromnie go dozować, ale dało się ;)

      Usuń
  11. Też mi się nie spodobal, mimo że lubie piernikowe zapachy. Rasowy dusiciel ;p
    Ale mi sie wydaje ze czasem woski w tarcie troche sie jednak rożnia..
    mialam wosk red velvet i dusił/mdlił, ale kupilam duża swieczke i pieknie pachnie, zupełnie inaczej niż wosk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, to nie wiedziałam, nigdy świeczek z YC nie miałam ale mam ochotę :)

      Usuń
    2. może dlatego że jak wrzucasz cząstke wosku do kominka to puszcza w krotkim czasie dużo zapachu, a świeczka działa bardziej stopniowo... dziwna sprawa :| ja myślę ze na jeden ukochany zapach to można uzbierac zamiast kolejnego perfum/kosmetyków i będzie to w granicach przyzwoitości ;)

      Usuń
    3. oj, ja bym na świeczkę mimo wszystko chyba nie wydała kasy, mając w perspektywie kupno ukochanych perfum, zdecydowanie wolę perfumy, bo starczą na dłużej :)

      Usuń
  12. Cóż za historyjka, lubię Cię czytać :D
    Ja mam póki co jeden wosk, ale szkoda mi go wypróbować szczerze mówiąc.. Boję się, że będę chciała więcej i zbankrutuję :D
    Tego na pewno nie kupię tak czy siak. Ufam Twoim odczuciom, a i nie dla mnie są korzenne zapachy.
    Uwielbiam to co świeże i owocowe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, dziękuję ! :) bardzo mi miło, zwłaszcza, że chyba jako jedyna przeczytałaś historyjkę ;-)
      pochwal się jaki masz obecnie ? :) ja na początku byłam tak sceptycznie nastawiona do tych zapaszków, ale teraz już wiem, że są obłędne (poza tym!) i pewnie będę chciała wciąż więcej i więcej...:) jedyny szkopuł taki, że mogę wyłącznie przez neta zamawiac, bo nie ma u mnie takich sklepów :(

      Kochana to ja Ci polecam fruit fusion :) jeszcze nie paliłam ale sama tarta pachnie bosko! właśnie tak słodko, owocowo, mmmm... :) muszę go koniecznie niedługo odpalic w jakiś cieplejszy, bardziej słoneczny dzień :)

      Usuń
    2. Obecnie mam Strawberry Buttercream - w samym opakowaniu czuć jego zapach, taki słodki i truskawkowy. Jak otwieram szufladę i go czuję, to tym bardziej wiem, że jak go kiedyż już będę palić, to na pewno wpadnę w uzależnienie. :)) A potem będę bankrutować kupując kolejne woski. Podobnie jak Ty musiałabym zamawiać z internetu, co łączy się z kosztami za przesyłkę.. A ten mój obecny to dostałam w nagrodę za jeden konkurs na blogu. Tak czaję się, żeby go użyć, czaję ciągle.. Kiedyś w końcu przyjdzie jego czas. :D

      Usuń
  13. U mnie w Rzeszowie niedługo otwierają skleep yankee candle. Już nie mogę się doczekać, uwielbiam kominki zapachowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczęściara ;P ja to na takim zadupiu mieszkam, że nigdy się nie doczekam ;)

      Usuń
  14. wolę zdecydowanie owocowe nuty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja go bardzo lubię. Wrzucam odrobinkę i robi mi się ciepło i miło. Zapach fakt ciężki, bardziej zimowy, ale mi baaardzo pasuje. Chociaż mam oczywiście innych faworytów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo gorszy jest Midsummers night :P jak mnie zachwycało, że to zapach prawdziwego mężczyzny to danie odrobinki sprawiło, ze przez 3 dni dosłownie śmierdziało w całym domu.

      Usuń
  16. Takie zapachy lubię,ale tylko w zimie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba będę ich miała na jakiś czas dośc :D

      Usuń
  17. Nie znam tego zapachu, ale powiedz, czy on sam w sobie jest ładny? bo jeśli tylko zbyt intensywny, to przecież wystarczy ukruszyć kawałek (czasem naprawdę niewielki) i tylko ten kawałek podgrzać. Ja też wolę te świeże, owocowe zapachy albo inne fresz, coś tam było o zapachu prania czy świeżej bawełny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kochana, on nie ma w sobie absolutnie nic ładnego. Przez pierwsze 10 sekund wyczuwałam pierniczki i już się ucieszyłam, że jednak będzie piękny, ale potem weszła jakaś stara, śmierdząca nuta, która kompletnie zagłuszyła moje wcześniejsze odczucia i nie dosyc, że strasznie dusił (nie dałam dużo), to po prostu jest brzydki i śmierdzi. :(

      Usuń
    2. ojjj, to wielka szkoda :( a ten banan z goździkiem tak się pięknie prezentują na "okładce"!

      Usuń
  18. Też go ostatnio paliłam, był średni szczerze mówiąc. U mnie ma jednak wyższą ocenę - 3/6 :-). Opis mistrzowski!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie woski jeszcze nie przekonują ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam go, ale będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja kupiłam 8 wosków i wszystkie dla mnie pachną jakoś tak nieprzyjemnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę w końcu się w nie zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że jest taki duszący i powodujący zgagę;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapomniałam dodać, że ja jeszcze się nie zdecydowałam na YC, choć muszę przyznać, że kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie ten zapach najbardziej kojarzy się ze świętami - kandyzowane owoce, które dodawane są do strucli drożdżowej, wanilia, cynamon i goździki, delikatnie podlane sokiem ze świeżo wyciśniętej pomarańczy. Zapach domowy, a wręcz kuchenny. Nie jest duszący - wystarczy pozwolić mu wcisnąć się w każdy kątek.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...