poniedziałek, 10 czerwca 2013

Mój ulubieniec w walce o piękną opaleniznę :)

Jak pewnie się domyśliłyście, pożarła mnie sesja. Od stóp do głów wzięła mnie w swą paszczę pełną ostrych, nieprzyjemnych zębów, z których spływa złowrogi jad czekający na moje kolejne potknięcie. Nie wiem, jak często będą się teraz pojawiały nowe wpisy, muszę znaleźć na to czas, którego zwyczajnie teraz NIE MAM. Wrócę jak zdam chociaż część egzaminów.

Ale żeby nie było, na szybko wpis dotyczący mojego ulubieńca ostatnich miesięcy. Jako osoba kompletnie bladolica (bielsza od ścian), niemalże świecąca bielą swej skóry w nocy (zamiast latarki) zawsze mam problem z opalaniem. Nigdy nie udaje mi się uzyskać efektu pięknej i naturalnej opalenizny, a jedynie spieczonej skwarki, której nie może dotknąć nawet prześcieradło, bo z bólu krzyczę. :D Fajnie, fajnie. Wszystkie blade twarze (i ciała) to lubimy, prawda? Na pewno znacie ten ból. Znalazłam jednak swojego ukochanego obecnie pomocnika w walce o piękną opaleniznę. Efekty, jakie dzięki niemu uzyskuję przechodzą moje najśmielsze oczekiwania, więc jakże bym mogła nie oddać mu swego serca? Musiałam :)


Tym ulubionym pomocnikiem jest nic innego jak (nie)zwyczajna jedwabista oliwka przyspieszająca opalanie marki Lancaster, z którą nigdy dotąd nie miałam do czynienia, co - jak widzę - było dużym błędem, bowiem "nasz pierwszy raz" był niezwykle udany i... szybki jeśli chodzi o efekty :)


Gapa wyrzuciłam stare zdjęcia, kiedy jeszcze produkt był absolutnie "dziewiczy", nowiuteńki, zatem musicie zadowolić się starymi, zużytymi i nieco obtłuszczonymi zdjęciami. W końcu to oliwka, a nie woda, więc nie ma się czemu dziwić :) 


Jedwabista oliwka przyspieszająca opalanie (Satin Sheen Oil Fast Tan Optimizer) marki Lancaster zamknięta jest w dosyć nietypowym (jak dla mnie) 150 ml pozytywnie pomarańczowym opakowaniu, dodatkowo jest w formie spray'u, co było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Przyzwyczaiłam się do otłuszczonych, wielkich butelek, z których zawsze wylewało się 10 litrów więcej produktu, niż oczekiwałam, toteż oliwka 'wypuszczana' przez taki atomizer wydała mi się być niezwykle rozsądnym rozwiązaniem, przede wszystkim ze względu na wygodę i wydajność.

Oliwka zapewnia wysoką ochronę przed intensywnym słońcem. Zabezpiecza przed promieniami UVA i UVB oraz promieniami podczerwieni dzięki nowatorskiej technologii. Jest polecana osobom o kolorycie skóry od jasnego do średniego, którym zależy na szybkiej opaleniźnie. Zawiera bowiem wzmocniony kompleks aktywujący proces opalania.


Oliwka na skórze ma uroczy odcień jakby świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy :) Zapachem również bardzo ją przypomina, ale nuty te są przełamane czymś chemicznym, co jednak nie jest w żadnym stopniu uciążliwe, czy nieprzyjemne. Początkowo jednak jej zapach bardzo mnie drażnił, ale minęło mi to bardzo szybko i obecnie uważam go za przyjemny, chociaż do ideału mu daleko. Nie można mieć wszystkiego ;) Jeśli chodzi o jej konsystencję, jest dosyć wodnista, tłusta (jak to oliwka), spływa z ciała, więc radziłabym pospieszyć się z jej równomiernym rozprowadzeniem na ciele.


PLUSY:
- zapewnia skuteczną ochronę przed UVA, UVB
- zawiera SPF 30, zapewniając tym samym wysoką ochronę przed słońcem
- ma wygodny atomizer, który się nie zacina i znacznie uprzyjemnia to używanie oliwki
- ma przyjemną, delikatną konsystencję, łatwo rozsmarowuje się na skórze
- zapewnia równomierną i SZYBKĄ opaleniznę (a nie spaleniznę, jak dotąd), co było dla mnie dużym zaskoczeniem (osoby białe-które później są raczkami wiedzą jaka to różnica :) )
- moja skóra dzięki niej zyskała piękny odcień brązowej opalenizny - już nie jestem czerwonym spieczonym raczkiem :)
- jest wodoodporna
- przyjemnie natłuszcza i nawilża moją suchą skórę
- wg producenta oliwka neutralizuje ponad 95% wolnych rodników przyspieszających proces starzenia się skóry
- ma przyjemny zapach i pomarańczowy kolor :)
- data ważności od otwarcia wynosi aż 24 miesiące, dlatego mamy pewność, że przy dobrej pogodzie zużyjemy produkt do końca (zużycie całości jednego lata nie jest łatwe, powiedziałabym wręcz, że niemożliwe ;) )
- bardzo wydajna - używam jej praktycznie codziennie od wielu tygodni (stosowałam też trochę w zeszłe wakacje), a zużycie wynosi może 2/5
- co najważniejsze (!) - opalenizna, jaką uzyskuję dzięki niej utrzymuje się przez bardzo długi czas :)

MINUSY:
- uwaga na ubrania - może je przetłuścić! ja zawsze aplikuję ją na gołą skórę, myję dłonie, wychodzę na słoneczko i dopiero po powrocie z opalania zakładam ubranie - wówczas, po otłuszczonej, pomarańczowej oliwce nie ma śladu ;)
- cena - 130 zł, choć widziałam, że można dostać ją znacznie taniej.


5+/6


Życzyłabym sobie więcej i częściej tak miłych kosmetycznych przyjaciół, a musicie przy tym wiedzieć, że ja zawsze NIENAWIDZIŁAM się opalać, a dzięki tej oliwce w końcu mam na to ochotę, bo kiedy patrzę w lustro i widzę pięknie opalony dekolt, dłonie, ramiona czy nawet nogi (chociaż z nogami różnie bywa, mam je dosyć dziwaczne i przeważnie opalają mi się kolana i przegub :D ) to upewniam się w tym, że jest to naprawdę dobry produkt. (zakładając, że mamy pogodę i czas na to, by się poopalać).
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to produkt dla wszystkich, bowiem sporo z Was nie ma problemów z naturalnym uzyskaniem równomiernej, złociście-brązowej opalenizny, ale wiem też, że mimo wszystko jest więcej osób takich jak ja i może akurat komuś się przyda ten wpis. :)



Znacie markę Lancaster i jej produkty? Miałyście może wspomnianą wyżej oliwkę przyspieszającą opalanie? Co o niej myślicie? :)

69 komentarzy:

  1. Fajny produkt ale niestety jego cena mnie zniechęca, tym bardziej,że ja na nogi tylko bym chciała..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cena to chyba jedyny czynnik działający na jej niekorzyść, ale wiem, że kupię ją ponownie, kiedy tylko mi się skończy i uda mi się na nią jeszcze trafić.

      Usuń
  2. Bardzo lubię tą firmę,chętnie wypróbuję tą oliwkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest warta wydania na nią każdej złotówki :) aż ciekawią mnie inne produkty tej marki, bo widzę, że prestiż to ona ma :)

      Usuń
  3. również należę do osób, które mają problem z opalaniem. Siedzę na słońcu albo mnie spiecze na raka i później opalenizny niet, albo od razu wcale mnie nie weźmie słoneczko...
    Jak córa młynarza, i to cały rok - a nad morzem mieszkam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie to samo kiedy nie używam tej oliwki, więc doskonale znam ten ból ;) zawsze podziwiam i zielenieję z zazdrości kiedy widzę brązowe, przepiękne opalenizny u niektórych dziewczyn ;) ehh, marzenia ;)

      Usuń
    2. Dokładnie :) Pamiętam, kiedyś byłam tak zdesperowana, że nałożyłam sobie samoopalacz... a potem zapomniałam rąk umyć i całkowicie nieświadoma poszłam spać. Ło matko bosko, a to wiosna była :)

      Usuń
    3. hahaha ;) wyobrażam sobie to :D ja kiedyś nałożyłam sobie samoopalacz na nogi z pat&rub i to dopiero była katastrofa, wyglądałam jakbym była nieumyta, wysmarowana odchodami i odcięta od wody przez wiele tygodni a efektu pięknej opalenizny nigdy nie ujrzałam :D

      Usuń
    4. My kobitki to musimy kombinować :)

      Usuń
    5. Czasami aż za bardzo ;D

      Usuń
  4. tez stosuję czasem takie przyspieszacze:)ale tego jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że jest sporo na rynku takich, które działają 'na chwilę', do zmycia
      i potem nie ma po tej obiecanej opaleniźnie śladu, a nie na tym mi zależy,
      dlatego fajnie, że są takie produkty jak ten :)

      Usuń
  5. gyby nie cena juz bylby moj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nad nią ubolewam, ale czasem jakosc się ceni :(

      Usuń
  6. nie mam problemów z opalaniem :-) ale taki produkt to dla mnie nowość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. należysz zatem do grona mega szczęściar ;)

      Usuń
  7. ja tam sie opalam powoli ale nie przeszkadza mi to.. :) cena faktycznie przeraża ale skoro polecasz musi być wart swej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie jest, ale to docenic mogliby tylko ci, którzy mają takie problemy z opalaniem jak ja i przeżyli już w swoim życiu miliony poparzeń słonecznych i zero opalenizny ;)

      Usuń
  8. Szkoda, że tyle kosztuje :/ gdyby był troszkę tańszy z pewnością bym go kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Produkt idealny dla mnie. Szkoda, że cena taka wysoka :( ale będę szukać, może gdzieś znajdę taniej :) choć w zasadzie mnie moja bladość nie przeszkadza ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam czasem nawet za 80 kilka złotych, także znacznie taniej ;)

      Usuń
  10. Ja również nienawidzę się opalać, ale jak już mnie dopadnie słońce to spieczony raczek dekoruje moje ciało :/
    Oliwko Lancaster wpadnij w moje dłonie! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm ciekawa ta oliwka do opalania,ale ja wszelkie takie tłuste produkty omijam szerokim łukiem, nie lubię jak mi się wszystko ślizga :P
    smarowałam się zeszłego lata balsamem brązującym,dość tanim tylko nie pamiętam nazwy,musiałabym poszukać w sklepie,tylko mi zależało na opaleniu nóg bo z nimi mam wiecznie problem i były naturalnie opalone :)
    plackiem też się mogę położyć i leżeć,choć ostatnio praca w ogródeczku pozwoliła zjarać plecy :P teraz trzeba opalić przód i chyba dzisiaj sie za to wezmę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powodzenia ;) ja mogę leżeć i miesiąc plackiem na słońcu a jedyne co to jestem poparzona i mam czerwone nierówne placki na skórze :D

      Usuń
  12. Cena niestety nie nalezy do zachęcających :( no ale za jakość trzeba zapłłacić.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też jestem bladzioch- świetna rzecz ta oliwka. I filtr 30. Super. Bez niższego się nie ruszam więc do tej pory omijałam przyśpieszacze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. cena jest przytłaczająca ale patrząc po jego zaletach to chyba warto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chyba a na pewno warto :) nie polecałabym gdyby było inaczej :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. szukaj, szukaj :) w Douglasach też powinien byc chociaż jak szukałam na stronie to go nie widziałam :/

      Usuń
  16. wow, cena bardzo wysoka. ja raczej unikam słońca i nie opalam się więc i tak nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też unikam słońca i się nie opalam ;) ale z tym olejkiem są dni kiedy mam na to ochotę i bez przymusu uzyskuję efekt ładnej opalenizny :)

      Usuń
  17. Musi byc bardzo fajna ta oliwka, ale cena mnie (biedną studentkę) totalnie zniechęca ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem niestety trzeba wydac więcej.. :( owszem, są tańsze odpowiedniki ale one działają do pierwszego zmycia ich ze skóry i koniec, a nie na takim efekcie mi zależy. Tutaj oliwkę zmyję, a efekty mam jeszcze przez kilka następnych tygodni.

      Usuń
  18. Ja nawet nie wiedzialam ze sa takie kosmetyki, ktore jednoczesnie chronia przed sloncem i przyspieszaja opalanie:-) jak to jest mozliwe? Wlasnie szykuje sie do urlopu i az mi sie oczy zaswiecily jak zobaczylam Twojego posta. Czy to cudo wystepuje tylko w formie oliwki, czy w mniej tlustych wariacjach tez?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe i wygodne rozwiązanie, prawda? :) coś jak 2w1 :)
      wiem, że jest jeszcze mleczko przyspieszające opalanie ale o mniejszym SPF, bo 15 (chociaż SPF 30 jest chyba jedną z nowości w Douglasie), jest też żel przyspieszający opalanie o SPF 6, spray'e, emulsje, kremy, sztyfty i widziałam też płyn, także wybór spory. Sama zastanawiam się nad wypróbowaniem kolejnych specyfików chociaż tak jak mówię - ten spełnia moje wszystkie oczekiwania, więc nie wiem, czy szukac dalej czy pozostac przy czymś sprawdzonym ;)

      Usuń
    2. Bede w weekend w Douglasie to zrobie rozeznanie. Akurat mam kupon znizkowy, to sie dobrze sklada.

      Usuń
    3. mam nadzieję, że jeśli nie upolujesz tej oliwki to znajdziesz coś równie fajnego i nietłustego z Lancastera, żeby potem też móc mi to polecic ! :)

      Usuń
  19. Cena zaporowa jak dla mnie, ale może uciułam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie polecałabym gdyby nie była tego warta ;)

      Usuń
  20. Nigdy jeszcze tego akurat nie miałam ; O
    Zapraszam do mnie : http://vizualny-swiat.blogspot.com/ Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaciekawiłaś mnie tą oliwką, nigdy dotąd jej nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co widziałam to raczej bardzo mało jest o niej recenzji, zupełnie tego nie rozumiem, bo jest fenomenalna.

      Usuń
  22. Kiedyś używałam przyspieszcza z Ziaji i był dobry, ale nie wiem czy jest nadal na rynku. Muszę poszukać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie trawię tej marki, więc u mnie i tak odpada ;)

      Usuń
  23. fajny wspomagacz, ja się nie opalam specjalnie,
    wystarczy iść kosić trawę, a jestem ładnie opalona
    leżenie plackiem dawało mi odwrotne efekty;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też ;P teraz łączę opalanie z czytaniem książek na dworze lub z zabawą z kociakami :)

      Usuń
  24. Mam dokładnie tak samo jak Ty. Każde spotkanie ze słońcem kończy się pięknym raczkowym kolorem :/ Muszę zainwestować w tą oliwkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor raczka to jeszcze pół biedy. U mnie opalanie zawsze kończyło się poparzeniami słonecznymi na całym ciele, zwłaszcza ramiona i nogi, przez to tak nienawidzę opalania :/

      Usuń
  25. Już się na niego napaliłam, bo mam taki sam problem jak Ty. Nie mogę się opalić, tylko od razu się poparzę... Do momentu gdy zobaczyłam cenę. -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, czasem realne efekty kosztem ceny ;)

      Usuń
  26. Nigdy nie stosowałam takich produktów, ale bardzo lubię olejki i oliwki - po kąpieli słonecznej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem pewnie byłabyś z niej zadowolona :)

      Usuń
  27. tez bym go sobie zyczyla :) zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki, żeby kiedyś do Ciebie trafiła :)

      Usuń
  28. Zachęcająco, ale gdzie to słoneczko żeby się opalać :(/E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie świeci od kilku dni bez przerwy z małymi przerwami na deszczyk :)

      Usuń
  29. Ja się raz usmażę za bardzo i potem nie mam już z tym problemu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za bardzo byc usmazonym tez nie dobrze ;p

      Usuń
  30. Ja wprost nienawidzę się opalać, zawsze kończy się to dla mnie czerwoną spalenizną, która po kilku dniach magicznie znika i znów jestem sino-różowa, kiedyś zostawał jakiś brązowy ślad, teraz po smażeniu i po etapie "raka" pozostaję biała. Produkt interesujący, ciekawa jestem jakby się na mnie sprawdził?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie to samo :) a ta oliwka nie wiem jakim cudem ale nie dosyc, że nie pozwala mi się spalic, nie odczuwam po niej później żadnego bólu ramion itd., to jeszcze sprawia, że staję się brązowa i utrzymuje ten stan przez kilkanaście następnych tygodni nawet jeśli już się nie opalam :)

      Usuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...