piątek, 26 lipca 2013

Essence, Me and my ice cream, cz.1

Zauważyłam, że bardzo lubicie wpisy z nowościami Essence, dlatego czas na kolejne recenzje nowości z lodowej edycji Me & My Ice Cream w nieco bardziej skróconej wersji, która od niedawna zaczęła mi nieco bardziej odpowiadać.


W składzie tejże edycji znajdziemy między innymi 4 wersje kolorystyczne lakierów do paznokci. Ich buteleczki wyjątkowo są inne od tych ze standardowych edycji, bardziej zaokrąglone, smuklejsze i generalnie lepiej leżą w dłoni. Wizualnie jednak mi się nie podobają, ale jak to się ma do samej jakości lakierów? Trafiły do mnie dwa, z pozoru bardzo ładne odcienie delikatnej, świeżej mięty (02 always in my mint) i cudownej brzoskwinki/moreli (04 icylicious). Cena pojedynczej sztuki to ok. 8 zł /10 ml



Bardzo lubię lakiery Essence ze standardowych edycji. W 99% spełniają moje oczekiwania, liczyłam zatem, że z tymi będzie podobnie. Niestety nieco się przeliczyłam, bo to jedne ze słabszych lakierów Essence, jakie miałam okazję spotkać i mówię to z nieukrywanym żalem, bowiem kolorki na wzornikach, które zobaczycie poniżej wydawały się być idealne, chociaż już wtedy sprawiały problemy przy aplikacji. Na prawdziwych paznokciach efekt ten był jeszcze słabszy, ale darowałam sobie ich pokazywanie. Przede wszystkim oba kolory strasznie prześwitują. Mają też niezwykle słabe krycie - w przypadku mięty do zadowalającego krycia potrzebne są dwie warstwy (więc nawet mogę mu to wybaczyć), w przypadku brzoskwiniowego koloru nawet trzy warstwy to mało (czego wybaczyć już nie mogę i nie chcę). Schną w szybkim tempie, nie smużą, mają wygodny pędzelek, więc tutaj nie mam się do czego przyczepić. Co do trwałości niestety się nie wypowiem, bo efekt na paznokciach nie spodobał mi się na tyle, bym była w stanie nosić go dłużej. Naprawdę szkoda, bo kolorki zapowiadały się pięknie. Szkoda jednak, że tylko w butelce i na wzorniku. Z żalem, ale akurat tej serii nie polecam. Wg mnie największy zawód całej edycji. :(

Swatche:

Z balsamami do ust od Essence mam do czynienia już nie pierwszy raz i towarzyszą nam raczej pozytywne emocje. Tym razem, w przypadku nieco 'zakręconych' balsamów również nie było inaczej. Mam wersję 03 ben&cherries oraz 01 ice, ice baby i użyłam tylko tej drugiej, ze względu na obłędny jagodowy (?) zapach. Cena za sztukę: ok. 9 zł. Dostępna w trzech wersjach zapachowych.

Wyglądają uroczo, jak jakieś zakręcone lody, co mi, jako łasuchowi słodyczowemu jak najbardziej odpowiada :) Fioletowo-żółty balsam urzekł mnie swoim zapachem, którego z kolei w ogóle nie wyczułam w wersji różowo-miętowej, dlatego to właśnie on poszedł na pierwszy ogień. ;) Wg producenta balsamy te, dzięki zawartości masła shea i olejku jojoba mają zapewnić nam odpowiednią pielęgnację naszych ust. Usta rzeczywiście są po nich dosyć dobrze nawilżone, balsam jest całkowicie transparentny, nie odczułam żadnego uczucia dyskomfortu w postaci wysuszenia, pieczenia czy swędzenia ust, co zdarza mi się praktycznie zawsze we większości balsamów. Nawet balsam do ust z Pat&Rub narobił mi sporo szkód (i mega mnie wysuszył), a jest przecież tysiąc razy droższy od tych z Essence. Jestem zadowolona i jak najbardziej mogę je Wam polecić :)


Ostatnim kąskiem tej części niech będzie z kolei wypiekany cień do powiek - 02 icylicious. Występuje również w trzech wariantach kolorystycznych. Cena za sztukę: ok. 12 zł.
Wypiekane cienie albo się lubi, albo nie. Ja należę do tej pierwszej grupy i z przyjemnością się za niego zabrałam ;) Wydawać by się mogło, że będzie miał w sobie nieco więcej różowych pigmentów, ale niestety tak nie jest. Jest bardzo jasny, dosyć błyszczący, ma w sobie delikatne drobinki i wg mnie nadaje się idealnie do rozświetlania kącików, ostrożnie pod łuk brwiowy a nawet ośmieliłam się wypróbować go na twarzy w formie rozświetlacza, jeśli takiego używacie. W formie cienia jest całkiem w porządku, chociaż nie ma szans żeby przetrwał chociaż kilka godzin bez wcześniejszego zaaplikowania bazy pod cienie. Dla mnie to nie problem, bo bazy i tak używam zawsze (bez niej nawet najdroższe cienie po kilku minutach się rolują, albo kompletnie znikają), ale dla osób, które bazy nie używają (bo nie muszą), nie mają lub zwyczajnie nie lubią może okazać się za słaby jeśli idzie o trwałość.

Podoba mi się jego blask i odcień. Ostatnio w ogóle mam coraz większą chęć na rozświetlanie twarzy - jeśli nie za pomocą podkładu dającego efekt glow, to przynajmniej za pomocą tego typu rozświetlających produktów kolorowych. Póki co moje serce skradł Mary Lou-Manizer z The Balm <3

Więcej o całej edycji było tutaj (klik, klik). Produkty z tej edycji powinny być już dostępne w drogeriach takich jak: Super Pharm, Douglas, Hebe, Tesco Extra i mniejszych drogeriach detalicznych.


Ciekawi mnie, czy podoba Wam się ta limitowana, letnia edycja? Znalazłyście w niej coś dla siebie? Coś Was skusiło czy wprost przeciwnie? Co myślicie o kosmetykach przedstawionych w tej notce?

83 komentarze:

  1. chce te lodziarske balsamiki ^^ musze się do natury wybrać wreszcie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że w Drogerii Natura nie będzie tej limitowanki, bo już zakręciłam babeczki, żeby mi smsa wysłały jak tylko edycja wjedzie na teren drogerii :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo proszę, jakie układy tam masz, ej! :D to może gdzie indziej znajdziesz ;)

      Usuń
  3. Te balsamiki są kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, jakie śliczne te balsamy do ust, zjadłabym :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne te balsamy :D tego jeszcze nie było! ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię lakiery z essence, ale szkoda, że te się nie sprawdzają. rzeczywiście w buteleczkach prezentują się ciekawie, pewnie sama bym się na nie skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, dla mnie spory zawód, bo dotychczas wszystkie były świetne.

      Usuń
  7. a mnie nic aż tak bardzo nie urzekło, czaiłam się na lakiery, ale skoro niewarte.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miejmy nadzieję, że w kolejnej limitce będą już dobre ;)

      Usuń
  8. ja bym spróbowała te lakiery nakładać na białą bazę :) a te balsamy do ust wyglądają genialnie :) !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach świetne te balsamy są :)

    OdpowiedzUsuń
  10. co za cuda z rana! cień jest przefajny ale te balsamy są mega kuszące :) no i lakiery.. ajaj wszystko boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na balsam pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podoba mi się ten cień, świetny rozświetlający kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie meczą rozświetlające kulki, ale co chwilę sprawdzam SP i Hebe, we Wrocławiu ani śladu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą edycją to chyba w ogóle są nadal jakieś problemy ;/ podobno Pani Julia walczy żeby w końcu były, ale widac nie tylko od niej to zależy. Swoją drogą jestem ciekawa, czy gdziekolwiek już są :/

      Usuń
  14. co za słodkie kolorki ! :) rozświetlacz też ciekawy, ale nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lakiery mi się zupełnie nie podobają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na wzorniku to jeszcze nawet nieźle wyszły, ale na paznokciach efekt jest dramatyczny :/

      Usuń
  16. Przepiękne lakiery ! Uwielbiam takie kolorki w sam raz na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety jeszcze tej limitki nie widziałam, ale podobają mi się te pomadki :D lakiery sobie odpuszczę. Widziałam swatche na różnych blogach i niestety raczej nie kryją jakbym chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one chyba w ogóle nie kryją, takie odnoszę wrażenie ;/ szkoda :(

      Usuń
  18. lakiery są śliczne a balsamy do zjedzenia wręcz :D

    OdpowiedzUsuń
  19. wszystko wygląda tak smakowicie.... :)
    ale całe szczęście nie mam dostępu do żadnej innej drogerii niż Rossmann i Sekrety Urody :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. niektóre naprawdę są urocze, o nich za chwilę :)

      Usuń
  21. Ta kolekcja jakoś do mnie nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam! :) jest świetna, tylko lakiery mnie zawiodły

      Usuń
  22. Ten morelowy lakier bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  23. na poczatku bylam nimi zachwycona ale teraz juz nie;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Balsamy wydają się być fajne :) lakiery już nie...ogólnie nie lubię ich lakierów:) a gdzie kuleczki posiałaś ?:D czekam na ich recenzję i pokaz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie przeciwnie, dotychczas trafiałam na naprawdę świetne lakiery, czasem zdarzyło się coś niefajnego typu krycie czy kolor ale ogólnie bardzo je lubię, dlatego tym bardziej czuję się rozczarowana tymi :)

      Usuń
  25. posiadam lakierową brzoskwinkę, ale jeszcze jej nie testowałam. po tym poście widzę, że to będzie ciężkie starcie ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten lakier miętowy na wzorniku wygląda całkiem całkiem :)
    A balsamy do ust super się prezentują :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Niestety u mnie Essence jest tylko w Naturze, a tam nie widać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeszcze będą? Pani Julia walczy żeby były.

      Usuń
    2. Oo to świetnie, ogromnie się cieszę :D Chociaż mój portfel, nie ciesz się razem ze mną ;)

      Usuń
  28. ta limitka jest wg mnie jedna z gorszych limitek. lakiery - tragedia, cienie wcale nie oddaja koloru, a z balsamow wole cos o mocniejszym dzialaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wg mnie jest świetna - sam pomysł, nazwy, zapachy, kolory - bardzo mi się podobają ;) ale zawiodłam się na lakierach, prezentowały się świetnie ale krycie niestety mi nie odpowiada :(

      Usuń
  29. widziałam, ale stwierdziłam że poczekamna blogowe opinie.. i juz ich nie kupię, problemowe,a kolory jakoś nie zachwycają.. Za to nowy wygląd butelek w przecweństwe do Ciebie, mnie się podba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się podoba jeśli chodzi o trzymanie i użytkowanie, ale wygląd już nie bardzo ;D

      Usuń
  30. jakie apetyczne balsamy do ust, samym wyglądem zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ojoj ja chce te balsamy i te lakiery:))

    OdpowiedzUsuń
  32. Niestety lakiery z limitek Essence są różne, raz trafią się genialne, raz wprost przeciwnie. Mnie podoba się cień, taki różowy delikatesik :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. szkoda, że te lakiery okazały się kichą, bo miały potencjał ;)
    balsamy do ust mnie zauroczyły już za pierwszym razem, gdy je przedstawiłaś,
    teraz świadomość jagodowego zapachu i nawilżających składników tylko to pogłębiła:)
    natomiast cień faktycznie jest ładny do rozświetlania, na oko.. chyba tylko jak chcemy bardziej dyskretny, delikatny makijaż mieć, ledwo widoczny:)

    OdpowiedzUsuń
  35. strasznie podobają mi się te lakiery ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. pierwszy lakierek jest niesamowity:) cudowny kolor

    OdpowiedzUsuń
  37. Ostatnio mam fioła na punkcie lakierów w kolorze nude, herbaciana róża nude-róż itp, i już go chciałam na szczęście napisałaś że słabo kryje :P Ale pachnące pomadki kuszą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam na nie fazę, dlatego tak żałuję ;p

      Usuń
  38. Jakoś tak perłowo wyglądają te lakiery czy mi się wydaje? U mnie w Naturze jeszcze nie ma tej kolekcji wrrr

    OdpowiedzUsuń
  39. Lakiery mają ładne kolory w butelce, ale tak po za tym to jestem na nie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety też :( ale pozostałe lakiery z innych edycji to śmiało mogę polecic ;)

      Usuń
  40. Czy seria jest jeszcze dostępna? :(

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...