środa, 24 lipca 2013

Jesienne nowości od Yankee Candle - moja opinia ;)

Pamiętacie, jak kilka dni temu pokazywałam Wam jesienne nowości od Yankee Candle? Jak zwykle musiałam wszystko wywąchać, wymacać i porozkoszować się ich aromatami. Do jesieni już coraz bliżej - i gdyby nie zimno, chlupa i inne takie, pewnie nie miałabym nic przeciwko temu. :) Uwielbiam z kolei jesienny klimat, piękne kolorowe liście i delikatne słoneczko, mimo chłodu. Tym bardziej ucieszyłam się, że nowe woski były już dostępne w Mydlarni ChocoBath.pl i miałam okazję ich 'spróbować', chociaż nie dosłownie :D W skład jesiennej edycji Q3 wchodzą 4 zapachy, o których zaraz Wam napiszę. Tym razem wyjątkowo nie będzie historyjek i zobaczę jaki będzie Wasz odzew, bo w sumie nie wiem, czy tak naprawdę je lubicie (i czytacie), czy nie? :)


Zacznijmy od Salted Caramel - dostępny TUTAJ - niestety jest to jedyny wosk, którego nie zapaliłam i zapewne nie zapalę. Pewnie się zdziwicie, bo przecież nutą dominującą jest tu słodki karmel, który teoretycznie uwielbiam. Od początku 'wpadł' mi w oczy i byłam strasznie ciekawa jego zapachu, natomiast bardzo przeszkadza mi w nim to, że jego słodycz jest przełamana solą. Po moich kiepskich doświadczeniach z Turquoise Sky, nie zdecyduję się już na zapalenie żadnego wosku o zapachu soli. Nie i już ;) Chętnie za to podarowałabym go którejś z Was, jeśli macie ochotę, bo jestem pewna, że jeśli lubiłyście Turquoise Sky, nie przeszkadza Wam karmelowy aromat w tle, to z pewnością ten wosk stanie się Waszym ulubieńcem. :) Tak 'na surowo' kojarzy mi się trochę ze Snickersem :D To taki typowy solony karmel, pachnie dokładnie tak, jak obiecuje nam producent. Już w papierku jest mocny, intensywny, możliwe, że będzie trochę dusił. Przynajmniej mnie niektóre jadalne, przyprawowe zapachy przyprawiają o migrenę, ale jeśli ktoś je lubi, to jak najbardziej polecam ;) Oceny brak, bo nie zwykłam pisać ich recenzji po wąchaniu papierków. :)


 *********


Zapach, co do którego początkowo w ogóle nie byłam przekonana to Vanilla Chai - dostępny TUTAJ - . To typowo korzenne nuty, na jesienną porę będzie dosłownie IDEALNY! Aż ciężko mi sobie wyobrazić, by coś mogło lepiej oddać klimat jesieni i świąt niż właśnie ten zapach! Odłamałam kawałeczek, a resztę schowałam 'na potem', bo jestem pewna, że jesienią, w takie ponure dni będzie fantastyczny. Na lato może być ciut za ciężki, aczkolwiek jestem pewna, że bliżej jesieni rozejdzie się jak ciepłe bułeczki :) Jak dla mnie pachnie dosłownie jak cynamonowe pierniczki, którymi ostatnio namiętnie się zajadam. Cudownie! Palę go i natychmiast myślę o świętach Bożego Narodzenia, o pierniczkach i wigilijnych zapachach. Święta zawsze mają dla mnie dużo magii, myśląc o dzieciństwie przeważnie myślę o wszystkich cudownych świętach, jakie miałam jako dziecko i to są naprawdę dobre wspomnienia. Uwielbiam kiedy coś mi o tym przypomina, a zapach tej tarty robi to w stu procentach :) Odstawiając na bok święta, kojarzy mi się też bardzo z zapachem cappuccino, które uwielbiam ;) Warto dać mu drugą szansę, bo moje pierwsze powąchanie go 'przez papierek' mówiło mi, by go nie palić. A to duży błąd! Zapach jest obłędny :) Mocny i intensywny, ale nie powoduje u mnie migreny. Musicie go spróbować! :) Ocena: 5+/6

 *********


November Rain - dostępny TUTAJ - z wyglądu przypominał mi Turquoise Sky, co spowodowało u mnie natychmiastową niechęć do niego, ale... na szczęście przypomina go tylko z wyglądu! :) Doprawdy wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak oni tam w YC to robią, że każdy ich zapach tak dokładnie oddaje to, co obiecuje producent? Na palcach jednej ręki mogłabym wymienić firmy, których NIEKTÓRE zapachy są tak dobrze oddane, jak tutaj oddawane są ZAWSZE. Ten wosk się wącha z zamkniętymi oczyma i po prostu się wie i czuje piękną, polską jesień. Tę najpiękniejszą, z kolorowymi liśćmi, z rodzinami spacerującymi po parku, ze spokojem i ciszą. Nutą, która najbardziej trafia do mojego nosa jest nuta ciepłego bursztynu i liści po deszczu, tudzież po jesiennej mżawce. Jest w nim też coś bardzo słodkiego, ale nienachalnego. To zapach jesieni tak naturalny jak oddychanie. Wąchając go aż zatęskniłam za tą jesienną aurą, mimo, że kocham lato. Rzeczywiście ma w sobie coś męskiego, ożywczego, ale to bardzo przyjemna woń. Gdybym miała faceta chyba chciałabym, żeby tak pachniał :D:D Must have! Ocena: 6/6

 *********


Ostatnim zapachem, który do dzisiaj 'bije się' z November Rain'em o zaszczytne pierwsze miejsce jest Lake Sunset - dostępny TUTAJ . Od razu wiedziałam, że się pokochamy. Nie paliłam jeszcze Soft Blanket, ale zapach, który wyczuwam jest bardzo zbliżony do niego, więc jeśli Soft Blanket rzeczywiście po rozpaleniu będzie chociaż w połowie taki sam, będę zachwycona! Ten zapach jest po prostu cudowny! I nie wiedzieć czemu, wcale nie kojarzy mi się z jesienią! Wprost przeciwnie. Jesienne wieczory są ponure i zimne praktycznie zawsze. Nie! Ten zapach taki przecież nie jest! Jak dla mnie oddaje on w 100% klimat LETNICH wieczorów nad jeziorem, z przyjaciółmi, z rodziną, z ukochaną osobą obok nas. Jest bardzo ciepły, tajemniczy, nieduszący. Obiecujący i romantyczny. Odrobinę nostalgiczny. Po pewnym czasie wyczuwam w nim też słodką nutę waty cukrowej, albo pianek marshmallow. A może jednego i drugiego? Nieważne! Zakochałam się i bez problemu mogłabym go przedawkować bez żadnych skutków ubocznych. Bajeczny :) Kolejny LETNI (!) must have! Ocena: 6/6


Prawdę powiedziawszy myślałam, że będzie gorzej - sądziłam, iż tylko wiosenne i letnie zapachy mnie do siebie przekonają, w końcu są najpiękniejsze, bo soczyste, smaczne, owocowe i orzeźwiające. Myśląc o przyprawach w tych woskach od razu mówiłam NIE! A teraz mówię TAK, to coś pięknego :) Na pewno są jakieś wyjątki i śmierdziuchy, ale te zapachy z pewnością do nich nie należą. Jestem nimi oczarowana a Lake Sunset i November Rain są z gatunku tych, które musicie mieć w swoich Yankee Candle'owych zbiorach, bo czarują na każdym kroku i w każdej minucie :)

_________________________________________

Wszystkie te zapachy (i wiele więcej) w formie wosków, samplerów, tumblerów, świec dużych i tych malutkich znajdziecie w Mydlarni ChocoBath.pl w dziale Aromaterapia.


Jestem bardzo ciekawa co o nich myślicie? Który zapach spodobał się Wam najbardziej? Może miałyście już okazję je palić albo chociaż wąchać? :)

65 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. oj tak :) jak już wpadniesz w ich manię to nie sposób wyjśc - ja broniłam się rękami i nogami aż w końcu ciekawośc zwyciężyła i teraz chcę więcej i więcej ;)

      Usuń
  2. Ach, myślę o tych woskach już od dłuższego czasu. Muszę w końcu wybrać się do sklepu i kupić coś na spróbowanie :). Te nowości wyglądają po prostu super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jejku, gdybym ja tylko miała możliwośc i ich sklep gdzieś w swoim mieście to chyba rozważyłabym przeprowadzkę żeby przesiadywac tam 24 h na dobę :D pewnie ochrona siłą by mnie stamtąd wyrzucała :D koniecznie spróbuj, na zapachach letnich na 100% się nie zawiedziesz, bo kto nie lubi zapachu soczystych owoców? :) Te korzenne to kwestia indywidualna, jednemu się spodobają, innemu już nie bardzo :)

      Usuń
  3. Chętnie spróbuję Lake Sunset i November Rain :) Zachęciłaś mnie do kupna.

    A jakie woski byś mi poleciła jeśli lubię delikatne i nieduszące zapachy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :) ekspertem nie jestem, miałam póki co bardzo mało tych wosków, ale z tych, które miałam to na pewno: a child's wish, sparkling lemon, soft blanket, vanilla lime, true rose (jeśli lubisz zapach czerwonej róży), pineapple cilantro :) i jeśli gdzieś jeszcze dorwiesz to koniecznie summer scoop - tyle że on nie jest taki delikatny, ale bardzo słodki, jak lody! :)

      Usuń
    2. Dziękuję, na pewno sprawdzę te które wymieniłaś i jeśli spodobają mi się nuty zapachowe to kupię hurtem :D

      Usuń
    3. nie ma sprawy :) i jeszcze polecam waikiki melon! :)

      Usuń
  4. November Rain będzie mój w najbliższym czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno zakupiłam swoje pierwsze woski zapachowe i jestem zachwycona - co prawda w sklepie wybór marny, ale zapach ładne wiec wzięłam. Wiem że to na pewno nie ostatnie spotkanie z YC :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, chwal się prędko na jakie zapachy się skusiłaś? :)

      Usuń
  6. Same ich nazwy czynią je niezwykłymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie miałam jeszcze okazji korzystać z tych wosków, ale mam zamiar :)

    Póki co nie wiem nawet jak się za to zabrać, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybierasz, zamawiasz, kupujesz podgrzewacze i kominek, palisz i cieszysz się pięknymi zapachami przez wiele godzin! :)

      Usuń
  8. Niestety nie miałam żadnego z tych wosków, ani żadnych innych Yankee Candle. :(
    Głupio mi tak pisać, ale - chętnie przygarnęłabym ten karmelowy, może przekona mnie do wosków? :)
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobię z nim rozdanie, a Tobie baaardzo polecam Yankee Candle'ową przygodę ;)

      Usuń
    2. skoro tak zachwalasz, to może rzeczywiście się skuszę. ;)

      Usuń
    3. ja jestem w nich zakochana :) miałam też inne woski, ale nic nie dorównuje tym z YC :)

      Usuń
  9. Jak widzę,że coś karmelowo pachnie to wiem,że musi być u mnie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uwielbiam karmel, ale tutaj przeszkadza mi, że jest solony :)

      Usuń
  10. ah, chętnie bym wypróbowala!

    OdpowiedzUsuń
  11. strasznie ciekawa jestem tego november rain :) choć vanilla chai też bym nie pogardziła

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  13. Like sunset will be mine :D
    Ja bardzo lubię te posty i czytam od a do z :P. Nie zamawiałam jeszcze nic z yankee, ale czuję, że to ten wieczór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest cudowny i myślę, że się nie zawiedziesz na nim :)
      cieszę się, że tak wiernie mnie czytujesz ;*

      Usuń
  14. ja woksi zima lubie palić, teraz wolę dyfuzory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też wiecznie stoją dyfuzory, ale wtedy mam zapach przeważnie tylko na jedno pomieszczenie, a po woskach pachnie cały dom :)

      Usuń
  15. Uwielbiam wprost słodko słone połączenia, więc Salted Caramel musi być mój. Pewnie jak i pozostałe woski, które też wydają się zachęcające:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz to pewnie będziesz nim zachwycona :) Ja pewnie bym mu dała szansę gdyby nie koszmarne 'przejścia' z turquoise sky, gdzie nie było nic poza mega męczącą solą ;)

      Usuń
  16. A mnie najbardziej kusi właśnie "posolony karmel", jeśli ma przypominać Snickersa, to już mi cieknie ślinka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma w sobie coś intrygującego, ale ze względu na to, że jest solony to sobie go odpuściłam :)

      Usuń
  17. Ja też uważam, że Lake Sunset to zapach wakacyjnego zachodu, nie ma tam nic z jesieni :) lubię ten zapach, chociaż nie należy do moich ulubieńców. Resztę wosków kupię pewnie już jesienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo widzisz! super, że nie tylko ja mam takie skojarzenia! :) mnie uwiódł totalnie ;)

      Usuń
  18. Powiem Ci, że Salted Caramel jest bardzo podobny do Vanilla Chi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez wzgląd na tę sól raczej nie chcę się o tym przekonywac ;)

      Usuń
  19. Ja niestety nie miałam styczności z tymi produktami, jeszcze nie spotkałam się z negatywną opinią na ich temat. Mam nadzieję, że kiedys zakupię sobie kilka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że nie ma negatywnych opinii na ich temat :) czasem są jakieś niewypały w kwestii zapachów typu za mocny/za słaby ale to raczej kwestia indywidualna :) Bardzo polecam, a jak jeszcze znajdziesz swój ulubiony zapach spośród tej bogatej oferty to z pewnością będziesz do nich niejednokrotnie powracała :)

      Usuń
  20. November Rain to także i mój ulubieniec, zaraz za nim jest Lake Sunset :>
    Za to Karmel jest FATALNY, okropnie śmierdzi-uwierz mi, nic nie straciłaś nie paląc go, bo jest tak mocny i duszący, że głowa boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie sama nie wiem, ale chyba jednak Lake Sunset jest tym nr 1, chociaż wciąż się ze sobą gryzę i zastanawiam. W każdym razie oba są cudowne i fajnie, że nie tylko ja tak myślę :)
      Oj tak, właśnie tego się obawiałam. Dla mnie ten mega zasolony Turquoise Sky był koszmarem, więc jak tutaj poczułam też w dużej mierze głównie sól to sobie odpuściłam. Po tamtym pół dnia bolała mnie głowa.

      Usuń
  21. pierwsze dwa na pewno by mi nie podpadły, nie lubię ani zapachu karmelu ani tym bardziej korzennych przypraw. ;x tak samo jak nie przepadam za samymi piernikami;p
    natomiast bardzo zachęca mnie November Rain:) niestety u mnie w domu nie lubią jak się cokolwiek zapachowego pali;p ja za to bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, każda z nas co innego lubi i w sumie to też jest fajne :) Ja pierniczki uwielbiam - i jesc i wąchac ;) powiem Ci, że u mnie w domu też bardzo nie lubili, a teraz mnie sami namawiają żeby coś zapalic ;)

      Usuń
  22. Kupiłam dwa pierwsze i na razie czekają na jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam jeszcze żadnego produktu z tej firmy, ale czemu nie spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. November rain z chęcią bym wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja z odpaleniem ich jeszcze czekam. Na razie dla mnie jest za ciepło na jesienne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :) masz już wszystkie?

      Usuń
    2. Kupiłam wszystkie cztery, które do nas zawędrowały, a teraz czaję się na dwa ostatnie, które nie dotarły zza oceanu :)

      Usuń
  26. Zaciekawiłaś mnie tymi dwoma ostatnimi, szczególnie november rain :D
    A ten pierniczkowy zostawiłabym sobie na zimę raczej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostawiłam go sobie właśnie na jesień/zimę i zapaliłam tylko 3 razy, ale jestem zakochana ;D

      Usuń
  27. jeszcze nie niuchałam, ale november rain świetna nazwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oni wszystkie nazwy mają świetne i takie oryginalne, że hoho :)

      Usuń
  28. Świetnie opisałaś te zapachy i moja ciekawska natura zaraz dała o sobie znać :D szczególnie November Rain mnie zainteresował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, starałam się oddac ich woń możliwie jak najprawdziwiej, chociaż i tak wolę moje historyjki. Wtedy czuję 'klimat' i Wy również, chociaż nie wszystkim chce się je czytac, niestety :)

      Usuń
  29. Ostatnio wygrałam jeden wosk i już przepadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Niedawno otworzyli u mnie w mieście Intermarche i największą atrakcją jak dla mnie w nim są woski :) tych jeszcze tam nie widziałam ale mam nadzieję że będą 2 ostatnie wpadły mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Lake Sunset i November Rain mam w formie samplerów. Nie lubię słodkich zapachów, ani jadalnych, więc te dwa są dla mnie świetnym wyborem. November Rain faktycznie - przypomina męską wodę kolońską, chociaż mój dogrobowy chłop takiej kompozycji zapachowej nigdy by nie użył, bo woli nuty bardziej orientalne. Ta kompozycja kojarzy mi się z łazienką, jest taka mydlano-cierpka. Zaś sama nazwa nie może mi się nie kojarzyć ze znanym hitem :D.

    Jeśli chodzi o Lake Sunset, spodziewałam się czegoś podobnego do November Rain i... bingo! Z tą różnicą, że są bardziej goździkowe. I jeśli miałabym wybierać zapach dla mojego mężczyzny, byłby nim właśnie Lake Sunset.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...