piątek, 22 listopada 2013

Zachciankowe zakuuuuupy :)

Jeśli myślicie, że znajdziecie tutaj wzmiankę nr 646864834949 o rossmannie, to się baaaaaardzo mylicie, więc spokojnie możecie czytać dalej, tym razem będą to zakupy innego rodzaju :D
Od kiedy zaczęłam studiować kosmetologię spooooro rzeczy się u mnie zmieniło, widzę to wszystko z drugiej strony, odkryłam w dodatku, że te wszystkie zabiegi na twarz czy ciało sprawiają mi dużo frajdy i po prostu są niesamowicie przyjemne. Wcześniej moje doświadczenia na tym polu sprowadzały się jedynie do toniku, peelingu czy kremu do twarzy. I to był cały mój kosmetyczny orgazm :P Z kolei na pracowni kosmetycznej w szkole bardzo często używamy kosmetyków z Bielendy z linii profesjonalnej, przeznaczonej głównie do salonów kosmetycznych. Bardzo dobrze mi służyły, po każdym takim zabiegu na pracowni byłam bardzo zadowolona, aż w końcu powiedziałam - dosyć! Ja też tak chcę i nie tylko tam, ale też u siebie w domu! Jak pomyślałam, tak zrobiłam i na początek kupiłam dwie maski algowe, bo wszystkie pozostałe produkty mam w domu. Oprócz tego, postanowiłam, że poćwiczę trochę hennę, bo jest to ten etap, którego bardzo nie lubię, a jednak zaliczyć go trzeba. Mama i ciotki zgłosiły się jako moje modelki, więc spróbujemy :) Kupiłam hennę żelową, bo taką lubię najbardziej. Padło na RefectoCil, bo takiej używamy na pracowni, a tak jak mówię, chcę się wprawić, bo to chyba jedyny element, którego nie trawię, bo nie czuję się w nim pewnie ;) Czarna, grafitowa, brązowa i jasny brąz, bo mam zamiar je mieszać po dwie - przynajmniej na moich brwiach najbardziej się sprawdza opcja mieszania, bo żaden pojedynczy odcień do mnie nie pasuje i wyglądam w nim po prostu głupio. No ale tak jak mówię, one nie są tylko dla mnie, ale i dla znajomych czy rodziny, żebym miała na kim ćwiczyć, więc spoko :P (15 zł/ szt.)

Do tego tradycyjnie potrzebna mi była woda utleniona 3%, a kieliszek i bagietkę mam w domu, ze szkolnej wyprawki (jak to śmiesznie teraz brzmi :D ), więc obyło się bez kupna. (3 zł)

 I to by było tyle z tej niemiłej dla mnie części :P Dalej jest już tylko lepiej i zachciankowo :)

Z zamówienia jestem bardzo zadowolona, bo oprócz tego, że dostałam tysiące ulotek, to jeszcze dołączono mi świetny katalog Bielendy z opisami produktów, przykładami zabiegów krok po kroku itd - super! Z chęcią dowiem się jeszcze więcej o ich kosmetykach, a też myślę, że będzie mi potem łatwiej na uczelni. Dostałam gratisowo kilka mini-próbek kremów, glinkę (pokażę później) i lakier do paznokci ^^

Kupiłam pędzel z Maestro do nakładania maseczek i kwasów owocowych - 990, r.20 (22 zł)


Baaaardzo zamarzyło mi się nakładanie maseczek algowych w domowym zaciszu, a że do tej pory nigdy tego w domu nie robiłam, to naturalnie nie miałam też żadnych akcesoriów. Kupiłam zatem:

elastyczną miseczkę do mieszania alg (18,90 zł)


Peggy Sage, plastikowa szpatułka (2,45 zł)


 gratisowo dostałam z Bielendy maskę algową z glinką Ghassoul


Z kolei sama kupiłam dwie, pierwsza z nich to Bielenda - cytrusowa maska algowa dla cery normalnej, mieszanej, tłustej, trądzikowej - głównie z myślą o mojej mamie (39 zł)


Dla mnie z kolei będzie Bielenda - żurawinowa maska algowa do twarzy dla cery wrażliwej, suchej, podrażnionej (45 zł)


I to by było na tyle, widzę, że czeka mnie nieco relaksacyjny weekend, ale cieszę się :) Zainteresowało Was coś? Co myślicie o maskach algowych? Próbowałyście kiedyś? Lubicie czy niezupełnie? :)

86 komentarzy:

  1. ja chyba też zamówię sobie tą hennę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo fajna i ciężko sobie nią zrobic krzywdę czy właśnie taki głupi, przesadzony efekt z jakim to chodzą niektóre laski... :)

      Usuń
  2. Ja hennę lubię robić sobie w domu, ale tylko na brwi.
    Zastanawia mnie, czy kiedyś tak się wprawisz, że zaproszę Cię i wykonasz mi te wszystkie rytuały na twarzy. Dobrze byłoby mieć znajomą osobę, która wykonuje coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tylko na brwi, na rzęsy jest mi to niepotrzebne ;)
      no pewnie! bardzo chętnie ;D póki co się nie zanosi żebym robiła coś innego, bo paznokcie czy podologia mnie nie interesują i myślę właśnie nad pielęgnacją ciała i twarzy a nad makijażem :D

      Usuń
    2. Dawaj znać kiedy będziesz gotowa na takie spotkanie i cennik szykuj :) Czasami takie spa potrzebne jest :)
      A ile kosztuje ta henna? Moja już niestety jest beznadzieja, bo patrzę po paru dniach, a ona się mieni na brunatno. Przeżyję to, ale czas kupić nową.

      Usuń
    3. no pewnie :)
      15 zł za sztukę :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. loooove, co nie? :D pięknie pachnie :D

      Usuń
  4. Pisz pisz o maskach bielendy, bo ostatnio chciałam kupić i w obliczu nawału informacji odpadłam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja je bardzo lubię a na pracowni nie zawsze miałyśmy czas żeby je sobie porobic, teraz już nie muszę na to czekać :)

      Usuń
    2. Tez bede wypatrywac Twojej opinii :)

      Usuń
  5. Tę hennę też niedawno kupiłam :) jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też ją bardzo lubię i na pracowni właśnie ją wybieram jak mam komuś robić brwi albo ktoś mi ;P

      Usuń
  6. Tej henny używam o kilku lat, jest bardzo dobra, ale mniej trwała niż proszkowa :) maski wyglądają bardzo zachęcająco!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest świetna :) to prawda, nie jest najtrwalsza ale paradoksalnie właśnie za to ją lubię :D proszkowej nie znoszę i w ogóle nie lubię na niej pracować, jest okropna.
      o maskach napiszę coś więcej niedługo :) może skroję nawet foty jak mamci będę robiła takie mini-spa :D

      Usuń
  7. podobają mi się te maseczki z bielendy,mam gabinetową maskę algową,ładnie oczyszcza ale aplikacja dosyć uciążliwa:0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, z aplikacją można dostać czasami szału ale... efekt jest tego wart :)

      Usuń
  8. WOW
    zakupy takie udane
    pieniędzy tak mało
    WOW
    Kosmetasia taka szczęśliwa
    uszanowanko

    :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhah :D
      sranko-uszanowanko :D
      wsystko dobze? :P :*

      Usuń
    2. aaaa widzisz, to możesz się rzucić dla mnie jakimś przelewem na.. powiedzmy 1000 zł, co? :D

      Usuń
    3. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH :D
      Tyle to ja mam na pół roku na studiach... ;( ;(

      Usuń
  9. fajne zakupy ;) Mam też tę farbkę do brwi i jestem z niej bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na pracowni także bardzo lubię z nią pracować, bo nie boję się wtedy, że zrobię mojej biednej koleżance krzywdę ;D a zły dotyk henną boli przez całe życie a na pewno przez najbliższe tygodnie xD

      Usuń
  10. Ja tak zamawiałam przed egzaminem praktycznym, jak mnie wzięło na testowanie i ćwiczenie wszystkiego :) Lubię algi z Bielendy :) I hennę również znam dobrze z pracowni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja praktyczny mam już za pół roku, bo zrobili, że pod koniec 2 roku... masakra :|

      Usuń
    2. masakryczny! wszystkie byłyśmy w szoku... w dodatku wiem, że tego nie zdam :/

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. ta profesjonalna seria jest świetna, ja lubię praktycznie każdy produkt, jaki mamy na pracowni ;)

      Usuń
  12. Czekam na recenzje masek algowych. Uwielbiam je, a z Bielendy jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kosmetasiu,u mnie poczatki z henną były podobne jak Twoje ;) Koszmarek,bałam sie jej nakładać sobie,nie mówiąc już o drugiej osobie,najgorzej było w gabinecie na praktykach,tylko modliłam się by nikt nie chciał kłaść heny ;)Pewnego dnia klientka specjalnie do mnie się zapisała na henne,potem regulacje brwi i musiałam się przełamać,od tamtej pory bardzo polubiłam ten zabieg ;) Poćwicz na kakao ;)Pozdrawiam Basia P.s uwielbiam maski algowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie to samo, panikuję strasznie i jak tylko wchodzimy na pracownię to się modlę, żeby nie było henny a teraz już babka zapowiedziała, że następnym razem cwiczymy i na kakao już nie pozwala, a wtedy się nie boję, bo wiesz.. wiem, że nie zrobię koszmarka z tej osoby, na której to robię ;) A tak to różnie bywa... i jestem przerażona, bardzo tego nie lubię i nie wiem, czy się kiedykolwiek zdołam przemóc :/

      Usuń
  14. Również pracowałyśmy na tej hennie. Osobiście wolę Venitę w żelu. Maskę cytrusową sama mam w swoich zasobach, lubię algówki, ale zapach tej jakoś mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam, na razie usiłuję opanowac tę :)

      Usuń
  15. Ja jestem na 4 semestrze kosmetyki i też używamy Bielendy, maseczek algowych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oddam Ci moje brwi do testów henny, a co tam, raz się żyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe to zapraszam :D skąd jesteś? :P

      Usuń
  17. kocham bielendowe maski poznane na pracowni i hennę refectocil, która o dziesięć głów przebija żelową delię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nie lubię żadnej henny, nie interesuje mnie w ogóle ten element, więc nawet nie wiem jak się spisuje ta z delii ;)

      Usuń
  18. Ufff ja też nie czuję mega rossmanowego szału, capnęłam jedynie piaseczka od Wibo : ) O tej hennie słyszę już na prawdę wiele, jednak wolę oddać się w ręce kosmetyczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo ostatnio słyszę o tych piaskach z WIbo, to jakieś cudo jest? :D

      Usuń
  19. ta maska żurawinowa starczy Ci na bardzo długo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu tylko żurawinowa, jak obie mają taką samą pojemność? :P

      Usuń
  20. Znam te maski od czasów, kiedy to ja studiowałam Twój kierunek :) Są świetne i nie rozstaję się z nimi na krok! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jak ja lubię takie maskiiiiii :))
    dobrze, że mi przypomniałaś, bo mam gdzieś jakąś algową którą trzeba zużyć i jutro to zrobię :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Maski algowe strasznie mnie intrygują, muszę je w końcu kupić :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. też w szkole pracujemy na tej hennie, jest świetna :) moja mama zawsze jest zadowolona gdy jej 'robię' brwi ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że moja mama też jutro będzie :D

      Usuń
  24. Zakupy Twoje mi bardzo do gustu przypadły :) Zwłaszcza że nie są z Rossmana ;) Algi kuszące.. Taka żurawinowa mogłaby być moim ukojeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, cieszę się :) Żurawinowa przede wszystkim pięknie pachnie ;D

      Usuń
  25. nigdy nie miałam takiej henny, ale cały czas marze, żeby u mnie na włosach przyjął się jakikolwiek kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. O maskach pierwsze słyszę, raczej stosuję już gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O kurczę, maski z Bielendy? Poproszę o recenzję, bo algi uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Popatrzyłam na ten pędzel z Maestro i się złapałam za głowę, że on taki drogi...a potem patrzę jeszcze raz...i kosztuje 22 zł a nie 990 jak na początku przeczytałam XD Chyba już za późna pora na przeglądanie blogów XD

    OdpowiedzUsuń
  29. Pędzel znacznie ułatwia nakładanie wszelkiego rodzaju maseczek:) Żałuję, że tak późno go odkryłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale do algowych raczej się średnio nadaje ;)

      Usuń
  30. lubię tę hennę i maski z Bielendy (pracowałyśmy na nich na prac. kosmet. :D)

    OdpowiedzUsuń
  31. czekam na opinię na temat masek :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja ostatnio pisałam relację z użycia maski algowej z bielendy i uważam, że jest to świetna sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  33. No to poszalałaś! Faktycznie bardzo zachciankowo tu u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiedziałam, że bielenda ma linię profesjonalną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma, ma i jest fantastyczna :) zupełnie nie ta liga, którą oferują w 'zwykłej' linii, a szkoda ;)

      Usuń
  35. mnie kuszą z serii pro z bielendy produkty arbuzowe, o jeju jak to pięknie pachnie! :D i rozczuliła mnie ta miseczka!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...