piątek, 24 stycznia 2014

Planeta Organica, złota ajurwedyjska maska do włosów

Lubicie kosmetyki rosyjskie? Znacie markę Planeta Organica i ich produkty? Ja odkryłam je zupełnie przypadkowo, już nawet nie pamiętam dzięki komu. Wiem jedynie, że od wielu już miesięcy to moja ulubiona marka do pielęgnacji moich włosów. Porzuciłam praktycznie wszystko (pomijając oleje) na rzecz kosmetyków z tej marki, jak również kilku innych, również rosyjskich. Moje włosy w końcu odżyły i cieszę się, bo wiem, że to było moje najlepsze prywatne osiągnięcie w 2013 roku. Dziś, chociaż może jeszcze moje włosy nie są w idealnym stanie, to jednak kiedy porównuję ich obecny stan z tym, który jeszcze pół roku temu mogłam zaobserwować na swoich włosach, widzę ogromny postęp. A to niesamowicie motywuje.

Dotychczas każdy z rosyjskich specjałów bardzo mi się podobał. Sądziłam, że będzie tak również w przypadku złotej ajurwedyjskiej maski do włosów marki Planeta Organica. Czy jednak tak się stało? Niestety nie.

Ale po kolei, maska ma 300 ml i zamknięta jest w dużym, szerokim i wygodnym plastikowym opakowaniu, ułatwiającym wydobycie produktu do samego końca. Bardzo mi się to podoba.

Pod wieczkiem znajdziemy cudownie wyglądającą złotą maskę, która na pierwszy rzut oka prezentuje się dosyć gęstawo. Jej konsystencja daleka jest od maślanej ale z pewnością nie jest też gęsta. To raczej coś pośrodku. Przyjemna, ale bez rewelacji. Ot, zwyklaczek, który czasem lubi wyślizgnąć się z dłoni czy przelecieć przez palce po rozsmarowaniu jej jeszcze przed nałożeniem na włosy. Może Wy aż tak dobrze tego nie widzicie, ale maska mieni się milionem złotych mikrodrobinek, które widoczne są za każdym razem, kiedy przechylimy opakowanie pod danym kątem. Dziwnym trafem te drobinki nie pozostają na moich włosach, choć myślę, że na czarnych włosach mogłybyśmy faktycznie uzyskać efekt delikatnego rozświetlenia i nawet czytywałam takie opinie. Niestety na moich mysich włosach nie uzyskałam tego efektu :)

Skład INCI: Aqua with infusions of Organic Melia Azadirachta Seed Oil, Hydrocotyle Asiatica Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil, Cedrus Atlantica Bark Oil (olej cedra atlantyckiego), Juniperus Communis Fruit Extract (ekstrakt z owoców jałowca), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (ekstrakt bambusa); Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Organiczny olej drzewa nim (Organic Melia Azadirachta Seed Oil) – bogate w witaminę E  i niezbędne dla włosów aminokwasy, ma działanie intensywnie nawilżające, odżywcze i regenerujące.

Organiczny olej z drzewa sandałowego (Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil) -  wzmacnia i stymuluje wzrost włosów.

Wąkrotka azjatycka (Hydrocotyle Asiatica Extract) - zawiera kwas asjatowy, będący silnym antyoksydantem, udoskonala mikrocyrkulację krwi, wzmacnia cebulki włosowe.

Jagody acai (Oleracea Fruit Extract) - zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Takiej ilości pożytecznych substancji, jak w acai nie ma w żadnym innym naturalnym produkcie. Jagody acai nasycają skórę głowy witaminami, odnawiają strukturę osłabionych i kruchych włosów.
Jeśli chodzi o zapach... bardzo się zawiodłam. Maska wąchana prosto z opakowania pachnie pięknie. Bardzo niejednoznacznie, indyjsko, jakby gumowo... Aromat wydaje się być przyjemny ale wszystko zmienia się, kiedy przychodzi czas aplikacji na włosy... Nie wiem, co ma na to wpływ, ale podejrzewam, że wydzielanie się ciepła powoduje, że maska po prostu śmierdzi, dusi i niesamowicie męczy. Za każdym razem bolała mnie od niej głowa. Zapach staje się ciężki, perfumowany, kadzidlany i odurzający, a przy tym jest bardzo mocny, duszący i wręcz odpychający. Człowiek ma ochotę wyrzucić ją za siebie i nigdy więcej nie oglądać na oczy, nie mówiąc już o ponownej chęci powąchania. Działanie również nie zachwyca. Ba, powiedziałabym wręcz, że odrzuca jeszcze mocniej. Naprawdę chciałam dać tej masce szansę.. próbowałam różnych sposobów. Najpierw po umyciu włosów trzymałam maskę przez 20 minut pod czepkiem, po czym spłukiwałam... Efekt? Oklapnięte, strasznie obciążone strączki zamiast włosów. Ponowne mycie głowy przymusowe. Później próbowałam nakładać ją na mokre włosy przed myciem. Nawet na leciutko zwilżone.. Efekt? Szopa na głowie, jakbym dopiero co wyszła z zabaw pod prądem, w dodatku włosy były po prostu suche i zupełnie pozbawione blasku, który obiecywał mi producent.. Myślałam, że nakładam jej za dużo, potem znowu, że za mało. Nic z tych rzeczy. Za każdym razem zmieniałam nakładaną ilość i wciąż było coś nie tak, ani razu nie udało mi się osiągnąć z jej pomocą ŻADNYCH przyjemnych rezultatów. Dałam ją mojej mamie (która ma zupełnie innej porowatości włosy), myślałam, że może chociaż u niej się sprawdzi, ale sprawa wyglądała identycznie. Niestety ale ta maska to po prostu zwykły bubel, mimo fantastycznego składu...


podsumowując:
+ bardzo wygodne opakowanie
+ przepiękny wygląd maski - zarówno jeśli chodzi o kolor jak i o tysiące tych mikrodrobinek w niej zanurzonych
+ ładna szata graficzna opakowania - co generalnie cechuje te kosmetyki
+ skład - co jest już naturalne w przypadku kosmetyków tej marki

- zapach - o tyle, o ile zapowiadał się ładnie wąchany prosto z opakowania, o tyle pod wpływem ciepła (wody czy też ciepła włosów pod czepkiem i ręcznikiem) stawał się wręcz nie do zniesienia i za każdym razem przyprawiał mnie o ból głowy
- zapach maski utrzymuje się na włosach jeszcze przez kilka dni - koszmar!
- konsystencja - niby w porządku, ale po rozsmarowaniu w dłoniach ucieka mi przez palce... ciężko też wyczuć czy w ogóle pozostaje na włosach czy nie, przez co BARDZO łatwo z nią przedobrzyć
- bardzo obciąża włosy - jeśli nałożymy jej za dużo - a jest to sprawa wręcz pewna, bo na włosach jej po prostu nie widać i nie czuć
- bardzo puszy włosy, przez co głowa wydaje się 3x taka, jaka była przed jej użyciem... (tak się dzieje, kiedy z kolei nałożymy jej za mało lub nawet 'w sam raz')
- przyśpiesza przetłuszczanie się włosów - jeśli nałożycie jej mało lub w sam raz musicie umyć włosy już po 2 dniach, z kolei jeśli nałożycie jej za dużo - musicie zrobić to od razu po wyjściu z kąpieli, bo wstyd chodzić z takimi tłustymi, obciążonymi strączkami
- cena - w tym przypadku zupełnie nieadekwatna do jakości
- nie wygładza włosów - W OGÓLE !
- nie nawilża - W OGÓLE !
- nie dodaje włosom blasku - wręcz przeciwnie, dawno nie miałam tak matowych włosów jak po tej masce
- źle mi się po niej rozczesuje włosy
- bardzo wydajna - co w tym konkretnym przypadku jest dla mnie katorgą

1/6

Czy kupię ją ponownie? Nie, z całą pewnością nie znajdzie już miejsca w moich zbiorach.


Jeśli jednak ktoś byłby nią zaciekawiony, to moja maska pochodziła ze sklepu www.lawendowaszafa24.pl, a dokładniej stąd (KLIK). Koszt to 29 zł za 300 ml. Być może sprawdzi się u osób, które z natury mają mało włosów lub ich włosy są bardzo cienkie i pozbawione objętości. U mnie ta maska niestety nie zdała egzaminu, bardzo nie lubię produktów, które zapewniają włosom objętość, bo mam jej aż nadto bez nich.. ;)


Naprawdę żałuję, bo jest to moje pierwsze rozczarowanie kosmetykiem tej marki. Nie zrażam się jednak, ponieważ już wcześniej odkryłam mnóstwo innych ulubieńców z tej marki. W kolejce czeka na mnie też marokańska maska do włosów, ale przyznam, że po niewypale z tą nie mogę się jakoś zmobilizować, by w końcu jej użyć.. Używałyście?


Co o niej myślicie? Planujecie jej zakup? A może już ją macie i u Was sprawdziła się lepiej, niż u mnie? :)

80 komentarzy:

  1. Złotej nie miałam, ale czarna marokańska jest super, moja absolutnie ulubiona. No ale to wszystko od włosów zależy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czarna? :D tzn. ta zielona chyba? :D bo też mam marokańską i ona taka zgniłozielona jest właśnie ;) nie używałam jeszcze ;) pewnie, że na każdych włosach spisze się inaczej :) podejrzewam, że tym niskoporowatym będzie służyła :)

      Usuń
    2. Faktycznie marokańska przeciw wypadaniu jest super, ja też ją uwielbiam ;-)

      Usuń
  2. Kurczę, a miałam nadzieję, że będzie fajna, bo bardzo polubiłam rosyjskie kosmetyki (przynajmniej lubię te, które mam), ale skoro nie jest za dobra to niestety, ale kupię coś bardziej sprawdzonego, chociaż w sumie wszystko zależy od włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie, że tak :) może sprawdzi się na tych niskoporowatych, bo ja niestety z tych wysoko- ;)

      Usuń
  3. sZkoda, że się nie sprawdziła, wygląda całkiem kusząco ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dotąd czytałam same pozytywne opinie o tej masce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już spotkałam się z negatywnymi, ale więcej było zachwytów ;)

      Usuń
  5. Rosyjskich kosmetyków jeszcze nie miałam, ale będę tej maski unikać.
    Moje włosy same z siebie się mocno przetłuszczają i muszę je myć codziennie więc wolę nie wiedzieć po ilu godzinach od umycia włosów musiałabym je umyć ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że od razu po wyschnięciu włosów :D

      Usuń
  6. I za to właśnie lubię oceny i testy produktów. :) Dzięki nim my, zwykli śmiertelnicy, nie natniemy się na jakiś shit. :) Super recenzja! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh ;) dzięki :* chociaż ja się na nią zdecydowałam po samych ochach i achach i żałuję :P ale tak jak czytałam dzisiaj resztę opinii to trafiłam też na te na NIE, więc coś musi byc na rzeczy ;)

      Usuń
  7. Zdziwiłam się, szczerze mówiąc czytałam same dobre opinie o niej a tu nagle klops. Od dawna zamierzałam ją kupić, ale teraz się zastanawiam. Zwłaszcza przeważa punkt o obciążeniu, bo jak nakładam maskę na włosy, to muszę ją czuć i pewnie nałożyłabym za dużo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie już zdarzyło się czytac negatywne opinie o niej ;) dokładnie, ja mam to samo, że już z natury nakładam za dużo... ale generalnie wszystkie maski, jakich dotychczas używałam były takie...hmm.. 'wyczuwalne' na włosach... a tak jak się już po nich 'rozjedzie' to w ogóle nie masz uczucia, że coś jest na włosach i o nieszczęście w postaci meeega obciążenia bardzo łatwo ;/ z kolei jak nakładam jej mało, to po pierwsze włosy są suche jak druty a jak wyschną pojawia się mega szopa :/

      Usuń
  8. Szkoda, ze ma tak dużo minusów, ponieważ bardzo mi się spodobała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja ze swojej strony nie mogę jej polecic, ale co włos to inny ;)

      Usuń
  9. Ja jakoś w ogóle nie lubię masek do włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Ci powiem, że mi samej ostatnio w zupełności wystarczają oleje i balsamy z Planeta Organica. Maski chyba ostatnio faktycznie są dla mnie za ciężkie albo z kolei nic nie robią na moich włosach. Ta robi wszystko na raz (szkoda, że tylko negatywnie)

      Usuń
  10. Kurcze,ale kusi mnie efekt rozświetlających drobinek ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ej, a może masz niskoporowate włosy, czy co?
    Bo na moich rudych kłakach się super zachowuje - wygładza, nawilża i meeega nabłyszcza :)
    Smrodek trochę przeszkadza, ale działanie mi to rekompensuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wysokoporowate ;P jakby u mnie działanie było jakiekolwiek to bym się zmusiła do tego zapachu, bo tak już mam, ale niestety ;/

      Usuń
  12. sama nie wiem co myśleć o tej masce.... chciałabym ją wypróbować ale boję się, że u mnie też się nie sprawdzi. Mam cienkie włosy, wypadające ale nie zniszczone. Mają tendencję do puszenia się i przetłuszczania przy skórze głowy. Mam sposób na maski które bardzo obciążają włosy. Nakładam je np na 30 minut pod czepek a pózniej myje delikatnym szamponem. No ale skoro to też wypróbowałaś to podejrzewam, że faktycznie maska musi nie pasować do Twoich włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do moich niestety zupełnie się nie nadaje... i z tego co piszesz to do Twoich pewnie też by się nie sprawdziła :(

      Usuń
  13. uuu .. szkoda bo skład fajny ale jeśli brak działania

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglada na bardzo zachęcający kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też czasem lubię pooglądac same zdjęcia. :]

      Usuń
  15. Na mnie czeka drożdżowa maska do włosów i po tym wpisie, aż się boję. Głównie miała przyśpieszyć wzrost włosów, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam ale ona jest z zupełnie innej firmy i też mnie kusi, daj znac jak się spisze :)

      Usuń
  16. szkoda,, że się nie sprawdziła :( bo wygląda zachęcająco :) ale nie znoszę masek które obciążają moje włosy, one już bez pomocy są oklapnięte :P

    OdpowiedzUsuń
  17. A u mnie mega wygładza włosy, przynajmniej po pierwszych użyciach. A zapach uwielbiam i nic mi się nie zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my się w ogóle różnimy :P następnym razem sprawdzę co się u Ciebie sprawdza i będę wiedziałam że u mnie się nie sprawdzi :P

      Usuń
  18. Kurcze a to właśnię na tę maskę z planty czaiłam się najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może u Ciebie się sprawdzi, kto wie?

      Usuń
  19. Skład fajny,prezentuje się świetnie,szkoda,że się nie sprawdziła:( buu

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie również się nie sparwdziłą, włosy sterczały jak chciały, każdyw w inną stronę :< miałam takie uczucie zmierzwienia po jej użyciu

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też dopiero co zaczęłam swoją przygodę z rosyjskimi kosmetykami i jak na razie nie trafiłam na produkt który mnie nie zadowolił... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bosko wygląda, szkoda, że działanie za tym nie idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cała lista minusów, szkoda, że nie wypalił ;<

    OdpowiedzUsuń
  24. Jedyny jego plus to to, że ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda,że to bubelek,bo wyglada przepieknie !

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam ją i sama nie wiem co o niej myśleć ;/

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. i to jej jedyna zaleta :( niestety za droga

      Usuń
  28. nigdy nie miałam nic z tej firmy, szkoda, że ta maska się nie sprawdziła, bo skład ma niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że się nie sprawdziła, bo ładnie się mieni haha :D. Szczerze, to jeszcze żadnego rosyjskiego kosmetyku do włosów nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. szkoda ze maska jest kiepska bo wyglada super :P zapraszam na mojego bloga: http://cosmeliness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda że sie nie sprawdziła:( Ja chcę spróbować kosmetyków Planeta organica ale chyba zacznę od szampnów i balsamów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie polecam balsamy (szamponów jeszcze nie miałam), w szczególności marokański :) rewelacja!

      Usuń
  32. niestety u mnie też cudów nie zrobiła, coraz bardziej jestem na nie dla tych masek i szkoda kasy na ich kupowanie

    OdpowiedzUsuń
  33. wygląda tak ładnie,że szkoda byłoby mi jej używać,ale widzę,że się nie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda, że nie działa tak cudownie jak wygląda :/

    OdpowiedzUsuń
  35. No to trafił Ci się bubelek :/

    OdpowiedzUsuń
  36. Wygląda genialnie, jak jakiś krem czekoladowo-orzechowy. Szkoda, że nie sprawdziła się.

    OdpowiedzUsuń
  37. spam spam spam spam spam :D
    czytam Durniu każdą Twą notkę, jednak UWM wysysa ze mnie moce by ładnie skomentować... tak ładnie wiesz jak ładnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, jesteś w połowie usprawiedliwiona :D

      Usuń
  38. Większa przewaga minusów, a szkoda:(

    Pozdrawiam, dzeejlo

    OdpowiedzUsuń
  39. Po wstępie i takich zdjęciach nie spodziewałam się tylu wad. Szkoda, że więcej z niej szkody niż pożytku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wstęp to nie wszystko ale fajnie, że ktoś to czyta :)

      Usuń
  40. hmmm cóż szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziła, ale nie u wszystkich wszystko się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...