piątek, 9 maja 2014

Lampa zapachowa? A co to?

Kilka miesięcy temu za sprawą PACHNĄCEGO DOMU (KLIK) trafiło do mnie dosyć małe, czarne i eleganckie pudełko, w którym to 'spoczywało' coś pięknego i równie eleganckiego. Była to lampa zapachowa marki Ashleigh  & Burwood. Jestem przekonana, że niewiele z Was o niej słyszało, dlatego tym chętniej Wam o niej opowiem, bo naprawdę jest o czym. To w mojej opinii spora rewolucja, jeśli chodzi o świat zapachów w naszych domach. ;) Uprzedzę jednak, że wpis będzie ozdobiony sporą ilością zdjęć, za to postaram się pisać możliwie jak najprościej i dosyć zwięźle. :)


W pudełku, które widzicie poniżej...

...znalazłam takie oto małe, niepozorne, szklane cudo, mieniące się milionem pięknych odcieni, które zmieniają się w zależności od kąta padania światła/słońca.



http://kosmetasia.blogspot.com/2014/05/lampa-zapachowa-co-to.html#more




Pewnie teraz wiele z Was zastanawia się co to jest lampa zapachowa? I czym tak naprawdę różni się od wszelkich innych odświeżaczy powietrza, wosków, olejków itd.? Już wyjaśniam. 

Lampa zapachowa (lampa katalityczna), to nic innego jak taki nasz mały domowy gadżet, który ma zapewniać przyjemny zapach w naszym domu. Pomyślicie sobie 'eee, nic odkrywczego, to samo robią woski, świece czy olejki zapachowe', otóż nie! ;) To nie jest zwykła lampa, która ma jedynie rozprzestrzeniać ładny zapach. Jej przeznaczenie i właściwości są bardzo szerokie. 

Przede wszystkim, jest to lampa, która przy okazji palenia się, OCZYSZCZA POWIETRZE i to dosłownie. Jest szczególnie polecana dla alergików czy też astmatyków, ale oczywiście też dla każdego z nas. Usuwa nieprzyjemne zapachy domowe, kuchenne a nawet tytoniowe! Co więcej, producent po przeprowadzeniu szeregu badań zapewnia, że dzięki niej możemy pozbyć się pleśni, roztoczy, bakterii E.Coli czy wszelkich alergenów! Niewiarygodne!

Wyniki badań laboratoryjnych wskazują, że:
* Bakterie E-coli:  w  99%  usunięte po 3 godz
* Roztocza: w  99% usunięte po 90 min
* Zarodniki pleśni: w  99% usunięte po 3 godz
* Dym tytoniowy: w 99% usunięte po 30 min


A teraz najlepsze, lampa może służyć nam aż przez 700 godzin, a nawet więcej... Czy cokolwiek z tego, co obecnie jest dostępne na rynku jest w stanie to przebić? Nie sądzę. ;)


Prezentuje się naprawdę pięknie :)

Kamień (knot) znajdujący się pod przykrywką zapalamy na ok. 2-4 minutki, po czym zdmuchujemy wielki płomień, jaki nam się po tym czasie pojawi. Przykrywamy go większą nakładką z dziurkami (tą ozdobną) i odkładamy w dowolne miejsce na ok.15-30 minut, po czym ponownie przykrywamy kamień, jednak tym razem mniejszą, złotą nakładką w celu zgaszenia lampy

Po tym czasie i jeszcze duuużo później w naszym domu unosi się zapach olejku w wybranym przez nas zapachu, zmieszanym nieco z kadzidlaną wonią. Nie jest to jednak typowo kadzidlany zapach jaki otrzymujemy ze wszelkiego rodzaju kadzideł, a jedynie nieco przydymiony. Bez wątpienia przeważa jednak olejek, co dla mnie jest zadowalające. :) Nie radzę jednak palić lampy dłużej niż 30 minut, zwłaszcza jeśli macie małe mieszkanie/pokoje, bo zapach stanie się po prostu trochę męczący. Dla mnie 20 minut, a czasami nawet 15 minut w przewietrzonym pomieszczeniu to opcja idealna. Zapach roznosi się jeszcze później przez długi czas, mimo zgaszenia lampy, przy okazji zabijając nasze domowe 'potworki' i neutralizując wszelkie domowe smrodki, nawet te łazienkowe :P

Niestety ciężko jest mi stwierdzić, czy faktycznie usuwa zapachy tytoniu, ponieważ w moim domu nikt nigdy nie pali, sama też raczej staram się unikać przebywania w towarzystwie palaczy. To samo tyczy się pleśni, której raczej nie odnotowałam :P W każdym razie myślę, że to fajna opcja do łazienki, w której zawsze chcąc nie chcąc jest wilgotno, co tylko sprzyja powstawaniu niechcianych 'gości'.



Przyjrzyjmy się jednak z czego się składa nasza lampa. To złote "coś", co widzicie poniżej to gasidło. Kiedy chcemy zgasić naszą lampę, wystarczy, że dokładnie przykryjemy nim kamień znajdujący się pod spodem. Gasidło pomaga też chronić zapach przed utlenianiem się, dzięki czemu lampa posłuży nam na dłużej.


Poniżej z kolei znajduje się kamień (knot), to właśnie jego musimy podpalić, żeby nasza lampa zaczęła 'działać'. Trzeba jednak bardzo uważać, gdyż płomień, który się pojawia jest naprawdę ogromny!! Lampę zapalamy na 2-4 minuty, trzymając lampę na prostej, równej powierzchni, a potem zdmuchujemy płomień, nie przykrywając go gaśnikiem!!! (dopiero po zgaszeniu kamienia lampa uwalnia swoje zapachy, a kiedy od razu przykryjecie go gaśnikiem to raz, że lampa może się szybciej zniszczyć, a dwa, że zapach nie będzie uwolniony, bo lampa zostanie po prostu zgaszona). Przykrywamy go natomiast drugą przykrywką (większą, z dziurkami), której zdjęcie możecie zobaczyć na lampie na samym końcu notki, gapa zapomniałam jej tu pokazać.


Do środka naszej lampy ostrożnie wlewamy specjalny olejek, również marki Ashleigh&Burwood - ale nigdy nie do pełna! Optymalna ilość to około 2/3 wysokości naszej lampy. Należy uważać, żeby nie ściekał on po brzegach lampy (dla bezpieczeństwa), najlepiej zawsze ją dodatkowo przetrzeć czymś mokrym i wysuszyć te miejsca, które nam się rozlały olejkiem (w składzie jest nafta)



Jeśli chodzi o olejki, a dokładniej wkłady do lamp (które w składzie mają naftę) - wybór zapachów jest naprawdę ogromny. Spędziłam mnóstwo czasu na zastanowieniu się, który zapach bym chciała, aż w końcu dostałam też kilka na próbę i muszę powiedzieć, że są super! ;) Wkłady dostępne są w pojemnościach 250 ml i 500 ml. Niektóre zapachy występują w obu pojemnościach, inne tylko w 500 ml butelkach. Wszystkie zapachy możecie zobaczyć TUTAJ.

Mój to Silician Lemon, czyli przepiękny zapach słodkiej i soczystej cytryny, a nawet wyczuwam tutaj też nutę pomarańczy. Zakochałam się w nim! Warto sięgnąć raczej po świeższe zapachy, chyba że ktoś lubi 'mocne wejścia' - kwestia indywidualna ;) Wkład także przychodzi do nas w pięknej, wysokiej buteleczce.

Dodatkowo z tyłu mamy dokładnie wyrysowane co i jak należy zrobić, żeby naszą lampę prawidłowo po raz pierwszy rozpalić. 

W skrócie:
1) Ściągamy gaśnik.
2) Nalewamy olejku do około 2/3 wysokości lampy.
3) Przykrywamy kamień gaśnikiem i pozostawiamy na ok.20 minut żeby sznurek dobrze się nasączył olejkiem.
4) Ściągamy gaśnik ponownie i zapalamy kamień na 2-4 minuty.
5) Gasimy płomień.
6) Nakładamy ozdobną przykrywkę.
7) Lampa uwalnia swój zapach i zabija wszystkie złośliwe robaczki fruwające w powietrzu i w wilgotnych zakamarkach pokoju/domu.
Ważne jest, by gasić lampę wyłącznie za pomocą gaśnika, czyli tej małej, złotej przykrywki, uprzednio zdmuchując oczywiście płomień z kamienia (knota). Nigdy nie pozostawiamy lampy kiedy widzimy płomień, jak również nigdy nie pozostawiamy jej przykrytej wyłącznie ozdobną przykrywką, bo kamień się zatka i trzeba będzie kupić nowy.




Nie mam pojęcia jaki będzie Wasz stosunek do tego domowego 'gadżetu', ale ja uważam, że jest to naprawdę świetny wynalazek. Łączy w sobie kilka ważnych elementów - przepiękny zapach, domową czystość i bezpieczeństwo, a to wszystko dodatkowo przepięknie wygląda. Nie zaprzeczycie chyba, że lampa wygląda niesamowicie? ;)

Atmosfera w domu staje się zupełnie inna i aż chce się przebywać w takim powietrzu. Wierzę, że rzeczywiście staje się ono oczyszczone, jeśli nie całkowicie to przynajmniej w jakimś stopniu, a to i tak dla mnie spora zachęta. Całkowicie zgodzę się z neutralizacją brzydkich zapachów (lub nawet jakichkolwiek, których chcemy się pozbyć). To przydatne rozwiązanie szczególnie przy zwierzakach w domu, kiedy wiadomo - nie zawsze po nich ładnie pachnie. Jeśli zaś chodzi o oczyszczenie powietrza to przyda się to alergikom, astmatykom czy też po prostu małych dzieciach. Należy jednak pamiętać o bezpieczeństwie i trzymać je w miejscu niedostępnym fizycznie dla dzieci czy zwierząt, ale to chyba oczywiste. Z takich aktualności, to uważam, że będzie to idealny prezent, np. teraz na Dzień Mamy, ale nie tylko! :)



Jeśli spodobała Wam się ta konkretna lampa, to znajdziecie ją TUTAJ w cenie 149 zł. Jeśli natomiast macie ochotę porozglądać się za innymi, zapraszam Was TUTAJ.

Małe lampy - KLIK (czyli takie, jak moja) są w cenie 149 zł (a wcale taka mała nie jest! :) )
Duże lampy - KLIK kosztują 199 zł. Z kolei Extra duże lampy - KLIK kosztują 229 zł.

Myślę, że zważywszy na ich dużą wydajność i działanie oczyszczające powietrze z wszelkich "smrodków, pleśni i robaczków", do tego oferujące jakikolwiek wybrany przez nas zapach, nie jest to aż tak dużo, bo w podobnej cenie znajdziemy też świece, które wyłącznie pachną, nie robiąc nic więcej. Naprawdę świetne połączenie ;)



Jestem ciekawa co myślicie o takim rozwiązaniu, kiedy producent łączy zapach z możliwością faktycznego oczyszczenia powietrza? Spotkałyście się z tym już wcześniej? Co myślicie o tej lampie? Zainteresował Was ten patent, czy raczej nie?

41 komentarzy:

  1. Wygląda to prześlicznie! :) Nigdy wcześniej o takich lampach nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już kiedyś przelotnie się nimi zainteresowałam ale dopiero teraz miałam okazję przekonać się co i jak ;)

      Usuń
  2. wygląda niesamowicie *w*
    i mieni się niczym miliony monet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ;) teraz będę sobie to przez Ciebie nuciła :D
      miliony mooonet, spłoniesz nim odpalę looont <3

      Usuń
    2. i o to chodzi :)
      ja przez ciebie będę teraz przeglądała zdjęcia tych lamp, czytała o różnych olejkach do nich i wzdychała do nich w nocy :P

      Usuń
    3. haha, dzięki! :D to zapodaj jeszcze jakąś nutę :D

      a jeśli chodzi o olejki to pasują podobno tylko tej samej marki, więc pozostaje jedynie kwestia zapachów :D a są nieziemskie i mają takie fajne nazwy :D

      Usuń
    4. ostatnio to słucham tylko skrzypcowych tworów - nie wiem czy takie lubisz. ale podesłać zawsze mogę jakiś tytuł :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. jest mnóstwo wariantów do wyboru, ale ta spodobała mi się najbardziej :)

      Usuń
  4. Wygląda pięknie! I tak ozdobnie :) Ja nie słyszałam wcześniej o takiej lampie, ale wydaje się warta zainteresowania, na pewno wyróżnia się na rynku wszelkich zapachowych wynalazków :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wizualnie jest przepiękna, chciałabym mieć u siebie taką lampę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! zapomniałam dodać, że 'upięknia' pomieszczenia ;)

      Usuń
  6. śliczna:) na początku myślałam że to perfumy :)


    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda naprawdę niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie nie można temu zaprzeczyc :)

      Usuń
  8. Lampka wygląda jak perfumy z tym złotym koreczkiem :) Już widzę u siebie na srebrnej tacy taką lampkę - fajnie by to musiało wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Weszłam w linki i stwierdzam, że te lampy są PRZEPIĘKNE!!! Nie wiedziałabym na którą się zdecydować :)) A powiedz mi, jak dopełniasz lampę olejkiem do tych 2/3 objętości to na ile rozpaleń wystarczy olejku? I jak chcesz zmienić olejek to trzeba jakoś "wypłukać" lampę czy jak to wygląda? ;P // Chyba już wiem, co zrobię z nadwyżką pieniążków w przyszłym miesiącu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam nigdy o takiej lampie. To jest po prostu jakaś rewelacja! Nie dość, że pięknie wygląda to nam długo służu. jest przepiękna i koniecznie muszę się w nią zaopatrzyć na nadchodzącą jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wcześniej nie słyszałam o takiej lampie. Najbardziej zachwyca mnie jej wygląd. Jest śliczna! Dekoracyjna, taka bogata. Trochę droga, ale kto wie, może się kiedyś skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem sceptyczna ;-) czy producent tłumaczy jakkolwiek w jaki sposób taka lampa niszczy bakterie, pleśnie itd? Czy tak mamy mu wierzyć na słowo w takie czary? Brzmi jak ściema :-\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to ściema :) Idea lamp sięga końca XIX wieku kiedy to francuski chemik wymyślił je do odkażania sal szpitalnych. Za oczyszczanie powietrza odpowiedzialny jest palnik z kamienia wulkanicznego jak i olejek, który jest wlany do środka. Olejki do lamp zapachowych składają się z izopropanolu, który znany jest ze swoich właściwości antyseptycznych :)

      Usuń
  13. chyba będę musiała sobie taką sprawić do nowego pokoju :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękna! Wygląda jak bardzo wyrafinowany flakonik perfum, albo coś równie luksusowego. :)
    Muszę sobie wygospodarować odpowiednie miejsce w pokoju i coś mi się wydaje, że się u mnie znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  15. No fajnie, fajnie, ale 150 zł ???? To trochę przegięcie...
    Odpada ze względu na cenę - niestety...

    OdpowiedzUsuń
  16. Robi wrażenie! Wygląda niezwykle elegancko.

    OdpowiedzUsuń
  17. z racji, że u mnie są stacjonranie - myślałam nad tym by ją kupić, teraz wiem że chcę!

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny gadżet! Lubię takie wynalazki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. pierwszy raz widzę taką lampę :) robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uroczy flakonik, to trzeba przyznać :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak to pięknie wygląda! :))

    OdpowiedzUsuń
  22. jest prześliczna, dla samej ozdoby chciałabym taką ;D moja babcia taką miała, ale nie pytałam się co i jak xd

    OdpowiedzUsuń
  23. Z chęcią mógłby mi ktoś taką lampę sprezentować, jestem alergikiem, roztoczy i pleśni u mnie w domu pod dostatkiem, więc życie mam nie łatwe ;) Jest po prostu piękna :) ale cenę ma troszeczkę wysoką :(

    OdpowiedzUsuń
  24. nie słyszałam jeszcze o takim czymś
    super blog będę tutaj zaglądała:)

    OdpowiedzUsuń
  25. są przepiękne :) ostatnio kupiłam taką na otulzapachem, tak więc sama polecam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wzystko wydaje się super , tylko czy ona jest w 100 % bezpieczna dla zdrowia ?Dlaczego maxymalny czas użytkowania to 30 min dla 16 m ?Nie sądze że chodzi tylko o to, że kogos może męczyc zapach , to indywidualna sprawa , niektórzy nie mogą używac nawet perfum a niektórzy palą w pokoju kadzidełka przez cały dzień , więc myślę że te ograniczenia dotyczą jednak szkodliwości , wiesz coś może na ten temat więcej ... ?

    OdpowiedzUsuń
  27. jest niesamowita i cudowna, zamierzam ją zamówić dlatego trafiłam na Twoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...