wtorek, 20 maja 2014

Yankee Candle - letnia kolekcja Q2 2014 ;)

W Mydlarni ChocoBath na www.chocobath.pl dostępna jest już cała letnia kolekcja Q2 2014 najnowszych wosków i samplerów z Yankee Candle! Jest pięknie, kolorowo i nieeeeesamowicie soczyście! Śmiem twierdzić, że jest to najlepsza letnia kolekcja, jaką kiedykolwiek widziałam i wąchałam!

Yankee w tym roku spisało się na medal :)


YANKEE CANDLE - SWEET APPLE
"Słodkie, chrupiące i doskonale dojrzałe jabłko prosto z sadu."
Jabłko! ;) Zapach, który w ofercie YC marzył mi się od dawna. Pamiętam jak jeszcze w zeszłym roku pisałam, że chciałabym, żeby YC zrobili coś podobnego :) I proszę, jest! :) Po zapowiedziach obstawiałam, że razem z Margaritą spodobają mi się najbardziej i nie myliłam się! ;) Co prawda na żywo wrażenie to zostało lekko zachwiane, ale już wszystko jest tak, jak powinno być. ;) Owo zachwianie spowodowane było tym, że jest to kolejny wosk-zagadka. Wosk, który dopiero po rozpaleniu uwalnia swoje prawdziwe oblicze i nie ma ono zupełnie NIC wspólnego z zapachem, który możemy wywąchać przez papierek :) Choć oba zapachy są przyjemne, to jednak wydaje mi się, że ten wąchany przez papierek może do siebie niektórych zniechęcić. Początkowo pachnie faktycznie jak prawdziwe jabłko ze sadu. Wrażenie zachwytu jednak szybko mija, bo wkrada się jakaś gorzkawa nuta i jest nią gorzkawa skórka jabłka. Pozostaje obawa, że po rozpaleniu również będzie gorzko... na szczęście tak się nie stało :) Co dziwniejsze, kiedy już odłamałam kawałek wosku i powąchałam go raz jeszcze na sucho... wiecie, co poczułam? :D Jabłkowo-miętowy Tymbark, słowo daję! ;) Uwielbiam ten smak, zwłaszcza latem jest idealny, ale odkrycie to tak mnie zadziwiło, że musiałam o nim wspomnieć :D Mimo wszystko wciąż nie przyszło mi do głowy to, co poczuję za chwilę ;) Sweet apple po rozpaleniu przechodzi bowiem kompletną metamorfozę! ;) Już nie jest słodkim jabłkiem z sadu, a... szarlotką! :) Tak, dobrze czytacie :) Zapach, który rozchodzi się po chwili po mieszkaniu jest naprawdę nieziemski! Słodki, deserowy, idealnie wyważony! Pierwsze, co przyszło mi do głowy to słodkie jabłka posypane cukrem pudrem i wrażenie to już samo w sobie było niezwykle kojące. Idąc tym tropem dalej i zastanawiając się, co jeszcze czuję, niemal realistycznie poczułam zapach przepysznej, ciepłej jeszcze szarlotki ze słodką bitą śmietaną! Raj dla zmysłów! :) Nie mogę się go nawąchać, tak bardzo mnie zauroczył :) Zdecydowany ulubieniec tej edycji, tuż po margaricie, a może nawet na równi z nią! :) Oba dołączają do moich hitów, podobnie jak rok temu Summer Scoop! 6/6



YANKEE CANDLE - CITRUS TANGO
"Żywa, wesoła melodia słonecznej pomarańczy, skórki cytryny i grejpfruta"
Citrus tango, to w zasadzie jedyny zapach, który podejrzewałam o to, że będzie dosyć płaski i nijaki. No bo czego zaskakującego można się spodziewać po cytrusach? Albo woni mocno chemicznej, prawie toaletowej albo tej naturalniejszej. Nic innego nie przychodziło mi do głowy. Jakże mocno się zdziwiłam odpalając ten sampler! :) Właśnie za to uwielbiam YC - każdy zapach jest wyjątkowy i nawet ten z pozoru 'najpłytszy' czy najmniej zaskakujący w trakcie palenia może okazać się niezłym magikiem! :) W pierwszej chwili skojarzył mi się mocno z zapachem Sparkling Lemon, gdyż nuta słodkiej, soczystej cytrynki - prawie lemoniady jest tutaj mocno wyczuwalna. Bardzo lubiłam Sparkling Lemon, ale nie podobało mi się w nim to, że był tak słabo wyczuwalny. Citrus Tango jest zdecydowanie mocniejszy, choć wciąż delikatny. Na pewno nie przyprawi nikogo o ból głowy. Jest słodko, kwaskowo-soczyście i po prostu pięknie :) Bez wątpienia najmocniej czuć tutaj świeżo wyciśnięte cytryny, tuż za nimi wysuwają się smakowite pomarańcza, które zapewne dodają tej nieprzesadzonej słodyczy temu zapachowi. Wyczuwalny jest też grejpfrut, choć troszkę słabiej. Tak naprawdę wąchając ten zapach od razu przypomniały mi się pomarańczowe cukierki Nimm2 i ich nadzienie, które zawsze lubiłam 'wygryzać' :) Pachnie naprawdę identycznie! :) Kojarzy mi się też z galaretkami w czekoladowych cukierkach Wedla (Mieszanka Wedlowska?) :) W domu robi się słodko, żelkowo i bardzo 'dziecięco'. Od razu wąchając go przenoszę się w młodzieńcze lata, kiedy słodko 'chrupałam' cukierka za cukierkiem, a za nimi jeszcze żelka za żelkiem, haha :) Chyba się nie spodziewałam, że tak bardzo mi się spodoba :) 5+/6



YANKEE CANDLE - ORANGLE SPLASH
"Musujący aromat soczystych, świeżo zebranych pomarańczy."
Najbardziej rozczarował mnie Orange Splash. I nie chodzi tutaj o jakiś brzydki zapach, ponieważ wosk pachnie naprawdę ładnie, słodko, świeżo i dosyć soczyście - typowymi pomarańczami, ale... dla mnie jest praktycznie niewyczuwalny. Musiałam mocno nachylać się nad kominkiem żeby wyczuć cokolwiek, a i wtedy bywało różnie.. Nie wiem, czy to akurat taki egzemplarz, bo rozmawiałam z moją kochaną Ewelinką i mówiła, że u Niej jest mocno wyczuwalny. Dajcie mi znać jak jest u Was, bo jestem ciekawa ;) Spodziewałam się jednak, że będzie na wyższej pozycji w moim letnim rankingu, tymczasem jest chyba na ostatniej... 3/6



YANKEE CANDLE - BLACK PLUM BLOSSOM
"Kuszące połączenie pięknych kwiatów śliwy z nutami białego piżma i wanilii."
Mam wrażenie, że zapachem Black Plum Blossom zachwycają się dosłownie wszyscy ;) Gdzie tylko nie spojrzę na jego recenzje, widzę same uległe mu kobiety, mdlejące na jego widok i rzucające mu się do stóp, kiedy tylko poczują ten aromat :D Po zapowiedziach obstawiałam, że będzie to najsłabszy zapach tej edycji. Z kolei wąchany na sucho, już na żywo, zupełnie mnie zachwycił. Po rozpaleniu jednak zaczęłam się wahać co do tego czy się polubimy, czy nie. Uważam przede wszystkim, że jest za ciężki jak na lato. Prędzej umieściłabym go we wiosennej kolekcji i tam pewnie sprawdziłby się o wiele, wiele lepiej. Tymczasem są chwile, kiedy w naprawdę mocno przewietrzonym pomieszczeniu czujemy się ze sobą dobrze, ale bywają też takie, kiedy mnie po prostu dusi i przytłacza... Owszem, na swój sposób jest piękny. Uwodzi mnie w nim przede wszystkim wspaniała nuta piżma, które jest tutaj bardzo mocno wyczuwalne i zdecydowanie przoduje reszcie. Uwielbiam wszystko, co ma w sobie piżmowe nuty, zwłaszcza perfumy z dodatkiem tego aromatu, więc niezwykle cieszy mnie, że jest ono tutaj tak dobrze oddane. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ta koszmarna wanilia... Uważam, że psuje wszystko i odbiera temu woskowi tej magii, której z powodzeniem podołałoby samo piżmo. Jeśli jednak liczycie, że będę Was odwodziła od wypróbowania go to jesteście w błędzie, gdyż na pewno wart jest poznania, a jego odbiór to chyba będzie najbardziej indywidualna ocena ever. Ocieka zmysłowością, kobiecością i wysmakowaną elegancją. Z pewnością nie jest to jednak zapach 'domowy', nie otuli Waszych pomieszczeń ciepłą i rodzinną atmosferą. Kojarzy mi się raczej z nowoczesnymi, na wskroś eleganckimi - aż do przesady - domami, w których atmosfera miłości i ciepła rodzinnego raczej nie jest domownikiem, a jedynie przelotnym gościem lub zapomnianym przybyszem. Kojarzy mi się z kobietą wychowaną, zimną, pyszną a przy tym bardzo tajemniczą i sztucznie niedostępną. Wieczna zagadka, nad którą głowią się miliony. Wiem, że moje skojarzenia są ze sobą mocno sprzeczne, ale taki właśnie jest ten zapach i mój jego odbiór - zawsze niepewny. Z jednej strony coś sprawia, że chciałabym go wąchać i wąchać (zapewne piżmo), z drugiej jednak strony nabieram podejrzeń i jakichś niewyjaśnionych uprzedzeń, bo kojarzy mi się z kobietami, z którymi nie potrafię się dogadać. Z pewnością jednak zapach ten przypomina mi - i to w zasadzie w 100% - perfumy DIESEL - LOVERDOSE (flakonik z fioletowym serduszkiem). Jest idealnie odwzorowany, więc jeśli nie macie możliwości powąchania wosków na żywo, to polecam przejście się do perfumerii i wywąchanie tego 'gada' ;) Zapach bardzo intensywny. Nie wiem, doprawdy, jak go ocenić... Może żeby nie było tak nieprzyjemnie, to dodam też, że są momenty, kiedy wąchając go na myśl przychodził mi zapach nadzienia różanego do pączków, marmolady, powideł śliwkowych i słodkich landrynek i chyba właśnie to ratowało całą sytuację :) Dawno nie miałam w swoim zbiorze tak nieoczywistego zapachu, jak ten ;) 5/6



YANKEE CANDLE - MARGARITA TIME
"Zabawa nigdy się nie kończy z wesołym zapachem świeżo wyciśniętych limonek w klasycznym drinku Margarita."
Tak jak podejrzewałam, Margarita Time to mój letni faworyt z tegorocznej edycji :) Jest po prostu niesamowity! Nie wiem jak smakuje czy nawet pachnie drink margarita, bo nie miałam dotąd przyjemności skosztować tego 'grzesznego napoju', więc powiem Wam po prostu jak inaczej odbieram ten zapach :) Jest intensywny, ale zarazem łagodny i nie powinien nikogo przyprawić o ból głowy ;) Idealny w letnie, ciepłe dni, dziś pali się u mnie od samego rana i wciąż się nim upajam ;) Jest bardzo soczysty, orzeźwiający i energetyczny. Kojarzy mi się ze świeżą, wyciśniętą limonką, ze słodkimi landrynkami i nieco kwaśnymi żelkami :) Odnalazłabym tu też nutę zapachową gumy Orbit - żółtej albo zielonej, ale raczej w niewielkim stopniu ;) Przede wszystkim jednak wosk ten kojarzy mi się też z zapachem i smakiem pudrowych cukierków, które zawsze kochałam i mogłabym je zjadać w ilościach hurtowych! :) Mam też wrażenie, jakby gdzieś w tle przebijała się nieco cukrowa nuta, dzięki czemu aromat ten jest niezwykle intrygujący i nieprzesadzony ani w jedną (słodką), ani w drugą (kwaśną) stronę. ;) To chyba jedyny wosk z tej edycji, który po rozpaleniu pachnie identycznie jak wąchany na sucho - reszta po rozpaleniu zaskakuje, co jednych ucieszy a drugich niekoniecznie. Pozostając jednak nadal w temacie Margarity, zapach ten bezsprzecznie kojarzy się z wakacjami, beztroską i wieeeelką labą, która w gratisie niesie ze sobą słoneczko, morze i wyłącznie dobre towarzystwo :) Aż zamarzyły mi się wakacje nad morzem ;) Niekwestionowany faworyt, którego chciałabym mieć również w formie świecy. ;) Musicie go mieć :) 6/6



Wszystkie woski i samplery macie poszczególnie podlinkowane, ale znajdziecie je (i inne) również tutaj: 


Napiszcie mi, czy któryś zapach wpadł Wam w oko? ;) Co myślicie o całej letniej kolekcji Q2? :) Skusicie się na któryś? A może macie je już u siebie? :)

35 komentarzy:

  1. Pomarańczowy u mnie mocno pachnie, jak Fanta! :)
    a Margarita Time stał się moim ulubieńcem, jest piękny! zastanawiam się też nad kupnem świecy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, to może akurat ten egzemplarz był 'dziwny', bo ja go naprawdę praktycznie nie czuję - już bardziej mi pachnie jak na sucho stoi koło mnie, niż kiedy się pali ;)

      Oj tak! :D Testowałam już tysiące zapachów ale zawsze - nawet kiedy byłam oczarowana mocno jakimś zapachem - nic nie potrafiło doskoczyc do zeszłorocznego NIEZASTĄPIONEGO NICZYM!!! <3 Summer Scoop'a ;) A tymczasem gdybym miała układac taki swój ranking zapachów, których nigdy nie powinni wycofywac to byłyby to 1. Summer Scoop, 2.Margarita Time 3.Sweet Apple ;) i takie świece mi się marzą, chociaż Summer Scoop już posiadam :)

      Usuń
  2. Ja mam ten margarita, ale niepodoba mi sie na sucho. Jeszcze nie paliłam

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę wypróbować cytrusowe tango, wszystkie pozostałe przedstawiane zapachy już miałam.
    bardzo lubię zapach wosku kwiat śliwki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Citrus tango polecam :) mam w formie samplera a i tak był intensywny, wosk pewnie jest jeszcze mocniejszy :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Margarita Time! Mówiłam, że jest świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadnego z tych zapachów jeszcze nie miałam..

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliweczka i jabłuszko u mnie się mega sprawdziły, jeżeli chodzi o pozostałe to jeszcze nie paliłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Ci się spodobają ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam Yankee Candle ;) Ale żadnego z powyższych zapachów nie miałam, ale miałam okazję wąchać i Sweet Apple pachnie bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dokładnie tak jak ja! ;) w takim razie życzę Ci żebyś w końcu mogła je wypróbowac ;)

      Usuń
  8. POmarańcza i Margarita już mnie kuszą :) i ta śliwka z wanilią..ale ona mi się chyba z zimą kojarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. śliwkę i margeritę chcę! a jabłuszko mam : p

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekałam na ten wpis :) A dziś jeszcze szczególnie miło mi się czyta. Leżę chora, ledwo żywa wręcz, a tu takie lato apetyczne... :) Wyobraźnia działa, zmysł węchu mniej, ale i tak wróciła mi chęć do życia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, Kochana ;) ojjj, to w takim razie życzę Ci mnóóóstwo zdrówka! :* co się stało?

      Usuń
    2. :* Przyda się bardzo! Walczę z przeziębieniem, pozostałością po zimnym weekendzie, a tu taka pogoda, że aż w to nie wierzę :(

      Usuń
    3. ooojjj znam to! mnie to złapało jeszcze wiosną w te pierwsze ciepłe dni i też nie mogłam tego pojąc ;) zdrowiej szybciutko! :*

      Usuń
  11. Tymbark jabłko-mięta by mi nie podpasował, ale szarlotka to zdecydowanie mój klimat! Nie powiem, jak zobaczyłam jabłko w ofercie wosków, to stwierdziłam, że musi do mnie trafić! Odkryłam sklep z YC po drugiej stronie ulicy, więc polecę i poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam jabłko-mięta to pierwsze skojarzenie a w miarę palenia pozostaje tylko ciepła szarlotka ;)

      Usuń
  12. Ten wosk o zapachu JABŁUSZKA bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba wszystkie zapachy przypadłyby mi do gustu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. O rany, ten pierwszy i ostatni wydają się idealne! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Cytrusowe tango, to jest zapach dla mnie uwielbiam takie zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ta margarita wyglada ciekawie ale poki co moj ulubiony to soft blanket pozdrawiam i zapraszam do mnie http://annatygryss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...