wtorek, 17 czerwca 2014

Powrót do ćwiczeń po prawie roku przerwy. Zdjęcie startowe i porównanie z zeszłym rokiem

Wiem, że to z założenia miał być blog stricte kosmetyczny, ale w końcu jest mój, prawda? Jeśli czuję potrzebę podzielenia się z Wami czymś innym, to po prostu to zrobię. ;) Zeszłoroczne posty dotyczące rozpoczęcia ćwiczeń fizycznych, jakich się podjęłam do dzisiaj cieszą się ogromnym zainteresowaniem, dostawałam niejednokrotnie od Was ciepłe maile, za które dziękuję. Pewnie przez ten czas był ktoś, kto zastanawiał się, dlaczego po trzech miesiącach przestałam kontynuować serię "Efekty po ...x... miesiącach ćwiczeń". Prawda jest taka, że w zeszłym roku wytrzymałam na nich tylko (a może aż?) cztery miesiące codziennych walk (z wyłączeniem niedziel). Po tym czasie schudłam niestety tylko ok. 6,5 kg i chyba to lekko podcięło mi skrzydła, poza tym lenistwo w końcu wygrało. Byłam jednak z siebie dumna, dodatkowo Wasze słowa sprawiały, że faktycznie uświadomiłam sobie, że cały ten wysiłek nie poszedł na marne. Jednak wakacje i słodycze zrobiły swoje, leń obudził się we mnie potworny. Obiecałam sobie wtedy, że kolejne ćwiczenia rozpocznę zimą, żeby przyjemniej mi się ćwiczyło. Jak możecie się domyślić - nie rozpoczęłam ;) Potem odkładałam to wciąż z miesiąca na miesiąc i w efekcie mamy już czerwiec. Tym razem jednak spięłam się w sobie i ponownie wróciłam do ćwiczeń. Póki co wytrzymałam już (dopiero?) tydzień. Wierzę jednak, że z odrobiną samozaparcia i po Waszych motywujących słowach również tego roku się nie poddam. :)


Przyznam, że sporo się zmieniło przez ten rok. W styczniu złapał mnie jakiś paskudny wirus - grypa żołądkowo-jelitowa. Złapało mnie tak mocno, że praktycznie całe dnie wymiotowałam. Miałam dosyć jedzenia, nie mogłam nic przełknąć ani wypić choćby łyka wody czy czegokolwiek. Mimo, że po trzech dniach mi przeszło, wstręt do jedzenia utrzymywał się lekko tydzień, jadłam tylko ciastka bebe i wafle ryżowe, piłam wyłącznie elektrolity, a szklanka dziennie do wypicia to był dla mnie wyczyn nie do pokonania. Schudłam wtedy 5 kg w niespełna tydzień. Wtedy też coś strzeliło mi w głowie, jakby spaliły mi się wszystkie "nierówno poukładane klepki" ;) Z dnia na dzień stwierdziłam, że białego pieczywa, które tak zawsze kochałam już nie tknę. Naszła mnie ochota na zdrowsze jedzenie. Nie jest to zmiana diametralna, bo wciąż ciężko mi się tego trzymać jeśli o warzywa chodzi, ale najważniejsze, że zmieniło się to w mojej głowie, o co całe życie było mi tak ciężko. Najbardziej cieszę się z tego, że przerzuciłam się na ciemne pieczywo i co najważniejsze znalazłam takie, które ogromnie mi smakuje - chleb żytni razowy na zakwasie. Przez ponad 6 miesięcy zjadłam tylko jedną kromkę białego pieczywa i przysięgam, że czułam się wtedy jakbym popełniła jakąś zbrodnię ;) Co dziwniejsze, po tym czasie wcale mi on nie smakował i z przyjemnością zostaję przy razowym. Nauczyłam się też - choć nieco później, jeść 5 posiłków dziennie, mniej więcej co 2-3 godziny. I choć początkowo było to dla mnie nie lada wyzwanie, to dziś nie mam już z tym większego problemu, choć o ich regularność czasową można się doczepić ;) 


Dawniej często nie jadłam śniadań, czekałam tylko do obiadu i do późnej, ciężkiej kolacji. Wydawało mi się, że jak będę jeść rzadko i mało, to prędzej schudnę. Jak widać na zdjęciu z 2013 roku rozumowanie to było po prostu głupie. Dlaczego mówię o ciemnym pieczywie i częstotliwości posiłków? Ponieważ dzięki temu przez ten czas schudłam... uwaga 14 kg BEZ ćwiczeń. Jak możecie się domyślić, po zaprzestaniu ćwiczeń stracone kilogramy prędko do mnie wróciły i gdyby nie ten styczniowy wirus, który zapoczątkował we mnie te wszystkie małe-wielkie zmiany, pewnie nie udałoby mi się ponownie ich zgubić. Choć przyznam, że jestem zdziwiona, bowiem nie widzę większej różnicy pomiędzy zdjęciem z dziś, a zdjęciem z zeszłorocznego sierpnia, kiedy to były za mną trzy miesiące ćwiczeń z wynikiem zaledwie -5,7 kg... Magia jakaś? Czary? Zła klątwa? Pech? Taki już mój los, że wiecznie będę wyglądać tak samo, niezależnie czy zrzucę 5 kg czy 14 kg? ;) Nooo nieważne. Ostatni posiłek staram się jeść w granicach 20:00, a kiedyś potrafiłam go jeść nawet po północy.. Baa, niekiedy i o 2-3 w nocy. Małymi kroczkami 'dorastam' też do picia wody, której nadal szczerze nienawidzę. Są momenty, kiedy nadal się do niej zmuszam, ale ostatnimi czasy znalazłam nawet smaczną wodę mineralną z Nałęczowianki. Nawet smaczna, bo nie wywołuje we mnie odruchów wymiotnych od razu po wypiciu jak to miewam z każdą inną wodą. Zobaczymy, póki co regularnie piję szklankę dziennie rano i popijam jej trochę w ciągu w dnia. Może małymi kroczkami się polubimy :)


Spójrzcie jednak od jakiego 'stanu' na nowo rozpoczynam swoją walkę ;) Oby za kolejne miesiące efekty były tylko lepsze. Trzymajcie kciuki, proszę! :)
Po lewej stronie macie mnie z zeszłego roku - z czasu, kiedy jeszcze nie ćwiczyłam i dopiero zaczynałam.

Po prawej stronie macie zdjęcie z dziś, po prawie roku przerwy od zakończenia zeszłorocznych ćwiczeń. Znowu zaczynam, choć jak pewnie widzicie tym razem mam nadzieję, że będzie mi łatwiej, bo i stan startowy wygląda po prostu lepiej... :) Tydzień już za mną. Dajcie mi proszę kopa na więcej i nie pozwólcie żeby ogarnął mnie leń ;)


Mierzyłam się też z ciekawości i powiem Wam, że - co dziwne - jest tak jak w zeszłym roku po zakończeniu ćwiczeń a w niektórych miejscach nawet lepiej ;) No i waga...

Biodra: -13 cm
Talia: -12 cm
Biust: -9 cm
Uda: -9 cm (bez zmian od zeszłego sierpnia)

Waga: -14 kg (rok temu było -5,7 kg)


Wiecie jednak z czym mam największy problem? Z ciążowym brzuchem (nie byłam nigdy w ciąży). Teraz tego nie widać ale jak stoję z boku, to wierzcie mi, że wyglądam jakbym była co najmniej w czwartym-piątym miesiącu ciąży. Niestety nie jestem na tyle odważna, żeby Wam to pokazać, choć z pewnością zrobię to jeśli uda mi się zgubić choć połowę. Mój brzuch rozpoczyna się już od samego biustu i 'wypływa' wielką górką do przodu. Mam taką samą budowę ciała jak moja mama. Jak to zgubić? W zeszłym roku mi się to nie udało, teraz również jest taki sam, jak był. Macie na to jakiś sposób, czy raczej powinnam się pogodzić ze staniem do ludzi wyłącznie przodem, broń Boże bokiem? :D :D Jak zwykle mój drugi największy problem to boczki i nogi... Na tym zamierzam się skupić :)


Jednak najbardziej irytuje mnie fakt, że mimo zgubienia 14 kg mój rozmiar jeśli chodzi o ubrania pozostał taki sam. Jak to możliwe? :/ Mimo wszystko się nie poddaję, a każde słowo od Was z pewnością pomoże mi pokonać mojego lenia :) Jeśli również ćwiczycie ze mną, podzielcie się proszę swoimi ulubionymi trenerami i zestawami ćwiczeń. :) Macie jakieś swoje ulubione filmiki na YT? :)

Do zobaczenia (miejmy nadzieję) za miesiąc! :)

70 komentarzy:

  1. gratuluję takiej zmiany i życzę kolejnych zadowalających Cię efektów! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jak widać efekty działania to myślę, że jest to najlepsza motywacja ;) ja od siebie życzę dalszych efektów, zapału i powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak ale zawsze fajniej jest usłyszeć opinię kogoś z zewnątrz, mi samej czasem ciężko zauważyć efekty, bo codziennie się ich doszukuję i nie mam tej możliwości żeby spojrzeć na siebie z dystansu, tak naprawdę dopiero zdjęcia mi coś mówią ale nie jestem obiektywna :)

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki :) Walka z własnym ciałem to ciężkie starcie, ale zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że nie można rezygnować z jakiegoś celu gdy wymaga on czasu...bo czas i tak minie. Mi samej udało się schudnąć 13 kg, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum. Teraz kończę pierwszą liceum. Zmieniłam dietę, zdrowiej się odżywiałam no i ruuch...gdzie tylko mogłam chodziłam, rezygnowałam z transportu :) Do tego skakanka, basen i udało się! Teraz również chodzę 2 razy w tygodniu na basen, z dietą bywa różnie, ale ważę 71kg przy wzroście 182 cm, i to zdecydowanie mnie satysfakcjonuje. Przez wakacje mam zamiar trochę powalczyć z brzuszkiem, który wygląda na olbrzymi w porównaniu z nogami :D Tak sama zrobiłam w zeszłe... pomogła mi przy tym Mel B i jej 10 minutowe ćwiczenia, uwielbiam tą kobietę! Daje dużo pozytywnej energii :) We wrześniu wraz z początkiem szkoły, zrezygnowałam z ćwiczeń z nią no i trochę się spasłam :D A co do braku zmiany Twojego rozmiaru- ja zawsze nosiłam L/XL, po "metamorfozie" bluzki nadal mam L, bo lubię jak są luźne, a co do spodni... M jest dobra w pasie, ale spodnie są zawsze za krótkie... więc kupuje L i noszę pasek :)

    Wierzę, że Ci się uda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) oby się udało :)


      ja z tym rozmiarem niestety nie ogarniam :D rozumiem przy tych 5 kg ale żeby 14 kg mniej i nadal taki wielki? :( jedyny plus taki, że ciasne bluzki z zeszłego roku lepiej na mnie leżą :D

      Usuń
    2. Nieważna waga, ważne jak wyglądasz :>

      Usuń
  4. Mel-b, mordercze ćwiczenia w krótkim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym roku wykonywałam z nią ponad 90% swoich ćwiczeń, uwielbiam babkę! ;)

      Usuń
  5. Ehh ile to ja się namęczyłam aby polubić wodę. Pamiętam jak kupowałam specjalnie słomki (które zawsze ułatwiały mi picie wody) aby wypić jednym tchem szklankę mineralnej...:-) Obecnie nie wyobrażam sobie dnia bez butelki wody... A każdy dzień zaczynam od wypicia gorącej wody z cytryną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja obecnie jestem na tym samym etapie, nosz nienawidzę jej po prostu :D kwaszę się chyba bardziej niż jakbym gryzła cytrynę :D

      Usuń
  6. No żesz kurde... straciłam komentasz... nie lubię cie blogspocie :P

    Dobra coś wypocę na nowo... tak jak Ty wypacasz kilogramy, tylko ciekawe ile ja przy pisaniu gram stracę hihi

    Super wyglądasz, widac efekty i powiem Ci, że nie powinnaś przestawać ćwiczyć na zimę, gdyż każdy z nas chce bądź nie prowadzi mniej ruchliwy tryb życia i na pewno jakoś nawet niechący więcej się zjada... efekt byłby wtedy na pewno jeszcze lepszy, ale łądnie po mału gubisz i skóra też się "kurczy" i nie masz nadprogramowej wiszacej skóry ;) Oby tak dalej... Trzymam kciuki.

    Pozdrawiam
    Agnieszka B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuuurcze, no... przykro mi :) dlatego właśnie czasem przy dłuższych komentarzach warto go przedtem skopiować, bo blogspot ma czasem takie głupawe foszki :)


      dziękuję :) wiem, wiem, ale złapał mnie wtedy straszny leń. Niestety tak już mam, że jak już mi się coś uda to wydaje mi się, że jak 'na chwilę' tego zaprzestanę to efekty pozostaną a poza tym "szybko powrócę" ;) heh... no jak widać ten szybki powrót zajął mi aż prawie rok :D ale ważne, że w ogóle powróciłam :) chciałabym zrzucić jeszcze 12 kg, ale gdyby udało się chociaż 8 kg to byłabym najszczęśliwsza :)

      Usuń
    2. Jakoś tak odruchowo kliknęłam "opublikuj", jakoś wolę na fb komentować, a tu tylko zaglądać, ale skoro ma być wsparcie to wszędzie hehe :)

      Ważne, że będą efekty, a pewnie będą :) jak tak ładnie Ci szło to aż dziwię się, że przerwałaś, jak ja bym widziałą spadające kilogramy to by mnie to jeszcze bardziej motywowało :D Także dziewczyno !!! do roboty i nie ma ociągania się :P bo poszczuję Mią :P a Fibi na pewno nam w tym pomoże hehe :D

      Usuń
    3. ahaha :D z Fibi to ja mam zamiar spacerować i biegać ale co z tego wyjdzie to nie wiem, bo za smyczą nie przepada a samej jej nie puszczę :D

      Usuń
  7. Super efekt, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na brzuch najlepsze są aeroby podobno :D trzymam kciuki :) a ty trzymaj za mnie bo jestem taka leniwa a bieganie takie trudne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :D wiem, że trudne bo sama też nie biegam :D aeroby też za trudne :D

      Usuń
  9. Trzymam kciuki kochana!
    Ja musze sie zabrac za moja oponke :) Ale mam lenia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Kochana ;) oj tak, wiem, wiem, znamy się z leniem doskonale ;) najgorzej jest właśnie zacząć, potem już przy odrobinie samozaparcia 'samo idzie' :) ja nie lubię tego momentu, kiedy muszę się wieczorem przebrać w sportowe ciuszki, bo nigdy mi się nie chce, ale jak już się ubiorę to nie mam wyjścia i włączam treningi :)

      Usuń
  10. noooo oby tak dalej KOCHANA :) <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja sobie od stycznia powtarzam, że zacznę ćwiczyć.... i co? nico... :(
    3mam za Ciebie mocno kciuki! Nie poddawaj się i ćwicz dla własnej satysfakcji, owszem momentami jest ciężko ale potem jaka będziesz szczęśliwa, że Ci się udało ;)
    Z piciem wody miałam podobny problem, ale w końcu zaczęłam stawiać butelkę na biurku i w każdej wolnej chwili wsiąść chociaż łyczka, i wiesz co? Teraz bez niej nie dałabym rady :P
    Twój problem brzuszkowy rozumiem bo mam dość podobnie... i tez nie mam pojęcia jak to "zniwelować". Obawiam się, że taka nasza uroda, jednym tłuszczyk odkłada sie bardziej na pupie innym na kolanach a u nas tak dziwnie na brzuchu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Będzie lepiej Ja zaczynam tez teraz znowu walkę o swoja szczuplejsza wersje! Na brzuch to ćwiczenia aerobowe i mniejsze ilosciu cukru i tluszczu Tutaj jednak serio warzywka i owoce pomogą:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze aby zacząć potem samo poleci ;) W tamtym roku częściej ćwiczyłam, w tym natłok zajęć i kłopoty rodzinne od początku roku sprawiły że nic mi się nie chce, ale mam zamiar się niedługo przemóc i znowu ćwiczyć :)
    Woda to podstawa, czasem można się nią tak opić ze jeść się nie chce ;)
    Trzymam mocno kciuki żeby Ci się udało, bo efekty są widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję i trzymam kciuki za wytrwałość. Mi też dokuczał ciążowy brzuszek. Pomogło ostawienie produktów mlecznych, glutenu i cukrów. Musiałam też uważać na warzywa wzdymające i niestety wykluczyć owoce (poza pieczonym jabłkiem).

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzuch ciężko zgubić, wszyscy tak twierdzą ;-) Wydaje mi się, że najlepsze na wszystko jest bieganie, chyba najszybciej się chudnie i gubi tłuszczyk. Na boczki polecałabym Ci ... kręcenie hula-hop ;-)) Naprawdę efekty są bardzo szybko (u mnie po miesiącu), wyrabia się talia i mięśnie. Wiadomo jednak, że wszystko trzeba połączyć z dietą.

    Muszę się przerzucić na ciemne pieczywo-lubię je, a z przyzwyczajenia po prostu wciąż kupuję białe. Trzeba to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  16. jak dla mnie zmiana ogromna :D aż zazdroszczę zgubionych kg, ja w ćwiczeniach jestem niekonsekwentna, jeszcze nie znalazłam czegoś co bym mnie bardzo mocno zmobilizowało na więcej niż 2 tygodnie :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję widocznej zmiany i życzę powodzenia w dalszej walce z wagą :D

    OdpowiedzUsuń
  18. *kop w tyłek* i masz wytrzymać dłużej, trzymam kciuki! :)
    w porównaniu z zeszłym rokiem widać dużą zmianę, więc myślę, że teraz będzie już coraz mniej widoczne... ja ćwiczę prawie codziennie od początku roku a właściwie jakichś dużych efektów brak, no ale moje ciało jest chyba jakieś oporne :/ bo jem racjonalnie, ciemne pieczywo też, dużo piję, a i tak mi to nie pomaga.
    A jeśli chodzi o ćwiczenia na brzuch to ja właśnie kończę 6week six-pack z Jillian Michaels, i co? Efektów brak ;( tzn. może i jakieś tam mięśnie się ukształtowały, ale są nadal pod warstwą tłuszczyku... nie wiem, może na zdjęciach coś będzie widać, mam przed, więc ciekawe czy po będzie różnica, jak tak to się pochwalę na blogu ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Zmiana rewelacyjna ;) Zazdroszczę i życzę satysfakcjonujących kg i cm :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A myślałaś może o bieganiu? Ładnie rzeźbi ciało i łatwo się od niego uzależnić ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje ciało zaczęło zdecydowanie lepiej wyglądać gdy ruszyłam się w końcu do biegania :D dodatkowo Mel B, do której byłam nastawiona sceptycznie na początku a tu taka niespodzianka. Jeśli o mnie chodzi to już jakieś 3 lata trzymam swoją wagę chociaż ostatnio stwierdziłam, że tak -4 kg dałyby mi lepsze samopoczucie :D trzymam kciuki bo wiem, jak silna wola lubi płatać figla ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sukces! Piękna różnica Kochana , zycze powodzenia w tegorocznych cwiczeniach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zmiana mega widoczna, gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam takiego maćka że o borze zielony :D Biore się i wziąć nei mogę :P

    OdpowiedzUsuń
  25. jakbym ja miała taki brzuch jak Ty na dzień dzisiejszy to bym paradowała dumna jak paw :P:P:P efekty są ogromne, życzę kolejnych ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. aż mi się zachciało ćwiczyć

    OdpowiedzUsuń
  27. Nieważny jest rozmiar, wazne, że wyglądasz dużo lepiej! Niesamowita przemiana, gratuluję i trzymam kciucki, żeby dalsze ćwiczenia również przyniosły takie fekty! :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Asiu, widać bardzo dużą różnicę między zdjęciem z zeszłego roku a tym nowym :) będę trzymała kciuki za twoją wytrwałość w ćwiczeniach.
    sama mam taki "ciążowy" brzuchal - ale wzięłam się za robienie brzuszków i "6 Weidera" - może coś mi pomogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety 6 Weidera nie spala tłuszczyku, to jest wieczny błąd przy jej stosowaniu :(

      Usuń
    2. wiem o tym, ale mięśnie też sobie muszę wyrobić, żeby coś było widać jak zrzucę tłuszczyk :)

      Usuń
  29. Ja miałam pół roczną przerwę i ciężko mi się zabrać, a muszę zacząć choćby ze względów zdrowotnych.
    Powodzenia życzę i Tobie i sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Trzymam kciuki :) Ja też wzięłam się za aktywność, na razie robię 30- dniowe wyzwanie z przysiadami i rower- ok. 30km co drugi dzień. Mam nadzieję, że coś to pomoże. Najbardziej przeszkadza mi brzuch ;/
    Ale u Ciebie efekty są widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. spróbuj się poddać a pojade tam do Ciebie i zaaplikuje Ci mój 13 cm obcas w tyłek :D a Karramba osika Ci nos :D


    Dobry kopniak motywacyjny?:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Różnica ogromna, trzymam kciuki ;)
    Sama mam 'ciążowy' brzuchal, choć niby jestem szczupła. Też muszę w końcu coś z nim zrobić bo siara się gdzieś pokazać w stroju kąpielowym ;) A wszystkie słodycze idą mi w brzuch, niestety nie umiem sobie ich odmówić, tak samo jak pizzy :P ;/

    OdpowiedzUsuń
  33. Też mam problem z ciążowym brzuszkiem...:( staram się nie jeść wzdymających produktów, co do ćwiczeń to raczej nie mam czasu (albo raczej - nie chce mi się)....ehh:(

    OdpowiedzUsuń
  34. powodzenia

    ja niestety po dziś dzień odkładam to z dnia na dzień....

    OdpowiedzUsuń
  35. Pamiętaj o tym, że NIE MA i nigdy NIE BĘDZIE ćwiczeń na jedną daną partię ciała np. boczki, brzuch
    żeby coś zgubić trzeba ćwiczyć CAAAAAAAAAAAAAŁE CIAŁO
    trening, trening, trening i dieta, a to wszystko zejdzie z czasem


    waga to pikuś! ważne jest to jak wyglądasz, jak się czujesz
    jeżeli czujesz, że to jeszcze nie TO - ćwiczysz i jesz zdrowo w dalszym ciągu, cierpliwości :) lato na pewno Cię zweryfikuje :))))

    OdpowiedzUsuń
  36. Powodzenia. :) Ja mam to szczęście że z wagą nie mam żadnych problemów, jestem szczupła obojętnie co i ile zjem, obojętnie jaki obecnie tryb życia prowadzę. Moja siostra za to ma tendencję do tycia, ale udało jej się zrzucić dużo kg, i teraz wygląda świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Powodzenia, trzymam kciuki!
    Ja najabrdziej lubię ćwiczyć z Cassie z kanału Blogilates - szczególnie jej rozciąganie i filmy z pilatesem. Inne kanały, które mam w swoich playlistach z ćwiczeniami to: XHIT Daily(każdy znajdzie coś dla siebie:)) , POPSUGAR Fitness (bardzo fajna seria Class FitSugar), BeFit (lubię playlistę "30 Day Fat Burn Workouts"), TiffanyRotheWorkouts (świetne dziesięciominutowe filmy) i jeszcze LivestrongWoman ( filmy dziewczyn z kanału Tone It Up).
    Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Moim osobistym trenerem jest mój facet :) Póki co nie mam czasu i ochoty na ćwiczenia...

    OdpowiedzUsuń
  39. Gratuluję odwagi, trzeba mieć jej dużo by wystawić swoje postanowienie i wysiłki na pokaz, chyba nie ma miejsca na lenia wtedy ;) Ale z drugiej strony dodatkowa motywacja, więc dokładam od siebie dużo pozytywnej energii i trzymam mocno kciuki! :) Nic więcej nie polecę bo ja tylko biegam, a ostatnio nawet na to nie mam czasu, ale czuję się trochę zarażona Twoja energią i muszę chyba do tego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  40. No no no, gratulację! Zazdroszczę takiego samozaparcia, mi go wciąż brakuje a naprawdę powinnam się za siebie wziąć :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam podobną budowę ciała o.O gruba nie jestem bo sporo mi brakuje ale mi się tak stało gdy w dzieciństwie zachorowałam na nerki i do teraz zgubić nie mogę ;( + ogromny biust ;D

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie wiem jakie ćwiczenia preferujesz ale sama korzystam ze stron na Youtubie:

    1. fitnessblender - uważam, że to jedna z lepszch stron z ćwiczeniami;
    2. BeFit - różni prowadzący, różne ćwiczenia - można znaleźć bardzo fajne problemy, można również trafić na wszelakiego rodzaju buble - ale warto zobaczyć
    3. blogilates - babka zachowuje się trochę jak na ciągłym prozaku ale ćwiczenia ma bardzo fajne.


    OdpowiedzUsuń
  43. wow, świetny efekt
    oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja w ciągu ok pół roku- 8 miesięcy zgubiłam 20 kg. Ewa Chodakowska! Polecam :P Ale i Mel B jest fajna :) Ale przede wszystkim więcej ruchu ogółem. Ja przestałam jeździć samochodem wszędzie chodziłam piechotą. Ale i dieta. Po pierwsze nie miałam czasu jeść. Ale jak jadłam to coś lekkiego i 'na szybko' Najlepsze danie, które mogłam jeść dzień w dzień na ok 2 posiłki: wafle ryżowe posmarowane serkiem takim twarożkowym np. z czosnkiem, z ziołami. I pomidorek :) Pychota :)
    Tylko szybko się nudzi ... Ale jakoś to szło. Teraz moja dieta się zmieniła ale i nie mam tak aktywnej pracy więc muszę znowu wziąć się za siebie. Nie przytyłam dużo, bo ok 3 kg ale i tak szkoda mi efektów które osiągnęłam. Mam tylko mega lenia .... Ech.
    http://double-identity.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. trzymam kciuki ! ;> ja muszę teraz zacząć trochę ćwiczeń na brzuch , żeby był płaski ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Normalnie aż spojrzałam na mój brzuch.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja zrzuciłam bardzo dużo centymetrów, chociaż niewiele wagi. Niestety brzuch wciąż nie jest taki, jakbym chciała i widać po nim bardzo, jeżeli zjem coś cięższego lub wypiję alkohol, ale staram się nad tym pracować. Odkryłam ostatnio dzięki koleżance ze studiów FItnessBlender na YouTubie - bardzo fajne ćwiczenia, chociaż dość trudne. Polecam też XHit Daily, szczególnie serię z Victoria's Secret. Dowolnie miksuję sobie takie 10-minutowe zestawy i widzę rezultaty :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jesteś na najlepszej drodze do osiągnięcia sukcesu! Efekt jest widoczny, trzymam kciuki żebyś się już nie poddała :) Polecam FitnessBlender, ćwiczeń multum, możesz wybrać dowolny rodzaj treningu i jego czas, a niektóre naprawdę dają popalić.

    OdpowiedzUsuń
  49. Wow wspaniały efekt - Gratuluje :))
    u mnie już ostatnie dni urodzinowego Konkursu, byłoby mi miło gdybyś zajrzała :)) mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/05/urodzinki-konkurs-rozdanie.html Serdecznie zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  50. Najważniejsze, że nie było efektu jojo. Nie poddawaj się ćwicz dalej, zdrowo się odżywiaj i bedzie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  51. efekt startowy i po roku świetny... sama widzisz jak było, więc powinnaś mieć już "z górki" z tą motywacją :)
    Ale skoro chcesz kciukasów to je trzymam i ja. A co do wody .... może warto dodać jej troszkę smaku ... może sok z cytryny bądź kilka listków mięty ułatwią Ci jej bezproblemowe wypijanie w zwiększonych ilościach ? :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Hmm, ja też jakiś czas temu wypadłam z biegu- choróbsko+ związane z tym dolegliwości, sesja- sresja i tak jakoś samo poleciało.. Ale podobnie jak Ty, znów wracam do regularnych ćwiczeń, a co za tym idzie- kupuję rower!
    Grunt, to mieć motywację i lubić aktywności fizyczne :)
    Super, że przekonujesz się do picia wody, zwłaszcza, że nadeszło lato! :)
    PS. Masz bardzo ładne wcięcie w talii :*

    OdpowiedzUsuń
  53. Od 2 tygodni ćwicze Mel B z tym że tylko ćwiczenia na brzuch i pośladki. Jak na razie przede wszystkim poprawił mi się nastrój, ćwiczenia to coś czego potrzebuje. Na początku były mega zakwasy ale teraz to już łatwizna. Schudłam 1 kg ale bardziej ćwiczę aby mieć jędrny brzuch i pośladki. Ćwiczenia znalazłam na fajnej stronce gdzie od razu wydrukowałam kalendarzyk ćwiczeń. Pierwszy raz az tak długo trzymam się swoich postanowień. Także polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Czytałam Twoje poprzednie wpisy z ćwiczeniami i efektami "po" i powiem Ci, że bardzo fajnie sobie poradziłaś, sporo cm i kg Ci jednak zeszło. Kiedyś ćwiczyłam zumbę i po ok. 2 miesiącach miałam podobne efekty w spadzie cm jak Ty, ćwicząc codziennie po ok.30-50 min. i jedząc wszystko to na co miałam ochotę. W pierwszym tygodniu, dwóch czułam się okropnie napuchnięta ale to minęło i co najfajniejsze zaczął mi się delikatnie robić kaloryferek :P Potem też miałam niemoc ze strony organizmu i tak minęło ok.1,5 roku bez ćwiczeń. Niestety mi się przytyło bo i za dużo słodkiego a i mało się w ogóle ruszam + stres (na mnie stres działa właśnie obżarstwem) :( Figurę mam gorszą niż Twoje z przed pierwszych ćwiczeń :( Dziś zaczęłam swój pierwszy dzień z Dance with Julianne - Cardio Ballroom Dance Lesson ale na przemian będę ćwiczyła również zumbę. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć swój cel a dla mobilizacji będę zaglądać do Ciebie :) Powodzenia w dalszych postanowieniach :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...