środa, 17 września 2014

Jesienna kolekcja Q3 2014 od Yankee Candle, moje wrażenia

Jakiś czas temu pokazywałam Wam nowości, jakie Yankee Candle przygotowało na tegoroczną jesień. Nowa edycja Q3 2014 już kilka tygodni temu zaostrzyła mój apetyt. Od kilku dni z kolei palę ją w swoim domu, w związku z czym czas chyba napisać Wam o moich wrażeniach. Wiem, że sporo z Was na to czeka, bo upominałyście się też mailowo i przez fb. ;) Mam nadzieję, że moje odczucia pomogą Wam w jakikolwiek sposób lepiej wyobrazić sobie te zapachy i przekonać się, czy warto dać im szansę, czy też nie. ;)


Edycję Q3, w skład której wchodzi 5 nowych zapachów (jak również wszystkie inne woski z YC czy KC) znajdziecie już w Mydlarni ChocoBath - www.chocobath.pl - dokładnie tutaj: http://chocobath.pl/aromaterapia/



YANKEE CANDLE - WILD FIG (klik)
"Smakowicie bogaty, owocowy aromat starannie zbieranych dzikich fig."
Największą zagadką tegorocznej edycji był dla mnie wosk o zapachu Wild Fig. Nie mam pojęcia, jak pachną figi, nie wiedziałam więc zupełnie czego powinnam się spodziewać. Słodyczy czy może odrobiny gorzkości? Świeżości czy czegoś duszącego? Kiedy woski już do mnie dotarły, swoje wąchanie "na sucho" rozpoczęłam właśnie od niego. Intrygował mnie najbardziej. Przeżyłam wówczas lekkie rozczarowanie, ale z doświadczenia wiem już, jak bardzo zaskakujące potrafią być woski Yankee Candle w trakcie palenia. Nie przekreśliłam go więc, choć mój entuzjazm odrobinę opadł. ;) Dałam mu jednak szansę i absolutnie nie żałuję! Jest fantastyczny! Kojarzy mi się z jakimś słodkim syropem, ze słodkimi żelkami i jakimś pysznym nadzieniem dodawanym do ciastek, którego smaku jednak w żaden sposób nie umiem sobie przypomnieć. Niesamowicie słodki, ciepły i otulający. Z pewnością najintensywniejszy spośród całej dzisiejszej piątki, ale w żadnym razie nie jest męczący i nie powoduje bólu głowy. Jest tak bardzo intrygujący, że aż chce się go wąchać bez przerwy. Przywołuje mi na myśl owoce dojrzewające w pełnym słońcu w jakichś naprawdę ciepłych miejscach na świecie, idealnie nadających się na wakacje. Roztacza swój zapach po całym domu. Bez przerwy mam wrażenie, że skądś go znam, nie wiem jednak skąd... Myślę i myślę i nie mogę sobie przypomnieć, a rzadko mi się to zdarza, bym nie umiała Wam jakoś dokładniej oddać tych zapachów. Dręczy mnie to niesamowicie. Może Wy wiecie, z czym może mi się on kojarzyć? Co Wam przypomina? ;) Piękny zapach! Może nie na tyle, bym chciała mieć go w formie dużej świecy, ale do wosków na pewno jeszcze powrócę. 6/6



YANKEE CANDLE - HONEY GLOW (klik)
"Delikatny, urzekający aromat słodkich perfum stworzy przyjemnie ciepły, pogodny nastrój."
Honey Glow należał do zapachów, które po zapowiedziach z góry przekreśliłam. Nie lubię miodu - w ogóle - ani jeśli o kwestie smakowe chodzi, ani o zapachowe. Wszystko, co pachnie miodem jakoś automatycznie mnie odrzuca. Po realnym powąchaniu wosku na sucho, stwierdziłam, że pachnie pięknie. (Ach, ta moja przewrotność...). Nie udało mi się niestety uniknąć zapachu miodu, bo jest on wyczuwalny w pierwszej kolejności, a jednak dodatek otulającego piżma (bo również go tu wyczuwam) sprawia, że zapach staje się o wiele cieplejszy i przyjemniejszy w odbiorze. Słodki, kojący, odprężający, tak bym go określiła. Zdecydowanie nadaje się do palenia w chłodne, jesienne wieczory. 5-/6



YANKEE CANDLE - GINGER DUSK (klik)
"Orzeźwiający zapach powietrza o zmierzchu przywróconego do życia dzięki energii ostrych, orzeźwiających przypraw z odrobiną ostrych cytrusów."
Ginger Dusk wspominać będę jeszcze przez długi czas jak najgorzej. Największe rozczarowanie tegorocznej jesiennej edycji Q3 2014. Na sucho? Ideał. Piękny, cytrusowy zapach. Spodziewałam się, że później będzie już tylko lepiej. Tymczasem jak było już w kominku? Koszmar w najczystszej postaci! Moje pierwsze i jedyne skojarzenie - kostka do WC i inne tego typu łazienkowe preparaty do sprzątania.. Do tego wyczuwalne były też dla mnie mydlane nuty, czego bardzo nie lubię. Cóż, z pewnością nie chciałabym, by tak pachniał mój dom.. Bardzo ostry, intensywny, wręcz nachalny. Miał w sobie coś bardzo duszącego, co wręcz odbierało oddech. Bolała mnie od niego głowa. Nie polecam, a szkoda, bo tak przyjemnie się zapowiadał.. 1/6



YANKEE CANDLE - AMBER MOON (klik)
"Czarujący urok ciepłego, złotego bursztynu z dodatkiem intrygującego aromatu paczuli i drzewa sandałowego."
Amber Moon był pierwszym zapachem z tej kolekcji, który odważyłam się odpalić. Powód? Wąchany na sucho spodobał mi się najmniej. Mam to do siebie, że przekornie lubię zaczynać od zapachów - w moim odczuciu - najgorszych, by później móc już tylko delektować swoje nozdrza tymi najprzyjemniejszymi. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj drzewo sandałowe i zapach bursztynu. Nie powiedziałabym jednak, by był on ciepły, taki jaki lubię. Wyczuwalna jest tutaj też paczula, która ma w sobie coś drażniącego. O dziwo, po rozpaleniu wosku w kominku znika cały ten drażniący, ostry aromat, który tak razi mnie przy wąchaniu wosku na sucho. Staje się o wiele cieplejszy i łagodniejszy. Nie jest mocny i z pewnością nie czuć go w całym domu, co oceniam akurat na plus. Nie wiem, dlaczego, ale kiedy się pali ja wyczuwam w nim nuty, których tutaj absolutnie nie ma - delikatny, słodki karmel i ciepłe, otulające piżmo. Nie są to jednak dominujące nuty (a szkoda), przez co pewnie nie umiejscowię go na liście moich ulubieńców. Niewiele mu jednak do tej listy brakuje! Ma w sobie coś ciepłego, kremowego, coś co fantastycznie otuli, zwłaszcza w chłodne, jesienne wieczory. Zapach jest bardzo zaskakujący, zmienia się diametralnie, dlatego absolutnie nie polecam sugerować się przy wyborze jego zapachem "na sucho". Później nie ma on z nim nic wspólnego. Jest o wiele lepszy! Ma w sobie coś niezwykle eleganckiego. "Drogie" nuty, jakie wyczuwalne są m.in. w ekskluzywnych sklepach czy perfumeriach. To bardzo znajomy mi i charakterystyczny zapach, który z pewnością doskonale zna każda z nas, a który niezwykle ciężko jest mi jakoś sensownie opisać. Jestem zaskoczona, bardzo, bardzo pozytywnie! :) Naprawdę przepiękny zapach! 5/6



YANKEE CANDLE - CRANBERRY PEAR (klik)
"Świeże gruszki skropione syropem żurawinowym."
Jeśli znacie mnie już choć troszkę, to nikogo chyba nie zdziwi fakt, że z największym utęsknieniem oczekiwałam zapachu Cranberry Pear. Wielokrotnie już  czytałam Wasze zachwyty na temat tego zapachu i z ręką na sercu muszę przyznać, że były one uzasadnione. To chyba jedyny zapach, który urzekł mnie zarówno wąchany na sucho, jak i odpalony już później w kominku. Jest przepyszny! Od samego początku, aż do samiuteńkiego końca! Aż chciałoby się go zjeść! :) Nie wiem co prawda, czy aby na pewno wyczuwam tutaj gruszki (raczej nie, ale to dobrze, bo nie lubię gruszek :D), ale jestem nim zachwycona. Zaliczyć go można z pewnością do zapachów słodkich. Ale nie takich wiecie, ekstremalnie słodkich, że aż mdlących. Jest słodko-kwaśny. Troszkę cierpki. Ma idealnie wyważone proporcje, co sprawia, że żadna ze stron nie przeważa, a zapach tym samym rozbudza jeszcze większą ciekawość. Bardzo dobrze wyczuwalny w całym domu, nie drażni, nie powoduje bólu głowy, nie dusi. Sprawia, że nabierzecie ochoty na coś słodkiego. Fanki żurawiny (ogółem), jak również tej we woskach od YC na pewno będą nim zachwycone. Kojarzy mi się też z gumą do żucia z dzieciństwa, której smaku już od dawna nigdzie nie mogę odnaleźć. Wiśniowa Hubba Bubba - pamiętacie? To jest dokładnie to! Tęsknię za nią! :D Po dłuższej chwili od zapalenia mocno kojarzy mi się też z wiśniową galaretką w delicjach szampańskich, mniamciu! Ten zapach aż chciałoby się jeść garściami! :D W moim odczuciu to najlepszy zapach całej tej edycji, choć wszystkie (poza Ginger Dusk) są warte uwagi i zakupu. ;) 6/6



Jestem ciekawa czy któryś z nich Was zaciekawił? A może macie je już u siebie? :) Co myślicie o najnowszej jesiennej kolekcji? :)

52 komentarze:

  1. Ja taki jeden wosk przełamałam i włożyłam pół szafy, a pół do szafki na buty - przebija wszystkie odświeżacze :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem sama :D w całym domu poukładane po szafkach kawałki wosków :D spisują się świetnie :P

      Usuń
    2. kurcze, to może i ja spróbuję ? :D

      Usuń
  2. niektórzy uwielbiaja figę, niektórzy nie - dlatego muszę wypróbować wszystkie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bierz, fajowe są :D ale za ginger dusk nie chcę oberwać! jest naprawdę brzydki :P

      Usuń
  3. A wiesz co, mi figi koajrzą się z kaszką manną ja nie wiem czemu ale tak. Kaszka na mleku z figami. Świr ze mnie, haha. Gruszka jest przeprzeboska, ja tam czuje też odrobine igliwia. Dla mnie cała ta seria jest świetna, nawet imbri, który jest numerem dwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo :D w sumie... czy ja wiem? może faktycznie trochę zalatują tą kaszką? :D fajny trop! :D

      Usuń
  4. Każda ma coś w sobie. Ciekawi mnie jak faktycznie pachnie ta imbirowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w poniedziałek złożyłam zamówienie i czekam, czekam.... Może jeszcze dziś, może dopiero jutro...:) Ale już się doczekać nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nigdy nie miałam nic z Yankee Candle, choć firma znana mi od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie zapachem trafia w dziesiątkę Amber i Ginger reszta to nie moja bajka

    OdpowiedzUsuń
  8. mi tam się ginger dusk podoba ;) ale figa jest rzeczywiście cudna! poza tym wszystkie zapachy z tej serii bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. udała im się ta seria ;) aż jestem ciekawa zimowej! ;)

      Usuń
  9. Akurat te dwa woski, które chciałam kupić oceniłaś 6/6 :D chyba będę w końcu musiała kliknąć kilka aby sobie umilać wieczory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to super, cieszę się, że mamy podobny gust ;) klikaj koniecznie! ;)

      Usuń
  10. Właśnie czekam na paczuszkę z wszystkimi powyższymi zapachami. Po przeczytaniu twojego posta jeszcze bardziej nie mogę się doczekać! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super ;) bardzo mi miło ;) i jak zapaszki?

      Usuń
  11. Lubię smak fig, dlatego chyba pewnie pierwszy wosk mnie najbardziej zainteresował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się ;) ja chyba będę musiała w końcu fig spróbować :D

      Usuń
  12. Ja bym przygarnęła gruszeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wąchałam je, ale żadnego nie kupiłam. Chyba ten miodowy najbardziej przypadłby mi do gustu.

    Szkoda i to wielka szkoda, że figa nie jest zielona. Uwielbiam zielone figowe zapachy, a taka "figa spożywcza" to już nie to... ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie znam żadnej figi, ale wierzę, że mogłaby być jeszcze piękniejsza :)

      Usuń
  14. Szkoda że ginger dusk okazał się marny :( cranberry pear na pewno kiedyś kupię :)
    PS. Swoich zapachów jeszcze nie odpalałam, za bardzo mi szkoda czekam aż jeszcze chłodniej się zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swoich, tzn.? ta konkretna jesienna kolekcja, czy masz jeszcze jakieś kąski? ;)

      Usuń
  15. Muszę uzupełnić moje zapasy YC ;) !

    OdpowiedzUsuń
  16. Cranberry Pear najbardziej do mnie przemawia <3

    OdpowiedzUsuń
  17. A mi od figi chciało sie, delikatnie mówiąc wymiotować ;) I rozbolała mnie głowa. Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak miałam w zasadzie tylko dwa razy w życiu z YC - z red velvet i turquoise sky :D

      Usuń
  18. Figi są słodkie więc pewnie i ten wosk też :) mam na niego ochotę :) na żurawinową gruszkę też, ale skoro mówisz, że trochę pachnie wiśnią to nie wiem, bo za wiśniami nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, dobrze wiedzieć, dziękuję :) tak, jest słodki :) nie, nie, ona nie pachnie wiśnią - pachnie żurawinką, taką kwaskową, ale moje skojarzenie powędrowało do wiśniowych klimatów, bo taki ogólny posmak jest podobny :D tak głupio to brzmi, nigdy nie umiem tego wytłumaczyć, ale tak jak np. inni czują dotyk kolorów (czy jakoś tak), tak ja czuję zawsze smak zapachów ;)

      Usuń
  19. Jedynie honey glow mi z tych pasuje i ciągle się pali w kominku :D

    OdpowiedzUsuń
  20. ostatni wosk to także mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Każdy z zapachów wodzi na pokuszenie, ale póki co jeszcze tych nowości nie nabyłam :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie pierwsze miejsce ma Amber Moon,drugie Honey Glow i Wild Fig.Pozostałych nawet kijem nie tknę.Ale te trzy dla mnie zacne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja kupiłam sobie ostatnio coś zastępczego, a mianowicie świeczki zapachowe w ikei...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja, o dziwo, nie wypróbowałam jeszcze żadnej z tych jesiennych nowości, ale najbardziej ciekawi mnie chyba Cranberry Pear i Wild Fig :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...