poniedziałek, 29 września 2014

Magik Beanz, czyli jak palę fasolę?

Pewnie zastanawiacie się teraz: "czy ona oszalała?", "za dużo słońca?", "za mało tlenu?", "wzywać lekarza?!". Uspokajam! Jeszcze nie potrzeba. :D Od dłuższego już czasu sklep www.aromatella.pl posiada w swoim asortymencie coś, czego jeszcze do tej pory chyba nie miał nikt - fasolki zapachowe Magik Beanz marki Busy Bee Candles.

Marka jest mi znana już chociażby ze swoich fantastycznych sojowych wosków, które recenzowałam TUTAJ. Producent wpadł jednak na rozwiązanie bardzo wygodne i przede wszystkim znacznie wydajniejsze, aniżeli same woski. Fasolki zapachowe umieszczone są w plastikowym przeźroczystym pojemniczku. W każdym znajduje się piętnaście sztuk. Ważą niewiele, są wygodne, przejrzyste i przede wszystkim w pojemniczku nie wietrzeją. W związku z czym bez obaw możemy je przechowywać nawet przez kilka tygodni, jeśli akurat nie mamy ochoty ponownie ich rozpalać.

Jak przystało na woski (a właściwie fasolki) sojowe, rozpuszczają się w mgnieniu oka - 30 sekund, maksymalnie 1 minuta. Czynią to nawet pod wpływem ciepłych dłoni (rzecz jasna, wówczas o wiele wolniej ;)) ) Fajne jest w nich również to, że po kilkukrotnym wypaleniu poszczególnych zapachów, zamiast je wyrzucać, można wykorzystać je do smarowania skórek wokół naszych paznokci.



Fasolki zapachowe Magik Beanz od Busy Bee Candles dostępne są TUTAJ w cenie 9,90 zł za poszczególny zapach. W każdym pudełku znajdziemy około piętnastu woskowych fasolek. Zakładając, że do kominka wrzucimy 2-3 sztuki, to powinno nam to wystarczyć na co najmniej 5-7 jednorazowych rozpaleń tealightu. Warto jednak dodać, że choć małe, to porażają swoją siłą, w związku z czym zapewniam, że sztuki jednorazowo wrzucone, swobodnie mogą być rozpalone jeszcze raz czy dwa. Później proponuję dołożyć nowe lub zmienić całkowicie zapach. To, ile fasolek wrzucicie do kominka, jest w dużej mierze uzależnione od pojemności Waszego kominka i od tego, jak dużą "siłę rażenia" zapachu chcecie uzyskać.

 Mój ukochany kominek z Aromanti (KLIK) nie jest zbyt pojemny, mieszkanie również mam niewielkie, w związku z czym najczęściej wrzucałam po prostu po jednej - maksymalnie dwóch - fasolkach i w zupełności mi to wystarczyło. Jak wszędzie, są zapachy, które czuć mocniej (w związku z czym nie potrzeba nam wielu fasolek), a są też takie, dla których dwie sztuki to niezbędne minimum, które powinno znaleźć się w naszym kominku. Zapraszam na prezentację zapachów, które posiadam.


1/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - SERNIK Z JAGODAMI (BLUEBERRY CHEESECAKE) - dostępne TUTAJ.
"Jeśli lubisz sernik, przygotuj się na miłość od pierwszego powonienia!"
Blueberry Cheesecake był tym zapachem, którego obawiałam się chyba najmocniej. Wiecie doskonale, jaką miłością darzę woski Yankee Candle, prawda? A mimo to nie znoszę w nich takich jadalnych, babeczkowo-ciasteczkowych zapachów (choć były wyjątki). Ciekawość jednak zwyciężyła i musiałam go wypróbować. Na początku, przed rozpaleniem, wydawało mi się, że rzeczywiście się nie polubimy. Miłość przyszła nieco później. I to od pierwszego powąchania! Jest po prostu przepyszny! Niezwykle smakowity, niemalże jadalny zapach ciepłych, mięciutkich jagodzianek czy ciepłych muffinek z jakimś jagodowym nadzieniem. Rozpływa się w... nosie? Nie, wróć, to ja się przy nim rozpływam i to dosłownie. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak bardzo mnie zaskoczy i oczaruje. Robię się po nim autentycznie głodna, nabierając ochoty na coś smakowitego i puchatego. Idąc tym tropem dalej, możemy wyczuć w nim praktycznie wszystko, co tylko jagodowe:  rożki, świeże koktajle czy nawet jogurty z obecnością tychże właśnie owoców czy samego posmaku. Pychota! Nie wyobrażam sobie, że mogłybyście go pominąć, decydując się na ich ewentualny zakup! Bardzo intensywny, ale w żadnym razie nie jest duszący czy też przytłaczający. Mój ulubieniec! 6/6



2/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - ANIOŁ (ANGEL) - dostępne TUTAJ.
"Anioł rozpoczyna się luksusowymi, rześkimi nutami cytryn, maliny, miodowego melona i czarnych porzeczek."
Zastanawiam się, co sprawiło, że pokusiłam się na ten zapach i właściwie nie bardzo wiem... Teraz, kiedy czytam nuty zapachowe nawet nie czuję się nim zainteresowana. ;) Angel jest w mojej opinii bardzo zwyczajny. Nie dosyć, że praktycznie niewyczuwalny, to pachnie też jakoś tak... bez szału. Nie skojarzył mi się zupełnie z niczym. Jedyne, co gdzieś tam zaświtało mi po nim w głowie, to to, że rzeczywiście ma w sobie coś ekskluzywnego. Na upartego można powiedzieć, że jest to właśnie ten "miodowy melon". Cytryn, malin i czarnych porzeczek nigdy w nim nie wyczułam. Myślę, że jest to pozycja, którą bez żalu można pominąć. 2/6



3/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - SZARLOTKA Z WANILIĄ (APPLE PIE & CUSTARD)  - dostępne TUTAJ.
"Pyszny zapach gorącej szarlotki polanej waniliowym sosem."
Na liście ulubieńców z powodzeniem mogę umieścić też Apple Pie & Custard. Zapach tak bardzo nieoczywisty w swojej oczywistości, że... głowa mała... ;) Z pewnością nie kojarzy mi się jednak z ciepłą szarlotką, nie wiem, może jestem dziwna... Oczywiście wyczuwam w nim jabłka, ale są one raczej lekko kwaskowe (piękne!), aniżeli połączone z ciepłym ciastem. :) To zapach bardzo jadalny, słodki, przypominający domowe zacisze. Wyczujemy tu nutę słodkiej wanilii, ale mnie najbardziej skojarzył się z "wodnistymi lodami"... :D Nie mam pojęcia jak one się nazywały (nazywają?), ale były w takiej papierowej tubce, spłaszczone od dołu i jedząc je, trzeba je było od dołu "popychać" ku górze. :D Jak byłam mała to strasznie je lubiłam. Smak dzieciństwa odnaleziony! Naprawdę piękny! :) 6/6



4/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - KARAIBSKI PONCZ (CARIBBEAN PUNCH)  - dostępne TUTAJ.
"Pyszny zapach egzotycznych owoców zmiksowanych do perfekcji! Mango, papaja i kokos, to tylko niektóre z nich. Spróbuj tego niebiańskiego napoju!"
Z zapachem Caribbean Punch znamy się już doskonale, gdyż miałam go już kiedyś w formie dużego pojedynczego wosku. Był jednym z moich ulubieńców i nadal w tej kwestii niewiele się zmieniło. Uwielbiam go! Jest zapachem niezwykle ciepłym, pełnym optymizmu... Na myśl od razu przywodzi dalekie ciepłe kraje, błogie lenistwo nad brzegiem morza, spokój i relaks... Jest świeży, bardzo energetyczny, słodko - owocowy. To właśnie taki smaczny koktajl z mango. Nie wiem, jak pachnie papaja, więc nie odniosę się do jej obecności (albo jego braku) tutaj. Przyjemniaczek, który sprawia, że w obliczu nadchodzącej jesieni jeszcze bardziej zaczyna się tęsknić za wiosną i latem. :) 6/6



5/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - LIKIER ŚMIETANKOWY (IRISH CREAM)  - dostępne TUTAJ.
"Niebiański i jedwabisty aromat, łączący mocną górną nutę whisky i bogatą, głęboką bazę śmietankową. Po połączeniu są po prostu wyborne!" 
Irish Cream nie da się odmówić uroku. ;)  Nazwa jest w stu procentach adekwatna do samego zapachu. To po prostu czysty likier śmietankowy. Zapach mocno "alkoholowy", a zarazem też nieco lodowy. Chłodna, ale też słodka mieszanka. Może zawrócić w głowie. ;) Żałuję jedynie, że nie czuć go mocniej. Zapach sam w sobie piękny, ale odejmuję trochę za średnią intensywność. 4/6



6/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - CZERWONA POMARAŃCZA (BLOOD ORANGE)  - dostępne TUTAJ.
"Słodki, ale z cytrusowymi kwaskowatymi nutkami pobrzmiewającymi w tle."
Kolejnym z moich faworytów bezsprzecznie został Blood Orange! Cudowny zapach dzieciństwa i w zasadzie nadal czasów obecnych. Obowiązkowa pozycja dla łasucha! Pachnie jak połączenie cytrynowo-pomarańczowej Mamby, słodkich żelków i rozpuszczalnych gum do żucia (jak np. mojej ulubionej różowej Fruit-telli)! Absolutnie wspaniały i przesłodki! <3 Bardzo dobrze wyczuwalny w pomieszczeniu. 6/6



7/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - GREJPFRUTOWA EKSPLOZJA (GRAPEFRUIT BURST)  - dostępne TUTAJ.
Zapachy cytrusowe udały się im jak mało którym markom. Naprawdę. Żaden z nich nie pachnie "klozetem", co naturalnie ogromnie mnie cieszy. :D Nad tym zapachem także nie ma się co za dużo rozgadywać, pachnie po prostu jak najsmaczniejszy na świecie czerwony grejpfrut. Eksplozja świeżości, słodkości i kwaskowych nut. Jeśli tak jak ja je kochacie, będziecie zachwycone tym zapachem. Bardzo naturalnie odwzorowany i przede wszystkim wyczuwalny, choć mógłby jeszcze mocniej. ;) 5+/6



8/ BUSY BEE CANDLES - FASOLKI ZAPACHOWE - SŁODKIE PIANKI (MARSHMALLOW DELIGHT)  - dostępne TUTAJ.
"Niemal jadalny zapach pysznych, puszystych, lekko ciągnących się i baaardzo słodkich pianek. Pełen miłych wspomnień i naprawdę smakowity!"
Największy problem z określeniem zapachu miałam z Marshmallow Delight. Choć pozornie tak oczywisty, dostarczył mi najwięcej "zmartwień" jeśli o kwestie skojarzeniowe chodzi. ;) Opowiem więc go w nieco chaotyczny sposób, suchymi skojarzeniami, wybaczcie. Po pierwsze - wata cukrowa. Po drugie - czekoladowy Góralek (batonik). Po trzecie - słodkie pianki. Bardzo słodki, jadalny zapach. Dość mocno wyczuwalny w domu. A do tego jak urokliwy! ;) Wygląda najbardziej zachęcająco! :D 5+/6



Uważam, że prezentują się niezwykle urokliwie i same w sobie są świetną alternatywą dla całkowitych wosków. :) Na myśl przywodzą mi słodkie cukierasy, dlatego jeśli macie dzieci, to raczej je przed nimi chowajcie! Łatwo się pomylić, a i ja sama mam ochotę je zjeść i trochę poprzegryzać, pachną tak smakowicie! ;) Naprawdę polecam. To jedyne woski, przy których jeszcze nigdy nie odczułam bólu głowy, niezależnie od kategorii zapachowej czy ich intensywności. Bardzo, bardzo je lubię! Spośród pokazanej tutaj ósemki, moi niekwestionowani faworyci to Blueberry Cheesecake, Blood Orange, Caribbean Punch oraz Apple Pie & Custard, dlatego jeśli macie podobny gust zapachowy do mojego, bierzcie je bez zastanowienia! ;)


Co myślicie o fasolkach zapachowych Magik Beanz od Busy Bee Candles? Spotkałyście się już z nimi wcześniej? Jaki zapach Was kusi? :) Na stronie jest jeszcze mnóstwo innych do wyboru.

112 komentarzy:

  1. o jej, jakie cudeńka. Musze je mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Skojarzyly mi sie te fasolki z harrym potterem! Po przeczytaniu zrobilam sie glodna, co dopiero by bylo po powachaniu? Jednak ciekawa jestem tego pierwszego zapachu. Te lody to chyba po prostu wodne lody :D Acha, po przeczytaniu o klozetowych cytrusach zaczelam sie trzasc ze smiechu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że się tak (może) głupio zapytam - dlaczego z harrym potterem? :D (nie czytałam ani nie oglądałam, więc nie skumałam bazy :D )

      haha, cieszę się :D po powąchaniu też byś się zrobiła głodna, a po samym rozpaleniu ślina kapałaby Ci z buźki, słowo! :D a co do tych lodów - hahah, no nie wiem właśnie jakie to... może faktycznie tak najzwyczajniej, jak mówisz? :D to dobrze! śmiech zawsze wskazany! :D ale rozumiesz, często trafiam na takie łazienkowe zapachy, jeśli o cytrusy idzie i one są nie do wytrzymania :P za to tutaj? baaajka! :)

      Usuń
    2. Bo w Harrym były fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta :D i nawet zrobili je w rzeczywistości, ale nigdy nie jadłam :P to może ktoś tu nam powie jeszcze co z tymi lodami :D a tak w ogóle to ja się przyznam że nie używam nic takiego zapachowego - zraziłam się kiedyś jakimiś właśnie byle jakimi zapachami, no a jak byłam młodsza to miałam jakieś takie podgrzewacze na olejki, świeczki ... wcale to nie pachniało tylko walało się później po domu. I jakoś do tej pory nic nie kupowałam, bo wydawało mi się że nie będę zadowolona. Nooo ale chyba jednak powinnam się skusić na coś współczesnego, skoro tu już takie "pyszności" wymyślono :D

      Usuń
    3. rozumiem ;) właśnie takie byle jakie zapachy/marki potrafią mocno zrazić :( ja np. nie jestem w stanie palić olejków zapachowych, bo głowa mi od nich pęka. jedynie woski zdają egzamin ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. nie dziwię się, są naprawdę cudaśne :D

      Usuń
  4. Ale super pomysł! Nie wiedziałam, że są woski w takiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, prawda? ;) od razu mi się spodobały jak tylko je zobaczyłam na stronie Aromatelli :)

      Usuń
  5. Pięknie wyglądają jako ozdoba, ale również jako prezent

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! ;) W zeszłym roku właśnie na święta w grudniu pojawiło się mnóstwo zapachowych nowości, ciekawe jak będzie w tym roku ;)

      Usuń
  6. Oboze dopiero co musze pojechać odebrać woski od bb, a tu juz Fasolki musze kupic : p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zawiodłaś mnie :D Zastanawiałam się czy znajdzie się grejfrut i proszę jest i to nawet Grejfrutowa eksplozja <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze o Tobie myślę, jak go rozpalam :D Musisz go mieć! <3

      Usuń
    2. No muszę zdecydowanie :D Od tygodniu zabieram się za zrobienie zamówienia ale Ty ciągle coś dokładasz że już sama nie wiem co wybrać :D <3 <3

      Usuń
    3. jestem okropna! wybacz mi! :D

      Usuń
    4. Mój portfel cię nie lubi :D ale jak cię normalnie uwielbiam :*

      Usuń
  8. Nie wiedziałam czegoś takiego - a wygląda...magicznie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nazwa w pewnym stopniu zobowiązuje :D

      Usuń
  9. Do mnie nie trafiają... Miałam 3 te pudełka i wsypałam całe Angel i ledwo co czuć...
    JEDYNY zapach który lubię z Busy Bee to Snuggles! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przeczytałaś w ogóle co napisałam o Angel? :P

      Usuń
  10. Fajnie to wygląda ;) Ja póki co jestem wierna Yankee Candle, ale to głównie na zapasy, jakie mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, u mnie też Yankee Candle są na pierwszym miejscu i w serduchu <3 Ale poza nimi to takie największe i najlepsze wrażenie na mnie zrobiły właśnie woski od Busy Bee Candles :)

      Usuń
  11. prezentują się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję się skuszona :3 uwielbiam jak mi pachnie w domku :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam ich ale z ogromną chęcią bym wypróbowała :P póki co mam doćc dużo wosków i muszę je pozużywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, Kochana, nie chciałabyś wiedzieć, ile ja ich mam! :D i to jest taka śmieszna radocha jak sobie je wszystkie wysypię np. na dywan i podziwiam ogrom tej kolekcji :D mam do nich taki straszny sentyment, że nawet papierka nie wyrzucę :D

      Usuń
  14. Mmm, też uwielbiam serniczek jagodowy, to opbowiązkowa pozycja wśród zapachów BB fenomenalny :) co de reszty mam podobne odczucia co ty :) grejfrut to mój zdecydolwany ulubieniec, wreszcie znalazłam jego idealne odwzorowanie. za to czerwone pomarańcze zawiodły mnie, liczyłam na bardziej wytrwany, kwaskowy zapach, nie ejst brzydki, ale to nie to :( i kolejny raz powiadam, musisz spróbować bejkonu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałabym, nie wiem czy już miałaś, ale jeszcze pomarańczki z goździkami, ja je uwielbiam, idelane :)

      Usuń
    2. Kochanie, bekon to mi się już śni po nocach, muszę go mieć!!! :D Uwielbiam zapach bekonu, w ogóle wszystko co bekonowe i chcę też mieć ten wosk! Aaaaa! (Mikołaju, słyszysz mnie?) hihi :D

      cieszę się, że masz takie same odczucia :D a może jeszcze mi jakiś zapach polecisz? :D a co do bloog orange, to powiem Ci, że ja też się spodziewałam czegoś innego, ale z racji tego, że kochałam zawsze żuć gumy albo pożerać te rozpuszczalne to uwielbiam ten zapach, bo właśnie z nimi mi się on kojarzy :D

      pomarańcze z goździkami jeszcze u mnie nie gościły, ale w takim razie zapisuję, bo mamy chyba bardzo podobny gust! :D

      Usuń
    3. Wosk jest świetny, wydaje mi się, że nawet ciekawszy od słynnego mmm bacon! od yankee. Fibci też by się spodoabał, Libra chodziła koło kominka jak wariat, a pudełeczku z samy woskiem, raz musiałam ratować z psiej paszczy :D

      Z moich ulubionych to napewno cukierki z colą, coś pięknego :D bardzo lubię tez banana bonkers i pinacolade, jest mega soczysta i idelanie wyważona :) całkiem ciekawa jest tarta limonkowa i ciasto z cytrynką. i przede wszytskim must have na zime, zimowy las. Świez, lekko ostro, tak jak chłodne zimowe powietrze :)

      Usuń
    4. a to całkiem możliwe, bo bekon lubi :D mam nawet dla niej jakieś psie ciasteczka bekonowe i je uwielbia :D w ogóle to pachną tak fajnie, że sama się czasem zastanawiam czy jej ich nie zjeść, hahah :P na pewno by mi się spodobał, ale nigdy go nie było jak chciałam ;)

      cukierki z colą też mam, masz rację, są wspaniałe! <3 wszystkie Twoje propozycje mnie zainteresowały :) miałam jedynie spore wątpliwości co do tarty limonkowej, ale chyba zaryzykuję następnym razem :) bo tak właściwie to w ich woskach nie ma brzydkich zapachów - jedyna kwestia to chyba intensywność, bo niektórych w ogóle nie czuć, albo tracę węch na starość? :D (oby nie, bo do tej pory to był mój największy 'atut' hahah :D )

      Usuń
  15. pierwszy raz widzę ;) ehe, co to ludzie nie wymyślą :) ale wygodne jest, nie trzeba łamać fasolek, wrzuci się jedną i spokój ;) z chęcią bym wypróbowała jakiś zapaszek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam ich woski w zwykłej formie, ale te fasolki bardziej mi się podobają - nie dość, że takie inne i fajnie wyglądają, to jeszcze praktyczniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje, chociaż uwielbiam obie formy ;)

      Usuń
  17. Cały czas mnie kusisz jak nie yankee to co innego ;D Najbardziej mnie zaciekawiły sernik z jagodami i czerwona pomarańcza, dużo ich jest to na długo starczą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, przepraszam, Kochana :D

      Usuń
    2. Nie masz za co to ja za słabo się opieram tym pokusom ;)

      Usuń
  18. Gdybym nie przeczytała, że to woski pomyślałabym o smakowitych żelkach :D U mnie w pudełeczku na chłodniejsze dni czekają jeszcze woski YC bo ja w tej kwestii jestem 100 lat za murzynami :PP

    OdpowiedzUsuń
  19. pierwszy raz widzę i jestem ich bardzo ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale kusisz tymi woskami! Ja muszę najpierw wykończyć zapasy YC, które mam w szafce, ale już robię sobie listę co nowego kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy w życiu tych fasolek nie widziałam, ale powiem Ci, że bardzo mnie zainteresowałaś, szczególnie te jegodowe kuszą :) No pomarańczka także.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, cieszę się, że Cię nimi zainteresowałam ;)

      Usuń
  22. Nooo widzę pierwszy raz szczerze mówiąc:) Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz widzę coś takiego. Myślę, że to jednak wygodniejsze rozwiązanie niż woski, które trzeba łamać i kruszyć, zasypując przy okazji wszystko naokoło. Na pewno bliżej się zapoznam z ofertą firmy, bo uwielbiam woski zapachowe.
    Ps. Śliczny ten kominek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też prawda, są wygodniejsze, chociaż akurat te sojowe z busy bee candles są ogólnie bardzo fajne, bo żaden się nie kruszy i łatwo się z nimi obchodzic ;) cieszę się, że Cię nimi zainteresowałam ;) i dziękuję! kominek uwielbiam i też tak nieskromnie przyznaję, że jest cudowny ;)

      Usuń
  24. Nigdy nie słyszałam o takich fasolkach... jagodowe mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie się prezentują, a jak jeszcze pachną tak jak piszesz, to bomba ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam tych produktów, ale zapachy wydają się być kuszące! :) ja palę jedynie olejki i też jestem zadowolona :))
    Buziaki, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie koniecznie polecam Ci spróbowac, na pewno się zakochasz! ;) ja z olejkami mam niestety problem, bo jako jedyne powodują u mnie ból głowy :( buziaczki! ;)

      Usuń
  27. Nie znam, ale chętnie bym je powąchała:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie słyszałam o tych fasolkach, ciekawa jestem zapachów. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie są warte zainteresowania ;)

      Usuń
  29. Ale rewelacja! Chcę te cudne fasolki <3 Szczególnie zaintrygował mnie zapach sernika z jagodami.
    Kosmetasia, jak możesz pokazywać takie rzeczy! :D Nie dość, że zgłodniałam to chyba znowu odchudzę swój portfel, haha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dziękuję, Kochana :D i przepraszam :D po prostu jak jest coś tak fajnego, to aż szkoda o tym milczeć :D

      Usuń
  30. Haha! Nie wiem czemu, ale dostałam ślinotoku po tym wpisie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy to dobrze, ale cieszy mnie to :D

      Usuń
  31. Nie słyszałam jeszcze o tych fasolkach i bardzo mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Naprawę wyglądają uroczo, myślę że będą udane na prezent :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Marzą mi się te FASOLKI :) Może kiedyś skuszę się na ich zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mi bardziej przypomina ziarenka kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to również ;) zwłaszcza przy zapachach kawowych, które są faktycznie brązowe :D

      Usuń
  35. fajna forma tych fasolek :D ja ostatnio na targach kupiłam woski właśnie Busy Bee i m.in. ten blueberry cheesecake, w opakowaniu już super pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się w opakowaniu aż tak nie podobał, dopiero po rozpaleniu jest super extra! :D rozpalaj prędko! ;) co jeszcze kupiłaś? ;)

      Usuń
  36. Lepiej żebym tam nie wchodziła bo znów pójdę z torbami :D Ale tak mnie kusisz Ty niedobra kobieto! :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, przepraszam, Kociaku! :D wybaczysz? <3

      Usuń
  37. Pierwszy raz spotkałam się z woskami w takiej postaci, ale nabrałam na nie wielkiej ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny pomysł z tymi fasolkami! Ahh te o zapachu pianek wyglądają słodkko <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :D też mi się najbardziej podobają :D

      Usuń
  39. Odpowiedzi
    1. no baaaa! byle czego bym Ci nie poleciła ! :D

      Usuń
  40. Nigdzie nie spotkałam ale na bank zamówię ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :D no właśnie ja chyba też mało w blogosferze o nich czytałam ;D

      Usuń
  41. tego jeszcze nie było - coś niesamowitego

    OdpowiedzUsuń
  42. ale uroczo wyglądają hehe pierwszy raz o nich czytam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie chyba mało o nich na blogach, bo też rzadko na nie trafiam, o ile w ogóle :D a szkoda, bo są wg mnie naprawdę hitem ;) i zaraz po YC to moje ulubione woski, bo od żadnego zapachu nie boli mnie głowa :) tutaj masz dwie opcje - albo zapach jest ładny i średnio wyczuwalny, albo jest mocny i fantastyczny :D inne się nie zdarzają ;)

      Usuń
  43. Pierwszy raz się z nimi spotykam, ale wyglądają super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście ;) w takim razie cieszę się, że czytasz o nich u mnie :D

      Usuń
  44. Oj kochana ! Uwielbiam takie cudeńka, a ty przykładasz się do mojego zakupoholizmu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Myślałam, że angel będzie przypominał popularne perfumy, jeszcze nie miałam takich fasolek. Lubię zapachy dość intensywne.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale świetne. Nie widziałam wcześniej czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Cudne woski! Obowiązkowo muszę się w nie zaopatrzyć!

    OdpowiedzUsuń
  48. Ale fajowe! Pierwszy raz widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Rzeczywiście jak fasolki :D Chociaż YC robi taką furorę, że nie wiem czy będzie w stanie coś je przebić. Te woski stały się po prostu modne... Chociaż kto wie, może za jakis czas modne będą fasolki z Aromatelli?:)

    OdpowiedzUsuń
  50. już sobie wyobrażam jak pięknie muszą pachnieć <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja ostatnio jestem zakochana w YC, ale te fasolki kuszą żeby je wypróbować ;)) super :)

    OdpowiedzUsuń
  52. wooow pierwsze slysze o nich w ogole.. rewelacja ;D

    OdpowiedzUsuń
  53. Wyglądają uroczo, a przy okazji bardzo fajne jest to, że można łączyć zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Mój krolik mial podobne cukierki ;p
    Fajnie wyglądają i muszą cudownie pachnieć.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...