środa, 17 grudnia 2014

YANKEE CANDLE - Zimowa kolekcja Q4 2014 i moje wrażenia. Który zapach warto kupić?

Cześć, jestem Asia i jestem woskomaniaczką. :) Ale to już na pewno doskonale wiecie. Przybywam dziś więc do Was z nową, zimową edycją Q4 wosków od Yankee Candle. :) Znajdziecie je oczywiście w Mydlarni ChocoBath.pl - dokładnie TUTAJ, ponadto tak jak zwykle każdy zapach macie osobno podlinkowany. :)


Jeśli jesteście ciekawi na jaki zapach warto się pokusić, a jaki spokojnie można sobie odpuścić, zapraszam Was dalej! Mam nadzieję, że ułatwi Wam to wybór, a wiem, że czekałyście na ten wpis. :)


YANKEE CANDLE - ICICLES (klik)
 "Zapach zimowego lasu, pokrytych lodem sosnowych gałęzi i nut pikantnego cynamonu."
Na temat tego zapachu naczytałam się sporo złego i byłam co do niego nieco uprzedzona. Tymczasem okazuje się, że jest całkiem przyzwoity. Okej, może to nie spełnienie moich marzeń, ale jest w porządku. Początkowo skojarzył mi się trochę z olejkiem z miodli indyjskiej (okropny, rosołowo-gorzki zapach) i bałam się, że taki też będzie po rozpaleniu. Sytuacja wygląda jednak tak, że początkowo faktycznie wydaje się intensywny i duszący, jednak po czasie zmienia się diametralnie. Wyczuwam w nim ciepłe nuty cynamonu, może też trochę goździków? Wydaje się być raczej męskim zapachem, ale takim ciepłym i otulającym, a wiecie, że lubię takie nuty. Zaskoczył mnie i zaintrygował jednocześnie. Bardzo wpasowuje się w klimat świąt, zwłaszcza z ukochaną drugą połową. :) Może nie zostanie moim ulubieńcem, ale z pewnością wart jest zainteresowania, bo niczego złego o nim nie powiem. Na pewno znajdzie rzeszę zwolenników. :) 4+/6



YANKEE CANDLE - ANGEL WINGS (klik)
"Piękny zwiewny aromat waty cukrowej, niebiańskich delikatnych płatków kwiatów i bosko kremowej wanilii."
W tym roku bardzo liczyłam na Angel's Wings. Pojawiło się na niego dużo fajnych reakcji, toteż moje nastawienie również było pozytywne. Po powąchaniu go "na sucho" stwierdziłam jednak, że to pewnie nie będzie nic specjalnego. Ot, taki sobie przyjemny, delikatny zapaszek i tyle. Nic bardziej mylnego! To chyba mój tegoroczny ulubieniec! Co ja gadam, nie chyba, tylko na pewno! Po rozpaleniu pachnie naprawdę cudownie. Nie mogę odkleić swojego nosa od kominka, kiedy jego aromat wypełnia domową przestrzeń. Na zdjęciu już napoczęty - wybaczcie, ale nie mogłam się już wtedy opanować, poszedł na pierwszy ogień. :D Dla mnie pachnie on jak połączenie ciepłego, słodkiego karmelu z ... delikatną kokosową masą z Rafaello. Tak! On dokładnie tak pachnie! Na myśl przychodzi mi też pyszna mleczna czekolada, lody z McDonald's z karmelową polewą, czy słodkie toffi. To mój deserowy szczyt marzeń. Ten zapach cały jest jak marzenie! Ponadto od razu przyszło mi na myśl, że pachnie jak moje ukochane perfumy Prada Candy. Też macie takie wrażenie? Jest naprawdę idealny, niczego w nim nie brakuje. Musicie go mieć, bo ja marzę teraz o dużej świecy! <3 6/6


YANKEE CANDLE - CHRISTMAS GARLAND (klik)
 "Aromat świeżo ściętych gałęzi sosnowych i pikantnej żurawiny."
To zdecydowanie jeden z tych zapachów, które nie przypadły mi do gustu. Ale, ale! Myślę, że z pewnością nie mogę zaliczyć go do takich całkowitych niewypałów. Nie podoba się mi, bo kojarzy mi się trochę z jakimś leśnym odświeżaczem do powietrza w łazience. Pachnie dość "łazienkowo". Całkowicie nie mój gust, ale patrząc na niego tak zupełnie obiektywnie, to niewątpliwie jest to zapach kojarzący się ze świętami i z prawdziwą, żywą choinką. Pachnie lasem, igliwiem i właśnie taką leśną świeżością. Ja nie przepadam za takimi zapachami, ale pewnie znajdą się jego zwolennicy. 2/6


YANKEE CANDLE - CANDY CANE LANE (klik)
"Ulubione świąteczne miejsce, w którym pyszne marzenia zrobione są z mrożonej mięty, słodkich ciasteczek i kremowego waniliowego lukru."
To chyba tegoroczna "legenda" blogosfery. Gdzie nie spojrzę, każdy się nim zachwyca. I słusznie! Oczarował mnie niesamowicie. Pachnie jak połączenie mroźnych niebieskich TIC-TACów, odświeżającej gumy do żucia i przede wszystkim (!) obłędnie czekoladowego deseru :D Wąchając go niemal czuję jakbym miała taki pod nosem - pełen owoców (choć ich tutaj nie czuć), przysypanych górą bitej śmietany, cukru pudru, do tego słodka kolorowa posypka, by wreszcie otoczyć to wszystko ciepłą czekoladą. Mmmmm... ślinka cieknie! Również chciałabym mieć go w formie świecy, bo jest po prostu obłędny. Chyba jeden z piękniejszych świąteczno-ciasteczkowych propozycji jakie kiedykolwiek wyszły spod rąk Yankee Candle. Cudo, cudo i jeszcze raz cudo! 6/6


YANKEE CANDLE - BERRYLICIOUS (klik)
 "Dojrzałe soczyste jagody, otulone kremowym waniliowym lukrem."
Berrylicious... mmm! :) Czy Wy to widzicie? Taaak. Czy Wy to czujecie? Mam nadzieję, że tak! Pyszne, niezwykle apetyczne i realistyczne nuty jagód pomieszane z miękkim, jeszcze ciepłym ciastem. Tak bym go opisała. Kojarzy mi się z moim ukochanym plackiem drożdżowym z jagodami. Coś wspaniałego! :) Zapach niezwykle mocny, intensywny, świetnie wyczuwalny w całym domu. Nie dawajcie go za dużo, zwłaszcza jeśli też macie małe pomieszczenia. Ślinka cieknie, kiedy on się pali. ;) 5+/6


Przypominam, że o wiele WIĘCEJ ŚWIĄTECZNYCH ZAPACHÓW i ich recenzji znajdziecie w TYM WPISIE. :) Zeszłoroczny, ale wciąż bardzo na czasie. Zwłaszcza, że tamte zapachy także zasługują na uwagę! ;) Mam nadzieję, że ułatwią Wam one jakoś wybór i uprzyjemnią świętowanie.


Podsumowując, zakochałam się w Angel's Wing i Candy Cane Lane. To z całą pewnością te zapachy, które długo nie dadzą o sobie zapomnieć i których zakup ogromnie Wam polecam. Myślę, że spokojnie zdążycie jeszcze przed świętami, bo w ChocoBath robią przesyłki ekspresowe. ;) Poza tym gdybyście były zainteresowane, to w sklepie pojawiła się też kolekcja Q1 na rok 2015, także można poszaleć! Szczegóły tutaj:
http://chocobath.pl/aromaterapia/


Jestem ciekawa, czy któryś z nich Was zainteresował? Jeśli tak, na który zapach macie największą ochotę? :) Co myślicie o zimowej odsłonie?

42 komentarze:

  1. O rany, zapragnęłam Candy Cane :) Miałam nie kupować już żadnych nowych wosków ale chyba nie wytrzymam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupuj, bo tego na pewno nie pożałujesz, jest cudowny! :)

      Usuń
  2. Candy Cane Lane i ja ubóstwiam :D A Berryliciuos jeszcze nie palony, muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, próbuj. Jest mocno intensywny, ale przyjemny :)

      Usuń
  3. Ja uwielbiam Angels Wings i Candy Cane Lane <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak samo jak ja! <3 To chyba moje ideały zapachowe tego roku <3

      Usuń
  4. Angel Wings właśnie się u mnie pali, jest fenomenalny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też masz ochotę schrupać go razem z kominkiem? ;D

      Usuń
    2. Eee kominek mam brzydki, więc go nie zjem, ale sam wosk bym chapnęła :P

      Usuń
  5. Oj to Candy Cane Lane byłoby chyba dla mnie idealne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. dużo osób się nim zachwyca ;) Dla mnie jest trochę mocny, ale nie można zaprzeczyć, że piękny :D

      Usuń
  7. Kupiłam ten angel's wings i przez opakowanie bardzo byłam rozczarowana jego zapachem, ale wczoraj odpaliłam go i przepadłam po uszy... zapach jest cudowny! W dodatku pół dnia po skończeniu palenia jeszcze czułam jego zapach! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam CCL oraz Icicles i pokochałam je od pierwszego wąchnięcia :) Zamówiłam również Angel Wings, ale dostałam przez pomyłkę 2x Candy Cane ;/ Muszę zamówić koniecznie Angel Wings, rozmarzyłam się po Twoim opisie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, w sumie bym się ucieszyła jakby mi ktoś dał 2x przypadkiem coś, co akurat mi się podoba :D gorzej jakbyś dostała jakiegoś bubla ;) ale rozumiem, rozumiem, chodzi o sam fakt :) A zgłaszałaś, że coś źle przyszło?

      Oj tak, Kochana, naprawdę polecam, bo Angel's Wings to bajka sama w sobie :)

      Usuń
  9. Skrzydła muszę sobie dokupić :D koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! :D rozliczę Cię z tego obowiązku :D :D

      Usuń
  10. Czuje się zmuszona kupić Angel's Wings i Berrylicious :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zimowy las i cynamon? to nie idzie w parze ;/ candy cane lane, angels wings oraz berrylicous mi sie marzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko to nie jest taki "chamski cynamon" (haha :D ) - raczej delikatnie pobrzmiewa w tle i nie wynosi się na prowadzenie, także warto dać mu szansę. ;) też sobie wcześniej nie potrafiłam tego wyobrazić, a jest naprawdę ciekawym połączeniem :)

      Usuń
  12. dosłownie poczułam tą jagodę z ciastem, idealny zapach <3 aż mi ślinka cieknie, chyba sobie upiekę, bo samym zapachem się nie obejdę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze swoich nie paliłam, ale wąchając na sucho siostra powiedziała że Icicles pachnie jej jak domestos, ja już wiem że na pewno będzie mocny ;) Bałam się że Christmas Girland będzie to zapach odświeżacza powietrza i na szczęście nie brałam :) a 3 kolejne już wiem że będą moimi ulubieńcami :D Także moje pierwsze wrażenia pokrywają się z Twoimi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. CCL mam, skusiła mnie ta mięta grające pierwsze skrzypce, przynajmniej na sucho, bo jeszcze go nie odpalałam ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo za rok koneicznie musze pomyslec o takich swiatecznych woskach :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Buuu a ja kupiłam całą kolekcję poza Candy Cane Lane :( Nadrobię chyba przy zakupie Q1. Berrylicious to dla mnie niewypał, strasznie mdły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z powyższych mam tylko Icicles oraz Angel Wings (jeszcze go nie odpalałam). Icicles jest dość specyficzny, ale da się lubić. Według mnie to naprawdę typowo zimowy zapach!

    OdpowiedzUsuń
  18. ja uważam, że cała ta kolekcja jest udana, girlanda świąteczna pachnie jak dla mnie choinką i ten wosk zużyłam w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  19. Isicles mnie kusi zdecydowanie. Angels wings mam i jest cudoooowny :3
    a Candy cane lane już do mnie idzie bo go wygrałam :D więc będę się nim mogła niedługo zachwycać ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Kilka z nich mogłoby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ten ostatni wosk - generalnie jego zapach jest w porządku,chociaż z czasem staje się strasznie mdły...

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam takich samych faworytów! :)
    W nowej kolekcji urzekł mnie jedynie Shea Butter. Cassis był tak brzydki w opakowaniu, że nawet go nie kupiłam, ale ponoć po rozpaleniu jest ładny. Aloes natomiast to świeższa i bardziej roślinna wersja Pink Sands - nie przypadł mi do gustu. Teraz czaję się na najnowsze Malinki! :) I czekam na noworoczną kolekcję z Truflami i innymi słodyczami <3

    OdpowiedzUsuń
  23. jeszcze nie kupowałam żadnej świeczki z tej firmy, jednak czytając coraz więcej dobrych opinii na ich temat, chyba się skuszę pomimo ceny ; ) a ile godzin taki wosk wytrzymuje? :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...