środa, 4 marca 2015

ORIENTANA, AJURWEDYJSKA TERAPIA DO WŁOSÓW. TAK CZY NIE?

Doprawdy, nie mam pojęcia, jak kiedykolwiek potrafiłam żyć bez olejowania włosów? Może mi ktoś wytłumaczyć? Od kiedy wraz z końcem 2013 roku rozpoczęłam z tym swoją przygodę, tak do dziś nie potrafię i nie chcę przestać. Kondycja moich włosów poprawiła się niesamowicie. I jasne, wiem, że nigdy nie dorównam zadbanym niskoporowatym włosom (bo przy moich wysokoporowatych jest to naprawdę trudne), ale porównując ich stan z tym sprzed chociażby 3 ostatnich lat, widzę i czuję ogromną poprawę. Jestem przekonana, że nigdy nie osiągnęłabym tego bez systematycznego olejowania, więc jeśli macie jeszcze w tym temacie jakiekolwiek wątpliwości, rozgońcie je w cztery strony świata. ;) Zaprezentuję Wam moje ostatnie olejkowe odkrycie.


Wspomnę może o najważniejszym, Orientana to polska marka. Inspirację na swoje naturalne kosmetyki podobno czerpią z Azji. Widywałam je od czasu do czasu na blogach, lecz nigdy nie przyglądałam się dokładniej. Dziś wiem, że to był błąd. :) Od dłuższego już czasu w olejowaniu towarzyszy mi ajurwedyjska terapia do włosów. Olejek, który ma sprawić, że nasze włosy będą wzmocnione i gęstsze.


DOSTĘPNOŚĆ I CENA

Olejek dostępny jest np. na www.kalina-sklep.pl, dokładnie pod tym linkiem: KLIK - 22 zł / 105 ml
Wiem też, że występuje w mniejszej wersji - 55 ml, ale nie wiem, czy Kalina ma go u siebie do sprzedaży? Natomiast widziałam, że aktualnie mają promocję, która mówi, że jeśli zakupicie jakikolwiek produkt Orientany (powyżej 40 zł), to olejek dostaniecie gratis do swojego zamówienia. Warto spytać, w jakiej pojemności.


SKŁAD

INCI: Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Sesamum Indicum Oil (olej sezamowy), Lactobacillus/ Lac Ferment (ferment mleczny), Nilibhrungandi Oil (olej Nilibhrungandi) , Elettaria Cardamonum Seed Oil (olej kardamonowy), Ferri Peroxi Dumrubrum, Eclipta Alba Powder, Terminalia Chebula Extract (ekstrakt z migdałecznika), Sugandhit Dravya Extract, Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej), Jasminum Officinale Flower Oil (olejek jaśminowy), Abrus Precatorius Root Extract (ekstrakt z korzenia paciorecznika), Citrullus Colocynthis Fruit Extract (ekstrakt z owocu arbuza kolokwinty), Triticum Vulgare Germ Oil (olejek z kiełków pszenicy), Citrus Medica Vulgaris Peel Oil (olejek z skórki cytryny), Datura Stramonium Leaf Extract (ekstrakt z bielunia), Indigofera Tinctoria Extract (ekstrakt z indygowca), Nardostachys Jatamansi Oil (olejek ze szpikanardu), Pongamia Glabra Seed Oil (olejek karanja), Azadirachta Indica Leaf Extract (ekstrakt z miodli indyjskiej), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z lawsonii), Berberis Aristata Root Extract (ekstrakt z korzenia berberysu), Anacyclus Pyrethrum Root Extract (ekstrakt z bertramu lekarskiego), Acorus Calamus Root Oil (ekstrakt z korzenia tataraku), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z korzenia lukrecji)

Kto by pomyślał, że w tak małej buteleczce może mieścić się tyle dobra? :) Skład zachwyca. I choć na pierwszym miejscu jest olej kokosowy, z którym moje włosy solo całkowicie się nie lubią, to reszta, łącząc się z nim, bardzo korzystnie wpływa na moje włosy.



WYGLĄD I KONSYSTENCJA

Olejek ma lekko żółtawą, "przybrudzoną" barwę. W temperaturze pokojowej ma postać płynną, choć kiedy dotarł do mnie w paczce, był w połowie stały, więc podejrzewam, że gdybyśmy trzymały go w naprawdę chłodnym miejscu, mógłby przestać być płynny.


WYDAJNOŚĆ

Znakomita! Bałam się, że będzie tak, jak np. w przypadku Sesy (którą ubóstwiam!), że starczy mi na 4-5 użyć i finito. Tymczasem włosy olejuję raz lub dwa razy w tygodniu, mam za sobą wiele olejowań, a mimo to ubytek jest znikomy. Musicie wziąć pod uwagę, że mam długie włosy (do tyłka), także jeśli Wasze włosy są krótsze, spokojnie możecie tę wydajność pomnożyć sobie chociażby dwukrotnie. Wynik wychodzi nader dobry. Nie podejrzewałam go o to, wygląda zbyt niewinnie, by być dobrym w niemal każdym aspekcie. Tymczasem.... taki właśnie jest. ;)


ZAPACH

Mimo, że olejek ma mnóstwo zalet, niewątpliwie największą jest jego zapach. Niebo w gębie, chciałoby się rzec. Konkretniej to w nosie. ;) Wyczuwam tutaj głównie słodką masę z ciastek (kuleczek) Rafaello. Jeśli je lubicie, to na pewno doskonale znany jest Wam ten zapach. Pachnie cudownie i co najważniejsze - długotrwale. Naprrrrrrawdę długotrwale. Przy pierwszym olejowaniu jego zapach wyczuwałam nawet w piątym dniu po umyciu włosów! (bo co tyle je myję). I to nie byle jak, nie ukradkiem czy choćby przez przypadek. Czułam go stale, choć z każdym dniem trochę mniej intensywnie. Wciąż jednak dobrze wyczuwalnie. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam kręcić się po domu (czy gdziekolwiek), zastanawiać się co tak ładnie pachnie, a potem pokapowywać się, że to JA! A konkretniej moje włosy. ;) Mimo wielu olejków, które stosowałam, ten ma najpiękniejszy zapach spośród wszystkich. Uzależnia. Nie umiem już bez niego żyć. :) Przemycam go nawet wtedy, kiedy nakładam maski na włosy (nawet te niezbyt miło pachnące), dodając do nich kilka kropli, by włosy mogły "przesiąknąć" tym zapachem. Co śmieszniejsze, wyczuwam go wszędzie, na każdym kroku. ;) Możliwe, że dla niektórych z Was ta myśl będzie nie do zniesienia, zwłaszcza jeśli zapach Wam się nie spodoba (w co wątpię!), ale wierzcie mi - można się w nim zakochać. Jestem z tego typu osób, które drażni długotrwały zapach jednego typu, a w tym wypadku nie chcę się od niego uwolnić.


MOJE WRAŻENIA

Uwielbiam go przede wszystkim za zapach, to już ustaliliśmy. ;) Myślę, że jest to tak zaawansowane uwielbienie, że nawet gdyby nie działał, pewnie i tak kupowałabym go tylko po to, żeby przemycać do innych olejków czy masek do włosów. :D Uzależnienia wyższy level, po prostu. ;) To troszkę niewytłumaczalne i nieracjonalne, ale przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. :D

Na moje (nie)szczęście jednak działa i to bardzo dobrze. Stosuję go raz-dwa razy w tygodniu, nakładając na mokre włosy na około dwie godziny przed ich myciem. Nie używam już później żadnych masek, bo włosy są dostatecznie dopieszczone. Cechuje je późniejsza miękkość, mięsistość, lepsze układanie się. Czuć i widać, że są odżywione i w lepszej kondycji. Olejek nie podrażnia skóry głowy, nie powoduje też łupieżu. Łatwo się domywa. Jak wspomniałam wcześniej, jest przy tym bardzo wydajny, a włosy mam długie. Pewnie ciekawi Was też kwestia blasku na włosach. Mimo, że po Sesie widziałam znacznie większy, nie mogę go odmówić także Orientanie. Jest po prostu nieco mniej spektakularny, ale niewątpliwie JEST. Zastanawiam się, czy po trosze nie mieszać go z Sesą, myślę, że mogłoby z tego wyjść coś fajnego. Jak myślicie? Z tym zahamowaniem wypadania włosów byłabym ostrożna, bo wydaje mi się, że ma na to niespecjalny wpływ. Na pewno jednak przyspiesza porost włosów. Moje "bejbiki" nabrały tempa i są już coraz dłuższe. ;) W ogóle mam wrażenie, że w ostatnim czasie mocno urosły mi włosy. "Winię" za to dwa olejki i nie jestem pewna, który dokładnie się do tego przyczynił. W każdym razie bardzo mnie to cieszy, bo w takiej długości czuję się najlepiej. ;) Ze spraw "pobocznych", dodam też, że butelka i dozownik są łatwe w utrzymaniu czystości, a to dla mnie zawsze przy olejkach ma znaczenie. Uważam więc, że cena jest adekwatna do jakości i raczej mało wygórowana. Jestem bardzo zadowolona. Jeśli tylko macie chęci i możliwości, by go wypróbować, polecam. ;)



Jestem ciekawa czy Wy już się z nim spotkałyście? Miałyście okazję używać? Co o nim myślicie? :)

42 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze okazji go używać, ale tak myślałam, że Ci się sprawdzi, bo słyszałam, że ajuwedyjskie kosmetyki są niezawodne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno takie rzeczywiście są :) ja jakoś zawsze omijałam Orientanę i dzisiaj bardzo tego żałuję ;) wypróbowałam ją też w zasadzie bardziej przez przypadek niż przez chęci, bo słyszałam, jak sporo osób go właśnie przyrównuje do Sesy. Ja widzę sporo różnic między nimi (na korzyść Orientany), ale znowu blaskiem nic nie jest w stanie pobić Sesy ;)

      Usuń
  2. z orientany nic do włosów jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze! to dobre słowo ;) nadrabiaj prędko :)

      Usuń
  3. Ja bym go tylko używała na skalp tak jak Sese. I na bank wyprobuje go w koncu, bo jest juz długo u mnie na liście : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam zawsze na całej długości ;) wyjątkiem był tylko khadi, bo wypadały mi po nim włosy w szaleńczym tempie ;/

      Usuń
  4. Ja miałam i też uwielbiałam ten zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzy mi się ten olej, chodzę i szukam promocji, to w Super-Pharm, to w Hebe, to w Naturze i nic! Skusłam sie na razie na balsam w kostce i krem do twarzy i zaczynam wielkie testowanie :D
    Pozdrawiam, www.milkabelleza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie mam nadzieję, że wkrótce wpadnie w Twoje łapki ;)

      Usuń
  6. Miałam, stosowałam i również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam, ale chyba muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mieszaj z Sesą i ciesz się pięknymi włosami! :) Nie wiedziałam, że ta terapie tak pachnie - przekonałaś mnie do zakupu, bo myślę o niej już od dawna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie na dniach będę napoczynać kolejną Sesę, więc chyba tak właśnie zrobię :D Pachnie pięknie! Wiem, że jest jeszcze typowo kokosowa, ale obawiam się, że tamta mogłaby mi spuszyć włosy. Mimo to i tak bym jej spróbowała ;D
      Cieszę się, miło mi :) Myślę, że nie pożałujesz ;)

      Usuń
  9. Zapowiada się naprawdę świetnie :) i ten zapach Rafaello :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jego największy atut, ubóstwiam po prostu! :D jakby się dało, wlewałabym go sobie do żył xD ciągły głód!

      Usuń
  10. Jestem mile zaskoczona :)
    Nie miałam okazji go stosować ale muszę to poważnie rozważyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie miałam przyjemności współpracować z kosmetykami ORIENTANY...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wcześniej w ogóle nie zwracałam na nich uwagi, a szkoda :) mam teraz straszną ochotę na pozostały asortyment, zwłaszcza na tonik do włosów. Skład ma taki, że kapcie spadają z nóg! To samo z szamponem z imbirem i trawą cytrynową w duecie z odżywką. Też mnie bardzo ciekawią ;)

      Usuń
  12. kokosowy olej raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje włosy w wersji solo też za nim nie przepadają :)

      Usuń
  13. Fajny produkt, moje włosy bardzo go polubiły :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam od dłuższego czasu i męczę...właśnie z powodu zapachu !!! Dla mnie słodki i duszący-mimo,że lubię Rafaello,kokoski itp. w takim stężeniu ciężko przychodzi mi go znosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, rozumiem :) ja mam to szczęście, że pokochałam ten zapach, ale jest zdecydowanie najintensywniej pachnącym olejkiem do włosów ever, więc jeśli komuś - jak Tobie - się nie spodoba, może poczuć się przytłoczony ;)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. życzę zatem, by plany szybko przemieniły się w czyn! ;) buziaki!

      Usuń
  16. Zapowiadało się ciekawie w skład kompletnie nie dla mnie. :-( olej kokosowyna pierwszy miejscu i włosy wysokoporowate nie współpracują ze sobą ::-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nie doczytałaś reszty ;) ja mam włosy koszmarnie wysokoporowate, nienawidzą olejku kokosowego - samego. Ale w połączeniu z innymi - jak np. w Orientanie czy Sesie, sprawdzają się najlepiej ze wszystkich, jakie stosowałam (nawet tych, które w ogóle nie miały olejku kokosowego w składzie).

      Usuń
  17. przeraziłaś mnie tymi ponad 100 mililitrami, ale jak piszesz, że wydajny to chce go mieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, moja ukochana Sesa ma tylko 90 ml, także tutaj i tak jest super :) a jest naprawdę wydajny :) jak mówię - mam włosy do tyłka i wcale go nie szczędzę ;) śmieszą mnie rady żeby dawać jedną łyżkę stołową olejku :D ja daję o wieeeele więcej i zawsze mam poczucie, że jest za mało :D

      Usuń
  18. O o widzę, że moje włosy mogłby się z nim polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam go. Jego zapach jest boski :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Chetnie bym przetestowala :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio bardzo polubiłam ich tonik z trawą cytrynową i imbirem ;) z racji, ze jestem wlosomaniaczką i fanką pysznych zapachów musze tez koniecznie obadać ten olejek :3

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawy produkt, z chęcią zakupiłabym go do swojej kolekcji olejków tym bardziej,że ostatnio moje włosy troche podupadły na stanie :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. z Orientany miałam tylko kremy, ale ten olejek już od dawna mnie ciekawi - jedynie teraz mam problem ze znalezieniem czasu na olejowanie włosów >.<

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest naprawdę bardzo wydajny i ma cudowny zapach!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. można używać do przetłuszczających się ? czy nie stosować od nasady? ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...