wtorek, 7 kwietnia 2015

#2 Na luzie - 8 najpiękniejszych nałogów z mojego dzieciństwa, cz.1

Hej! ;) Wzięło mnie ostatnio na tematy niekosmetyczne. Bardzo lubię takowe czytać i pomyślałam, że od czasu do czasu będę robiła tutaj coś innego. Zresztą zobaczymy jak to odbierzecie. ;) Wejdźmy razem w jakieś głębsze relacje. Uwielbiam, kiedy mogę sobie z Wami dłużej popisać! ;) Zbyt prywatnie nigdy nie będzie, więc sorry (figa z makiem :P), ale jest przecież mnóstwo innych ciekawych tematów, które śmiało można poruszać i w miarę możliwości będę starała się coś tu zmieniać! :) Początkowy zarys tego wpisu był o wiele dłuższy, ale doszłam do wniosku, że co za dużo to niezdrowo. Podzielę więc ten wpis na dwie lub więcej części. Jeśli macie ochotę przypomnieć sobie razem ze mną dzieciństwo lub po prostu pośmiać się ze starego grata, gorąco zapraszam do czytania! :)


1/ ZABAWKI Z KINDER NIESPODZIANKI

Kinder Niespodzianka! To jest to! :) Mistrzynią w pielęgnowaniu we mnie tej manii zbieractwa była oczywiście moja Ś.P. Babcia. Pomijając to, że wiedziała jak bardzo mi te czekoladowe jajka smakują, widziała też jak dużą radość sprawia mi każdy nowy ludzik, który był w nich schowany. Uwielbiałam siadać przed telewizorem i wypatrywać reklam zapowiadających nową serię zabawek, które już wkrótce znajdą się w jajeczkach. Babcia zawsze kupowała mi te jajka tonami, a ja mam je do dzisiaj. Rodzice już daaaawno kazali mi je wyrzucić (podobnie jak wszystko to, co wymienię niżej), ale ja mam do tego straszny sentyment. W końcu to moje dzieciństwo, moje najlepsze wspomnienia i najlepsza jak dotąd ja. Nie mam serca, żeby się tego pozbyć i zwyczajnie nie chcę tego robić. ;) No ale powiedzcie sami, czy to nie jest historia? Czy to nie było ekscytujące, kiedy otwierałam każde z tych jajek, dobierając się z wypiekami na twarzy do plastikowego pudełeczka, patrząc czy mam nowego stworka czy może znowu coś się powtórzyło? :) Mam ich mnóstwo. Uwielbiałam rozkładać mój dom dla lalek i ustawiać w nim wszystkie z tych ludzików, oczywiście najpierw tworząc grupki seriami, później kolorami, a na końcu zawodami. Życie w tym domku toczyło się na naprawdę wysokich obrotach! ;))



2/ ZABAWKI Z MCDONALD'S

Tutaj z kolei duża zasługa taty. Zawsze jak wpadaliśmy do McDonald's, nieśmiało podchodziłam do gablotki przed kasą, przyglądając się wszystkim nowym pluszakom. Właściwie nie pamiętam już za co się je dostawało (przy zamówieniu czy płacąc osobno?), ale podobnie jak Kinder Niespodzianka też strasznie mnie to cieszyło. Nadal mam ich sporo. :D Z racji swoich sporawych gabarytów zwyczajnie nie chciało mi się ich wszystkich wyciągać. Powyżej mały Tarzan i Kala, a także Szeryf Chudy! (?)  :D


3/ LALKI BARBIE

Czy naprawdę muszę to tłumaczyć? ;) Czy kogokolwiek to zaskoczy? Chyba jak każda mała dziewczynka, tak i ja uwielbiałam lalki Barbie. Byłam w nich zakochana bez pamięci. Nie zdziwi Was raczej, kiedy powiem, że nadal je mam? Na dowód fociszka z kilkoma moimi ulubionymi! :) Pewnie bez większego problemu potrafiłabym je teraz wyciągnąć i bawić się nimi podobnie jak dawniej. Posiadanie dzieci to chyba najłatwiejsza droga do powrotu do dzieciństwa, bo bawiąc się z nimi, można dobrze zatuszować, że bawicie się same dla siebie ^^ To jeden z tych nałogów, które naprrrrrawdę ciężko rzucić! Wstyd się przyznać, ale bawiłam się nimi do naprawdę późnego wieku. Oczywiście kiedy ktoś pytał, gorąco zaprzeczałam, no bo przecież gimba to już taki dorosły wiek ... ^^ Mocno przeżywałam, kiedy postanowiłam, że z lalkami koniec. Zawsze bardzo o nie dbałam, uwielbiałam czesać, przebierać (BIG LOOOVE dla ubranek dla lalek <3), puszczałam muzykę, udając, że jestem "barbiową" (?) piosenkarką. :D Mój piękny i jedyny oryginalny Ken do dzisiaj pewnie byłby spełnieniem marzeń o facecie. Przystojniaczek, mrrr. :D Kiedy kiedyś dostałam ciężarną Barbie na zająca, o mało co nie umarłam ze szczęścia. Tak o tym marzyłam! Kit z tym, że w tym ciążowym ubranku wyglądała jak zaginiony wieloryb. Ważne, że miała brzusiol i dzieciaaaaaczka w środku! Problem pojawiał się jednak zawsze, kiedy miałam 5 przepięknych Barbie. No bo która z nich będzie najbardziej odpowiednia dla mojego idealnego Kena?! To było zawsze takie truudne! :( Ruda miała najpiękniejszy na świecie odcień włosów, blondi miała idealną figurę, a żółta blondi z kolei najmilsze w dotyku włosy jakie tylko mogła mieć lalka! ;) Pamiętam też, jak w podstawówce dostałam na Gwiazdkę prawdziwą Roszpunkę w cudownej koronie i różowo-fioletowej balowej sukni. Spełnienie marzeń x 1000 ! ;) (Swoją drogą, gdzie ja ją mam?) Lubiłam nasze podstawówkowe przerwy między zajęciami, kiedy to każda z nas wyciągała z plecaczka swoje lalki i bawiłyśmy się nimi wspólnie, jazgocząc jak przekupki na targu. ;)


4/ ŻETONY / POKEMONY

Hyhy. Non stop kupowałam chipsy w poszukiwaniu pokemonowych (i nie tylko) żetonów. Pamiętam też jak przyjeżdżał do mnie mój młodszy kuzyn i razem nimi "handlowaliśmy". Takie nasze bezpłatne wymianki. Robiło się interesy za młodu, a co! Moja podwójna sztuka za Twoją. Albo moja jedna za trzy Twoje, bo przecież Tobie do kolekcji brakuje tej mojej jedynej, więc na pewno będzie dla Ciebie o wiele więcej warta! :D Mimo, że wspomnienia fajne, to pokemony pewnie wyrzuciłabym bez większego żalu. (taaak, nadal je mam, what's a surprise.. :D)


5/ MAGNESY NA LODÓWKĘ

Magnesy na lodówkę uwielbiałam i nadal uwielbiam w każdej postaci! ;) Najwspanialsze były oczywiście te z kotami (no a jakże). W przedszkolu i podstawówce trzeba było jednak ćwiczyć, uczyć się tworzenia prostych słówek, tych trudniejszych także. Dostałam więc literkowe magnesiki, no bo skoro i tak bez przerwy naklejałam coś na lodówkę, to można było przecież połączyć przyjemne z pożytecznym. I tak powstały dzisiejsze całusy dla Was! ;)


6/ PUZZLE

Tak sobie teraz myślę, że ja naprawdę nigdy się nie nudziłam. :) Zawsze coś robiłam, zawsze czymś się bawiłam. Puzzle były kolejnym moim (nie)przyzwoitym uzależnieniem. Potrafiłam dziesięć razy pod rząd układać i burzyć te same puzzle, by po chwili znowu się nimi zająć, kiedy np. nie miałam pod ręką innych. Kilka sztuk znalazłam <3 Zawsze głowiłam się przy tych sześciuset. ;) Swoją drogą, jak to możliwe, że kiedyś cierpliwie układałam tyle elementów, a dzisiaj wkurzam się jak nie uda mi się czegoś zrobić za pierwszym razem? ;)


7/ KARTECZKI ZE SEGREGATORÓW

To chyba moje ukochane wspomnienia. :) Pamiętacie? Mogłabym się przy tym wzruszyć. Tak bardzo o nie dbałam. Tak bardzo się w nie wpatrywałam. Tak strasznie cieszyła mnie każda nowa karteczka, którą w podstawówce udało mi się z kimś wymienić. Pamiętam, że nie mogliśmy doczekać się przerwy, byle tylko każdy z nas mógł wybiec do szatni i z bijącym sercem siadać na tych małych ławeczkach, patrząc co koledzy z klasy mają do wymiany ze swoich segregatorów. Każdy z nas był takim małym, słodkim karteczkowym dealerem. Świeciły mi się oczy na widok kartek z Króla Lwa, który od zawsze był najpiękniejszą historią w moim życiu. Zresztą pamiętam, że na Królu Lwie zależało każdemu i jak tylko ktoś miał kartki z nimi, zawsze powtarzał "Tych nie oddam!". Zupełnie się temu nie dziwiłam, bo swoich też pilnowałam niczym największych skarbów. :) Z czasem nie domykał mi się już od nich segregator, ale to była moja księga życia. :D Mój pamiętnik! Moja fascynacja i naprawdę wielka miłość. Nie wiem, gdzie go schowałam, ale będę szukać!


8/ WPISY DO PAMIĘTNIKÓW

Pamiętacie? :D Był czas, kiedy każdy w mojej klasie tworzył swoje zeszyty, pięknie je oprawiając, dbając o to, by pierwsza strona z pytaniami prezentowała się jak najbardziej kolorowo? Ja pamiętam, jak dużo czasu zajęło mi jej tworzenie. Ile wysiłku wkładałam choćby w głupie pismo, by wyszło jak najładniej (nieważne, że koślawiej się już nie dało :D). Zawsze ciekawiło mnie to, co myślą o mnie moi koledzy/koleżanki z klasy, chciałam też ich poznać i starałam się tworzyć takie pytania, by dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Wkurzało mnie, kiedy ktoś w odpowiedzi pisał "-", odmawiając tym samym do siebie dostępu. :D Pamiętacie też te przyklejane do stron koperty (taką naszą obietnicę zachowania tajemnicy korespondencji), a tak naprawdę kiedy zeszyt przechodził z rąk do rąk, to każdy śledził wpisy innych (zwłaszcza z kopert!), szczegółowo czytając jego odpowiedzi? :D Przyznajcie się, podglądaliście co napisali inni? :D Jakaś złośliwa koleżanka, kolega ciągnący za włosy itd? :P



Co jak co, ale moje dzieciństwo było naprawdę super, o czym lepiej przekonacie się w kolejnych częściach, bo te najbardziej ekscytujące dla mnie kąski zostawiłam właśnie tam. :D Wiem, że dzisiaj żadna gruba kasa, tony zabawek czy rozpieszczanie na każdym kroku nie zapewniłyby mi tak fajnych wspomnień jak tamte. Prostych, brudnych i tak nieidealnie doskonałych, bo całkowicie moich. Tak naprawdę wystarczył mi byle patyk i już byłam zachwycona. W każdym miejscu i czasie tworzyłam swój własny świat. Nigdy nie powiedziałam rodzicom, że się nudzę, bo zawsze się bawiłam. Z kimś? Było super. Sama? Też doskonale. Lubiłam swoje własne towarzystwo, bo wtedy w sumie tworzyłam te najpiękniejsze historie. :) Lubię wracać do tamtych wspomnień i mam nadzieję, że spodoba Wam się ta seria, bo ja sama nie mogę się doczekać opublikowania Wam kolejnej części! :)

A teraz mówcie prędko, jakie były Wasze największe dziecięce uzależnienia? :D

97 komentarzy:

  1. Byłam uzależniona od wszystkich wymienionych przez Ciebie pierdół, oprócz zabawek z maca :P Bo tej jakże wykwintnej restauracji w moim mieście nie ma i nie będzie :D Puzzle do tej pory czasem lubię sobie ułożyć, a figurki z kinder niespodzianki leżą gdzieś na strychu :) Dodałabym jeszcze gry planszowe - kto za dzieciaka nie grał w monopol? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeej, u mnie też nie ma :D jestem z wioski zabitej dechami :D ale jak czasem gdzieś jechaliśmy (pewnie najczęściej do lekarza) to wpadaliśmy xD
      oooo gry planszowe! <3 KOCHAŁAM! zaraz sobie dopiszę, bo przyznaję, że zapomniałam, a przecież grałam z Dziadkami od rana do nocy! :D jak Dziadek już nie miał siły to Babcia na niego krzyczała, że musi je znaleźć, bo wnuczka chce grać :D i graliśmy :D

      Usuń
  2. Wszyskie opisane przez ciebie nałogi gościły również u mnie :) Tylko nie zabawki z McDonald'sa. Największym moim nałogiem były chyba lalki barbie i zabawki z kinder niespodzianki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oh karteczki i naklejki! Miałam cały biznes w przedszkolu i szkole <3 I najwięcej karteczek ze wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko :3 do tej pory zdarza mi się usiąść w weekend i układać puzzle :) moim największym marzeniem zawsze było posiadać takie w stylu '10 000 elementów niebo nocą" :D

    a żetony Pokemonowe też namiętnie zbierałam - choć bardziej lubiłam karty z Dragon Balla ^^'
    do tej pory też mi się gdzieś uchowały kartki do segregatora z Czarodziejką z Księżyca *w*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przy tych sześciuset się meeega męczyłam, ale układałam! wiadoooomo! :D a ja kurcze właśnie dzisiaj szukałam i nie mogłam znaleźć tego mojego segregatorka, buuuu! :D

      Usuń
    2. I ja z Wami! Szczerze mówiąc serce mi pęka, kiedy widzę, jak świetne dziś można kupić naklejki - żałuję, że nie mogę się przenieść w czasie do lat 90.XX wieku i dać małej Ani choć jedno opakowanie współczesnych, ultra świetnych, naklejek.

      Usuń
    3. Aniu, myślę, że te nasze były chyba jeszcze cenniejsze, bo wtedy cieszyły mnie bardziej niż cieszyłyby teraz (tak sądzę, niestety :D ) - ale taki mały ekskluziv by się przydał, w sumie to masz rację :D

      Usuń
    4. Asiu - jak to się mówi "Szukajcie a znajdziecie" :) oczywiście znajdą się wtedy, gdy nie będą potrzebne (standard). Ja swoje szpargały znalazłam w szafce zbunkrowane jak się pakowałam do przeprowadzki w zeszłym roku :D

      Usuń
    5. nie ma co, jutro szukam wszędzie! :D oszaleję jak nie znajdę :P

      Usuń
    6. ja po pracy znowu chyba siądę do puzzli albo pójdę na zakupy poszukać tych gwiezdnych *w*

      Usuń
    7. ostatnio na zakupach właśnie miałam ochotę kupić sobie puzzle :D

      Usuń
    8. po co się zastanawiać :P trza pielęgnować dziecko w sobie :*

      Usuń
    9. ktoś już mi to mówił :*

      Usuń
    10. widzisz więc, że to prawda :*

      Usuń
    11. a jak tam Ci Kochaniutka studia idą? zbliżasz się już dużymi krokami do końca?

      Usuń
    12. już bliżej, niż dalej :) na razie piszę pracę, ale tutaj z kolei dalej, niż bliżej do końca hahaha :D

      Usuń
    13. to trzeba się spiąć w sobie bo później będziesz miała takie problemy jak ja mam :P

      Usuń
    14. nadal się nie obroniłam, więc skreślili mnie z listy studentów... z moją promotorką kontaktu zero, nawet dziekanat nie daje rady. a skargi do dziekana nie chce pisać bo ta kobieta jak coś to musi wyrazić zgodę na moją zmianę promotora, a jak się to nie uda to może mnie delikatnie mówiąc udupić...

      Usuń
    15. ooooo kurcze! masakra! przykro mi, Kochana! :/ że też oni tego wstrętnego babska po prostu nie zwolnią?! co ona tam robi w ogóle?! pewnie ma jakieś wtyki, albo rodzinkę wyżej postawioną, co? ;/ i co teraz zrobisz? doradzali Ci coś?

      Usuń
    16. Czy ma wtyki to nie mam pojęcia, ale jak tylko się dowiem który jest jej samochód...
      co do doradzania to kazali być wytrwałym, mam jeszcze 5 lat żeby się obronić

      Usuń
    17. masakra, aż nie wiem co powiedzieć :/ zatłukłabym taką babę!

      Usuń
  5. O kurde! Miałam te puzzle z Goofym! I wszystko, co wymieniłaś - miałam IDENTYCZNE magnesy w kształcie literek, i te zabawki z Kinder Niespodzianek, zbierałam karteczki i miałam krabika z M'ca:):):). ZAJEBISTY wpis!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuuuuję, Kochana! :D strasznie się cieszę :D trochę się cykałam dać ten wpis, żebyście mnie tu nie wyśmiały :D ale ostatnio się zawzięłam i stwierdziłam, że koniec ze samymi kosmetykami! tak się nie da blogować, a przynajmniej ja nie umiem, więc zapraszam częściej na takie wpisy! :D zwłaszcza na następne części, bo dla mnie są najciekawsze! :D

      Usuń
  6. Zakładam, że jestem nieco starsza od Ciebie - moim pierwszym "nałogiem" było zbieranie historyjek z gum Donald (nawiasem pisząc najlepszych gum na świecie ever!). Później jeszcze zbierałam podkładki pod piwo (tzw. wafle), miałam kilka naprawdę niezłych okazów i nie wiem co się z nimi stało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te gumy były boooooskie, pamiętam! <3

      Usuń
  7. Zbierałam wszystko to, co opisałaś w dzisiejszym poście. Aż mi się buzia uśmiechała na samo wspomnienie. Pamiętam jak panowała moda na karteczki z Titatnica :D Później weszłyśmy z koleżankami na wyższy poziom i wymieniałyśmy się papeterią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też się uśmiecha i w zasadzie to było główne założenie tego wpisu, żebyście też się uśmiechnęły! :D lubię o tym myśleć <3 też miałam karteczki z Titanica ! :D

      Usuń
  8. Te pingwiny, hipcie i słonie to pamiętam do dziś :D Miałam ich moc :D Tazosy z Pokemonami - hit :D Z karteczkami nie wiem co się stało, ale kilka zostało mi do dziś :D Ja jeszcze zbierałam te notesiki/karteczki z Diddlami haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałam sobie wygooglować, bo w sumie nie pamiętałam jak wyglądały te diddle :D możliwe, że też bym coś znalazła, ale to pewnie z przypadku bardziej, niż z manii zbieractwa :D w każdym razie to wszystko było takie suuuuper! <3
      słonie, hipcie i lewki były najbardziej pożądanymi przeze mnie stworkami w jajeczkach! :D

      Usuń
  9. Kolekcjonowanie karteczek z segregatora i zabawek z kinderków było mega ;-) Ja jeszcze zbierałam historyjki z gum Kaczora Donalda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa widzisz, ja chyba nie, chociaż gumę jadłam na pewno :D

      Usuń
  10. Jako mała dziewczynka trudniłam się dość zaawansowaną formą zbieractwa - kolekcjonowałam wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy + znaczki, naklejki, kolorowe karteczki, pokemony, maskotki (im większe tym lepsze) suszone kwiatki, kulki, kamienie, koniki Pony, pozytywki, pocztówki, stare fotografie (to pozostało mi do dziś) ramki do zdjęć, czterolistne koniczynki... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze! :D to rzeczywiście chyba trzeba Ci przyznać jakąś Wyjątkową Odznakę :D Nawet ja nie miałam tego aż tak dużo, ale zawsze lubiłam ludzi, którzy zbierali znaczki :D pocztówki i maskotki to też moja wielka miłość <3 najbardziej kochałam z Królem Lwem i dalmatyńczykami :D a suszone to zbierałam jedynie liście :)

      Usuń
  11. Mi się marzy domek dla lalek. Myślę o nim od 2 czy 3 lat! Ale boje się, że jak kupię, złożę, zrobię mikro poduszki, mini obrusiki i mini ciuszki, to będę się nim bawić. Nie jestem na to gotowa;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś, rodzice kupili mi na Gwiazdkę i byłam nim zachwycona :D niestety nie wiem co się z nim stało, ale dopiero w liceum opuścił "wrota mojego pokoju" :D oj tam, oj tam! jeeesteś! :D wpadnę do Ciebie i Cię do tego przygotuję :D co Ty na to? :D

      Usuń
    2. A potem będziemy mogły się umawiać na bawienie się?;))

      Usuń
  12. karteczki do segregatorów pamiętam, moje ulubione jak z kolezankami się wymieniało:) super zabawa była :D

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja mam to szczęście,że przeżywam swoje dzieciństwo po raz drugi - z córką,która tak jak Ty zbiera kinderkowe zabawki,magnesy,puzzle itp.,ma swój zeszyt w którym wpisują się koleżanki i koledzy :) Jedynie co to karteczek do segregatorów tu nigdzie nie widziałam,ale może zamówię je z PL,żeby "tradycji"stało się zadość :D
    Czekam na dalsze części tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nawet nie wiem jakie teraz są zabawki w kinder niespodziance? :D aż sobie popatrzę z ciekawości, może coś znajdę :D jestem ciekawa czy nadal są tak pięknie nieidealne czy jednak grafika poszła w ruch? ;)
      zamawiaj koniecznie! karteczki ze segregatorów to moje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa i choćby ktoś mi zapłacił za zapomnienie, nie chciałabym :)

      Usuń
    2. Wydaje mi się,że są podobne do tych co były. Z tym,że teraz doszły jeszcze Hello Kitty i inne takie na czasie ;)
      A zapomniałam napisać,że zabawkę z McDonalds dostajesz zamawiając Happy Meala czyli zestaw dla małych szkrabów :D Karteczki z Titanica <3 Najlepsze były! Kurcze,muszę naprawdę je zamówić ;)

      Usuń
  14. Oj taaaak, wszystkie rzeczy mialam i pamietam o nich! Najbardziej lubilam chyba moja kolekcje lalek Barbie, no i oczywiscie karteczek do segregatora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz jeszcze swoje lalki? :D jestem może dziwna, ale uwielbiam je oglądać! :D

      Usuń
  15. Też zbierałam zabawki z jajeczek i karteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie te punkty dotyczą również mojego dzieciństwa, fajne czasy jak tak wrócić wspomnieniami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie zapraszam na drugą część :D

      Usuń
  17. Aż się łezka w oku kręci ;) Wszystko co napisałaś miałam i ja ;) Najpiękniejsze dzieciństwo... Dzieciaki teraz tego nie znają, a szkoda :(
    A te zabawki z Mc'Donalda dostawało się w zestawie Happy Meal chyba, specjalnym dla dzieci ;) Były dorzucane do niego w sumie niby za darmo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Mi też się kręci, ale z jednoczesnym bananem na twarzy ;) To było takie fajne życie. Teraz to jest G. a nie dzieciństwo ;P co z tego, że kasa, jak taki dzieciak co 5 sekund Ci bręczy, że mu się nudzi, a ta super extra droga zabawka od rodziców jest traktowana jak takie zwykłe nic? Chyba przez to tak nie lubię dzieci, bo porównuję ich z tymi 'moimi'. :P Aaaa widzisz! To nawet nie wiedziałam, tzn. nie pamiętałam, dzięki! :D Faktycznie chyba coś takiego było :D Nigdy się nad tym nie zastanawiałam jakoś bardziej, bo zbyt byłam przejęta podejmowaniem najważniejszych decyzji życiowych, tj. wyboru maskotki/zabawki :D

      Usuń
  18. Tak wyglądało moej dzieciństwo! Najpiękniejsze chwile ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. ooo kurcze, poważnie? :D a co lubiłaś robić? :)

      Usuń
  20. No tak za moich czasów też był pamiętnik i wpisy ;) no i kinder niespodziankowe zabawki, lalki miałam dwie plus jedną małą, teraz córka ma większą kolekcje ;) i ona ma magnesy na swoją tablicę, ja zbierałam znaczki i wyszywałam hehe
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam! :D Ja też wyszywałam koślawe serwetki razem z mamą ;D

      Usuń
  21. Wszystko, o czym napisałaś też gromadziłam. :) Pokemony, karteczki (segregator stoi grzecznie na półce, ruszyć karteczek nie dam nikomu!), zabawki z KN i z MD. Też miałam Barbie z brzuchem! + Ken do kompletu, tylko, że nie widziałam zastosowania dla tego Kena, skoro Barbie i bez niego miała brzucha ;D - zresztą tak ją męczyłam tymi ciążami, że w końcu się popsuła i trzeba było oddać do reklamacji. :(
    Ja bym dodała jeszcze zabawki z automatów - gdy jeździliśmy na wakacje nad morze, stały tam takie automaty z pluszakami, które taką łapą się wyciągało, zawsze potem przyjeżdzaliśmy do domu z worem zabawek :D
    Co jeszcze... kasety magnetofonowe z muzyką dla dzieci? Do tej pory mam cały komplet Smerfnych hitów, kasetografie Fasolek itd. :P To, co że nie słucham kaset od ho-ho czasu, ale no przecież nie wyrzucę takich dobrych kaset z fajną muzą na śmietnik, nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :D ja wtedy nawet nie bardzo wiedziałam skąd się biorą dzieci i żyło mi się z tym cudownie :D myślałam, że Ken jest potrzebny jedynie do ich wielkiej miłości i że to od niej rośnie brzuch :D :D :D

      aaaaa pamiętam! oczywiście, że pamiętam zabawki z automatów! :D tylko mi nigdy nie udało się nic złapać :D
      no pewnie, że nie wyrzucaj! :D też mam te kasety! :D <3 smerfne hity będą w kolejnej części, wpadniesz? :D

      Usuń
  22. Karteczek miałam mnóstwo, a lewki z kinder niespodzianki były moimi ulubionymi przez dłuższy czas i miały swoje honorowe miejsce na półce:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo taaaak! :D ja też kochałam lewki! były i są takie piękne! :) poza tym hipcie i słoniki! :D

      Usuń
  23. Ile kinderów :D normalnie aż zazdroszczę Ci takiej kolekcji ;) widzę nawet sporo moich :D Ja też miałam domek dla kinderów, z pudełka kartonowego, były w nim pokoje poprzedzielane tektura i własnoręczne robione meble z różnych pudełeczek i paczek po zapałkach :) Barbie miałam tylko 3 w tym jedna oryginalna po siostrze, a za Kena robiła maskotka Erniego czy Berta z Ulicy Sezamkowej - nie pamiętam który to który, chodzi o tego grubszego ;) Pokemony tez zbierałam, i rożne inne z chipsów, np. tazosy z Gwiezdnych Wojen, czy żetony z flagami i zwierzętami. Zawsze się zachodziło do sklepu i wyczuwało palcami w której paczce jest żeton :) Puzzle zostały mi do dzisiaj, teraz układam trochę większe bo ponad 1000, ale te mniejsze tez układam ciągle z córką brata ciotecznego jak do nas przyjadą :) Karteczki tez zbierałam, nie tylko te do segregatorów, jeszcze takie z kolorowych notesów. Oprócz tego znaczki, pudełka po zapałkach, kalendarzyki - do dziś. Ja w ogóle jestem takim typem zbieracza i potem szkoda mi się czegoś pozbywać ;)
    Mam nadzieję na więcej takich wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinderów mam jeszcze więcej! :D Naprawdę je ubóstwiałam. Jakby zliczyć, ile kasy wydała na mnie moja Babcia to naprawdę... Kochała mnie najmocniej na świecie. :)
      hahaha to coś z Gwiezdnych wojen też mam :D i jakieś badziewne karty z piłkarzami (seriously?! :D), poza tym z flinstonami, dexterem, scooby-doo itp :D <3 Oj to ja mam to samo :D Mam w domu miliony gratów i żadnego nie umiem wyrzucić :)
      będą, będą! cieszę się, że Wam się spodobał! a tak cykałam... :D

      Usuń
  24. Wszystkie Twoje nałogi pokrywają się z moimi. To było piękne dzieciństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie było ciut inaczej, ponieważ mam starszą siostrę, więc większość rzeczy, które miałam, miałam po niej (wtedy bardzo mnie to denerwowało, że nie mam prawie nic "swojego", wszystko po siostrze :D ale wiadomo, teraz chce mi się z tego śmiać :)) Większość figurek z jajek jest mi bardzo dobrze znana :) Zabawki z McDonald's również zbierałam (one były do zestawów Happy Meal). Karteczki i żetony/pokemony również jak najbardziej :) Lalek Barbie miałam tylko kilka, około 3? (oczywiście po siostrze :P), ale bardzo chciałam mieć więcej. Nie zbierałam tylko magnesów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu widzisz! ja to jedynaczka, więc pewnie też inaczej :D też bym pewnie wtedy była obrażona jakbym miała coś wciąż po siostrze :D dziękuję za przypomnienie co do zabawek z McDonald's! :D zupełnie zapomniałam, bo przecież wtedy podejmowałam życiowe decyzje przed gablotką, kiedy tata płacił :D pewnie nawet nie podejrzewałam, że to cokolwiek kosztuje, a wręcz, że tak cieszą się, że do nich wpadłam i stąd te prezenty, haha :D

      Usuń
    2. Hahaha rozbawiłaś mnie :D Widzisz jakie te dzieci są zabawne - Ty myślałaś, że dostajesz zabawki w Mc za darmo, a dla mnie największym problemem życiowym były wszystkie zabawki po siostrze :D

      Usuń
  26. Z karteczek to my zbieraliśmy te z notesów, najpierw był szał na Króla Lwa, potem na 101 Dalmatyńczyków :) Zabawki z Kinderków też zbierałam, pamiętam kolekcje hipopotamów, żółwików, krokodyli, lwów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hipcie, słoniki i lwy były moimi ukochanymi! :D ale oczywiście musiałam mieć wszystkie, nawet te najbardziej parszywe :D

      Usuń
  27. o jaa, wszystko o czym piszesz miałam! a nawet niektóre mam i do tej pory z sentymentu :D to było dopiero dzieciństwo...dobrze je wspominam :) w ogóle kiedyś było inaczej, dzieciaki łaziły po drzewach, bawiły się w chowanego, w klasy, pozdzierane były kolana, łokcie, a teraz te dzieciaki tylko przed komputerem, telefonem, telewizorem, zero ruchu, a później narzekanie starych, że dzieciak choruje, nie dziwota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację ;) ja to byłam taka chłopczyca :D wciąż z kumplem chodziliśmy po drzewie narąbanym przez jego ojca, albo po drzewach w lesie :D kochałam to! właściwie dzień bez zadrapań, otarć i krwi był u mnie dniem całkowicie straconym :D

      Usuń
  28. znam wszystkie. ale karteczki <3 je wspominam najmilej i rzeczywiście, te z Króla Lwa lubiłam najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piąteczkaaaa! kocham Cię, o! nawet tyle Ci powiem :D

      Usuń
  29. Miałam te same puzzle :) U siebie na blogu pisałam kiedyś o kartkach do segregatora :D To było też fajne, do dzisiaj je mam, a raczej miałam bo oddałam młodszej kuzynce :) Te małe z notesików niektóre pachniały <3 Ale tych już nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? :D poproszę o linka! prędko prędko! :D muszę je zobaaaczyć! <3

      Usuń
  30. Haha
    Będąc początkiem marca w domu rodzinnym porobiłam zdjęcia duperelek, właśnie z myślą o takim poście jaki właśnie u Ciebie przeczytałam :) wspomnienia są piękne i chciałabym choć na chwilę do tych "beztroskich" młodzieńczych lat...

    Świetny post.

    Ludki z jajek, puzzle, barbie i karteczki do sefregatora i papeterie no i kolorowe karteczki z notesików mam teź po dziś dzień. Za to wielbicielką magnesikòw nie byłam nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo proszę, jak miło! :D to zrób taki wpis koniecznie! z największą przyjemnością przeczytam! :) też chciałabym do nich wrócić. Dziękuję, cieszę się, że Wam się spodobał ten wpis, bo miałam sporo wątpliwości czy go ostatecznie dodawać, ale znudziły mnie same kosmetyczne gadki :**

      Usuń
    2. Dobrze zrobiłaś, że go dodałaś!!!!

      Usuń
  31. 1,4,6,7,8 <3 wspaniałości! Ale łapkami nigdy nie lubiłam się bawić. A McDonald widziałam pierwszy raz jak miałam jakieś 6 lat, a drugim razem miałam już 11 ;) Od tego czasu może raz na rok tam się pojawiałam :D a karteczki - ach! Tyle emocji, zażartych negocjacji... Haha. Bardzo ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, masz rację :D negocjacji było tyle, że hohohooo :D można by pomyśleć, że przed nami było wiele karier :D
      Dziękuję bardzo ;** w ogóle od kilku dni zachwycam się Twoim nickiem, jest taki boooski! :D

      Usuń
  32. Z McDonalds miałam tylko kilka zabaweczek bo rodzice zawsze starali się unikać śmieciowego jedzenia, więc tylko to co upolowałam na wycieczkach szkolnych było moje.
    Ale jeśli chodzi o jajko niespodziankę to moja kolekcja była olbrzymia, mimo że mama co jakiś czas wyrzucała uszkodzone figurki. Po przeprowadzce figurki wywędrowały na strych razem z porcelanowymi lalkami, barbie i pluszakami.
    Fenomenu karteczek nigdy nie mogłam zrozumieć, chociaż zbierałam te, które przedstawiały Sailor Moon i W.i.t.c.h.
    Bo W.i.t.c.h. i Sailor Moon były największą manią mojego dzieciństwa. Z czarodziejek zbierałam kubki, lalki, gazetki, plakaty, biżuterię, książki, natomiast z czarodziejki z księżyca drobne gadżety, które można było upolować w późnych latach '90. Więc miałąm parę spinek, lalkę, całą masę długopisów i naszyjników. Do dziś mam wielki sentyment i do SM i do W.i.t.c.h. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak słoooodko :D jakbyśmy się razem dostały z tymi zabawkami kinderkowymi to czuję, że któreś z naszych rodziców musiałoby kogoś doadoptować, bo nie potrafiłabym się z Tobą rozstać :D

      Usuń
    2. Kinderki to była moja mania, którą dziadek uporczywie pielęgnował (z byle okazji dostawałam jajeczko). Najlepsze w tym wszystkim jest to, że miałam pełno cudownych zabawek, które inne dzieci nie miały (no poza lego scalą dla dziewczynek, tej nigdy się nie doczekałam) a i tak spędzałam godziny nad hipciami i żabciami z kinderków :)

      Usuń
  33. Puzzle, uwielbiałam je układać, karteczki te małe, jak i do segregatorów to też mój świat. Smakiem dzieciństwa były wafelki Kuku Ruku, które znów są w sprzedaży, uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze, nie znam tych wafelków :D jak to możliwe? :D

      Usuń
  34. Jezuuulku jaki piękny wpis <3 Kinder niespodzianki to moja słabość do dziś :) Lalek Barbie (tych podrobionych oczywiście), miałam chyba z dwadzieścia, no i dziecko Barbie, miałam identyczną, tą małą w kitkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuuuuję! ;** a miałam mega wątpliwości dodając go :D haha ta w kitkach chyba była w jakimś zestawie co? :D nie pamiętam już, ale zawsze marzyłam żeby mieć niemowlaka (jest u tej wielkiej piżamiastej w brzuchu), małe dziecko, średnie i nastolatkę :D i miałam <3

      Usuń
  35. Miałam dokładnie takie same uzależnienia jak Ty! Lalki Barbie chyba najbardziej!! :D
    I tazosy! :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałyśmy takie same uzależnienia :D Aż mi się łezka w oku zakręciła jak zobaczyłam te wszystkie zabawki z kinderka :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Zbierałam wszystko z tego (chociaż magnesów miałam mało i były różnorodne, literek akurat nie posiadałam) - a figurki z Kinder Niespodzianek, tazosy z Pokemonami i lalki mam do tej pory. Jasne, schowane gdzieś na strychu, ale są. Do tej pory z rozrzewnieniem te moje kolekcje wspominam, bo teraz niestety w jajkach nie ma tak fajnych zabawek (czasem kupuję :D). Nie wiem jak w chipsach, ale też już chyba nic takiego w paczkach nie ma, zdaje się że teraz wszyscy producenci opierają sprzedaż na konkursach...

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja jeszcze gdzieś mam karteczki do segregatorów. Z Sailor Moon :D
    Jeju Barbie <3 Co prawda oryginalnej nigdy nie dostałam i zawsze moim lalkom trzeba było przebijać śrubkę bo robiłam nimi "szpagaty" nie w tę stronę co powinnam ;) tata zawsze naprawiał ;) Ale totalnego bzika miałam na punkcie szycia im ubranek. Do tej pory mam gdzieś na strychu ze 3 torby ubranek ;) Wszystkie koleżanki co przychodziły to kazały mi nauczyć je szycia takich ubranek co moje :D Ja się nimi bawiłam do końca gimnazjum ;) Zwłaszcza w pokazy mody ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...