niedziela, 27 listopada 2016

Upominek kosmetyczny od serwisu dla kobiet - Oladi.pl

Jakiś czas temu zostałam miło zaskoczona przesyłką z Oladi.pl , której zawartości wcześniej nie znałam, była dla mnie niespodzianką. Spodziewałam się, że będzie ona miła (jak to niespodzianka, chyba każdy z nas je lubi ;-) ), ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia. Kto czyta mnie nie od dziś wie, że jestem kosmetycznym (niestety nie tylko :D) łasuchem. Nic na to nie poradzę, że mój żołądek nie umie żyć bez słodyczy, a nos lubuje się w zapachach tak słodkich, że tylko ja w całym towarzystwie potrafię to znieść. :D Oj tam, oj tam. ;-)

Kiedy zatem zobaczyłam, jak barrrrrrrrdzo czekoladowa jest zawartość, oniemiałam. :D Pewnie gdybym zaczęła skakać z radości pod sufit, nadal nie byłoby w tym niczego podejrzanego. Prawda? Ekhm... :D Jeśli ciekawi Was, co wchodziło w jej skład i jakie są moje wrażenia po (nie)stety w większości zużytych już produktach, zapraszam do dalszego wpisu. ;) Całość przyszła zapakowana w koszyczku z dwoma sztucznymi kwiatkami. Wyglądało to naprawdę uroczo i całkiem fajnie prezentuje się jako dodatek do zdjęć!



Pierwszą z czekoladowych pokus była sól do kąpieli Czekoladowe Marzenie od Natural Aromas. Swoją drogą, marka dotąd kompletnie mi nieznana. Zapachem przypomina mi czekoladowe granulki zapachowe, których kiedyś używałam do palenia w kominku. ;) Producent na etykiecie wspomina, że jest to sól do kąpieli nasączona olejkami. Z kolei patrząc na skład mam pewne wątpliwości, bo mamy w nim jedynie Sodium Chloride, Parfum i barwnik E155. No cóż... ;-) Generalnie poza tym, że ładnie pachnie i wygląda, nie zauważyłam, by robiła coś więcej, ale to już kwestia gustu i tego, czego oczekujecie od produktów tego typu. Jeden chce, by produkt dodatkowo śpiewał, tańczył i podawał drinki (taki żarcik), a komuś innemu wystarczy, że coś ładnie pachnie i też jest zadowolony (mam tak z kolejną moją słabością, czyli żelami pod prysznic). Wolałabym jednak odczuwać choćby lekkie nawilżenie. Dość przyjemnie było poużywać, ale raczej nie pozostanie w mojej pamięci.



Wiecie, co jest jedynym "minusem" tak słodkich przesyłek? Że często są one tak bardzo realistyczne, smakowicie wyglądające i pachnące, że ZAWSZE, ale to zawsze sto razy się zastanawiam, czy mogę to zjeść, czy jednak nadal jest to kosmetyk xD Też tak macie? ;) Trafiło też do mnie czekoladowe mini-masło do ciała, ale szczerze mówiąc nie spodobał mi się jego zapach, choć nawilżało naprawdę dobrze.



W paczce znalazło się też czekoladowe mydło od Lavea (również nieznana mi dotąd marka). Pachniało obłędnie, wyglądało przeuroczo! Brązowa mini-babeczka, stworzona z myślą o naprawdę każdym najmniejszym szczególe. A w niej... zatopione tysiące mini drobinek, mieniących się na złoto! Cudeńko :D Zawsze tak strasznie szkoda mi używać produktów tego typu. Mogłabym poustawiać je wszystkie na półkach i patrzeć bez końca. Bardzo podobał mi się jej czekoladowy, słodziutki zapach. Nie był przytłaczający, wręcz przeciwnie. Miał w sobie też coś energetyzującego. Co mnie zdziwiło - mimo małych rozmiarów, mydełko było naprawdę wydajne. Ale to, co ucieszyło mnie najbardziej (i zawsze cieszy w przypadku mydeł do rąk) to to, że nie przesuszało moich dłoni, a w okresach jesienno-zimowych przesusza mi je praktycznie wszystko. ;-) Nie ma ani jednej rzeczy, do której mogłabym się doczepić w przypadku tego mydła. Nawet powiem, że tęsknię. ;-)



Spójrzcie same, jest przeurocze!



Ktoś, kto komponował zestaw zapachowy do tej paczki albo przypadkiem tak rewelacyjnie trafił w mój gust, albo dobrze rozejrzał się po blogu. Co jest następne? No co? :D Olejek zapachowy (który razem z wodą wlewamy do kominka) o zapachu... trufli. O matko, jak to pachnie! <3 Choć przyznam, że bardziej od słodkich truflowych nut, paradoksalnie, wyczuwam tu bardziej delikatne cytrusy xD Tak czy siak, zapach jest bardzo ładny, nie dusi, a sami wiecie, że kocham wszystko, co można palić - oczywiście wyłącznie w ramach aromaterapii. Także jestem na tak. :D



Natomiast miłością mojego życia, ale to taką naaaapraaaaawdę mocną stał się pozornie zwykły czekoladowy żel pod prysznic. Pomińmy fakt, że kocham prawie wszystkie żele pod prysznic. Pomińmy też fakt, że lubię mieć ich otwartych naraz o wiele za dużo, niż powinien mieć przeciętny człowiek. Pomińmy nawet to, że często odkrywam coś fajnego. Ten przebił wszystkie na głowę! O mamusiu, jak on pięknie, cudownie pachnie!!! Słodki, fantastyczny, intensywny. Najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z wanny. Miał dosyć specyficzną konsystencję, raczej nazwałabym go galaretką, niż typowym żelem pod prysznic, ale nie zmienia to faktu, że zakochałam się w nim od pierwszego powąchania. Na pewno będzie jednym z ulubieńców tego roku. ;)



Oprócz produktów, znalazłam też tę fajną torbę na zakupy z logo Oladi.pl . Zawsze mi się przydają. Dziękuję ;)


Dajcie znać, czy znacie Oladi.pl i kosmetyki zaprezentowane w tym wpisie? ;) Lubicie czekoladowe aromaty?

18 komentarzy:

  1. Wow :) To wszystko wygląda tak jakby było do jedzenia a nie do pielęgnacji :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, że smakowicie? :D aż mi się zachciało jeść :D

      Usuń
  2. super prezent :) kocham czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ten żel musi być ok omomom :)
    A mimo że mydeł nie używam to wygląda tak dobrze że je chcę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekoladowe mydełko i żel pod prysznic <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Babeczkowe mydło! Zjadłabym! <3
    Uwielbiam tak smakowicie pachnące mazidełka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również :D ta babeczka była super :D

      Usuń

Zapraszam, skomentuj. :) Chętnie poznam Twoje zdanie.
(komentarze tylko o formie reklamy swojego bloga zostaną skasowane). Jeśli masz pytanie - pytaj, odpowiadam na wszystkie, niezależnie od tego kiedy i pod którym wpisem je zadasz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...